Renault pod ścianą w Niemczech. Clio i Mégane mogą wylecieć z rynku przez spór o patenty

Wyobraź sobie, że samochód może przestać być sprzedawany w całym kraju nie dlatego, że ma wadę, tylko dlatego, że ktoś uznał, iż nie zapłacono „wystarczająco” za fragment technologii łączności. Właśnie w takiej historii znalazło się Renault w Niemczech. Na celowniku są Clio i Mégane, a w tle przewija się Broadcom i patenty na sieci pokładowe.
To nie jest nowy lęk branży: łączność w aucie stała się tak samo obowiązkowa jak światła, nawet w tanich modelach. A skoro w grę wchodzą standardy i patenty, to prawnicy też mają swój sezon ogórkowy… którego najwyraźniej nie planują.
Broadcom kontra Renault: o co poszło?
Amerykański Broadcom, firma od półprzewodników, oprogramowania i rozwiązań sieciowych, pozwał Renault przed sądem w Monachium. Spór dotyczy użycia patentów związanych z normą Ethernet 802.33bw, czyli rozwiązaniami dla sieci komunikacyjnych stosowanych w samochodach. W praktyce chodzi o elementy łączności wykorzystywane w dwóch modelach: Renault Clio i Renault Mégane (przy czym jeden z nich nie jest już „pełnoprawnie” sprzedawany jak dawniej).
Według doniesień niemieckiego Wirtschaftswoche, na liście zapalnych punktów mają być m.in. systemy nawigacji w Clio oraz telematyka w Mégane. Sąd w Monachium uznał, że Renault nie zrekompensowało Broadcomowi w wystarczającym stopniu korzystania z technologii objętych zasadami FRAND.
FRAND, czyli „uczciwie dla wszystkich” – w teorii
Patenty z założenia mają chronić pomysły i inwestycje. W realnym świecie potrafią jednak działać jak blokada na bramce wjazdowej, zwłaszcza gdy dotyczą standardów używanych masowo. Dlatego istnieją zasady FRAND (Fair, Reasonable And Non-Discriminatory): patent ma dawać uczciwą zapłatę właścicielowi, ale bez zamieniania rynku w pole minowe dla konkurencji.
W tej sprawie właśnie o to chodzi: patenty Broadcomu mają być objęte FRAND, a mimo to sąd przyjął, że Renault nie spełniło warunków „uczciwie, rozsądnie i niedyskryminująco” w zakresie wynagrodzenia za użycie technologii.
Zakaz sprzedaży i „twarde” scenariusze, które brzmią jak żart
Najmocniejszy element tej historii to potencjalne konsekwencje na rynku niemieckim. W grze pojawiają się:
- zakaz sprzedaży Renault Clio i Renault Mégane w Niemczech,
- „zniszczenie” wszystkich objętych sprawą produktów albo alternatywnie wykup pojazdów, które już jeżdżą po drogach,
- presja na szybkie porozumienie, zanim temat urośnie do rozmiaru publicznej katastrofy.
Renault twierdzi, że nie zamierza oddać pola. Producent zapowiada apelację i podkreśla, że uderza w sam patent, a nie tylko w skutki wyroku. Renault komentuje sprawę tak:
Podkreślamy, że Renault wszczęło dwa postępowania o unieważnienie spornego patentu i uważamy, że zakończą się one dla nas pomyślnie.
Kaucja 65 mln euro
Na ten moment wyrok nie jest automatycznie wykonalny. Uruchomienie zakazu sprzedaży ma zależeć od tego, czy Broadcom wpłaci kaucję w wysokości 65 mln euro (ok. 274 mln zł). I tu robi się ciekawie, bo jeśli Broadcom jeszcze tego nie zrobił, to możliwy jest prosty scenariusz: czekanie na ugodę. W takich sporach często kończy się kompromisem i płatnościami po stronie producenta aut, zamiast faktycznego „wyłączania” modeli z rynku.
Ale sama groźba zakazu w Niemczech jest dla marki wyjątkowo niewygodna, bo to rynek duży, głośny i wrażliwy na wszelkie potknięcia formalne. A w 2022 r. podobne historie już się zdarzały: Ford miał problemy ze sprzedażą po niemieckiej stronie granicy przez spór patentowy związany z technologiami bezprzewodowymi, gdzie w tle pojawiała się japońska spółka IP Bridge. W skrócie: Renault ma przed sobą walkę o pieniądze, zasady i precedens. Bo dziś chodzi o Clio i Mégane, a jutro o dowolne auto, które śmie mieć łączność „jak w XXI wieku”.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3



