⏱️ 4 min.

Slate Auto zebrało 160 tys. rezerwacji, ale wokół projektu zrobiło się podejrzanie cicho

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

28-04-2026 08:04
Slate Auto

Slate Auto pokazało taniego elektrycznego pick-upa rok temu i od tego czasu zebrało ponad 160 tys. rezerwacji. Problem w tym, że im bliżej planowanego startu dostaw pod koniec 2026 roku, tym mniej konkretów pojawia się wokół projektu. Firma zapowiada finalne ceny i przedsprzedaż na czerwiec, a stawka jest wysoka, bo początkowa obietnica ceny poniżej 20 000 dolarów mocno się oddaliła.

Duże zainteresowanie, ale rezerwacje to jeszcze nie sprzedaż

Slate Auto weszło na rynek 24 kwietnia 2025 roku z obietnicą prostego, przystępnego cenowo auta elektrycznego. Pick-up miał kosztować mniej niż 20 000 dolarów po federalnych zachętach, czyli ok. 72 260 zł. Po roku firma mówi o ponad 160 tys. rezerwacji i 650 mln dolarów finansowania.

Sama liczba rezerwacji robi wrażenie, ale wpłata wynosi 50 dolarów (ok. 181 zł), a opłata jest w pełni zwrotna. To ważne, bo podobne historie pokazały już, że rezerwacja nie zawsze zmienia się w zamówienie. Najbardziej boli to wtedy, gdy cena rośnie, a klient zdążył już ochłonąć po pierwszym pokazie.

Cena ma być wyższa niż na początku

Slate nie utrzymało pierwotnej narracji o aucie za mniej niż 20 000 dolarów po dopłatach. Po likwidacji federalnej ulgi podatkowej firma mówi już o starcie w środku przedziału od 20 do 30 tys. dolarów. To nadal może brzmieć atrakcyjnie, ale w praktyce ustawia pick-upa znacznie bliżej znanych aut użytkowych.

Slate Auto

Dla porównania Ford Maverick w USA kosztuje 28 145 dolarów (ok. 101 672 zł), a ten amerykański koncernn pracuje też nad elektrycznym pick-upem za około 30 000 dolarów (ok. 108 390 zł). Dla Slate’a oznacza to trudniejszą pozycję. Auto nie może już opierać całego przekazu na efekcie „elektryk prawie za bezcen”, bo ten argument stracił ostrość.

Technicznie ma być prosto, wręcz surowo

Podstawowa wersja pickupa Slate ma akumulator 52,7 kWh i silnik umieszczony z tyłu. Jednostka rozwija 204 KM oraz 264 Nm, co ma wystarczyć do przyspieszenia do 96 km/h w 8 sekund. Prędkość maksymalna wynosi 145 km/h.

Zasięg podstawowej odmiany to 241 km, a opcjonalny pakiet 84,3 kWh zwiększa go do 386 km. Ładowanie szybkie DC ma osiągać 120 kW. W takim trybie uzupełnienie energii od 20 do 80%. ma trwać mniej niż 30 minut.

Smartfon zamiast multimediów i korbki w drzwiach

Slate celuje w bardzo minimalistyczną konstrukcję. Auto dostaje 17-calowe stalowe felgi, ręcznie opuszczane szyby i uniwersalny uchwyt na telefon, bo smartfon pełni funkcję systemu multimedialnego. Na liście wyposażenia mają znaleźć się też systemy wspomagania kierowcy.

Slate Auto

Wśród nich są automatyczne hamowanie awaryjne, ostrzeganie przed kolizją czołową oraz do 8 poduszek powietrznych. Najciekawszy element dotyczy akcesoriów. Slate zapowiada płaski zestaw montażowy, który pozwala zmienić pickupa w SUV-a z klatką bezpieczeństwa i tylną kanapą.

Czerwiec pokaże, czy cisza była strategią, czy problemem

Firma obiecuje ponad 100 akcesoriów i różne oklejenia nadwozia. To pasuje do pomysłu na auto modułowe, tanie w bazie i rozwijane dodatkami, ale bez finalnego cennika trudno ocenić realną atrakcyjność całej koncepcji. Największy znak zapytania dotyczy tempa komunikacji.

Wokół auta, które ma trafić do klientów pod koniec 2026 roku, brakuje teraz szczegółów typowych dla projektu zbliżającego się do produkcji. Czerwiec ma przynieść finalne ceny i start przedsprzedaży. Wtedy okaże się, czy 160 tys. rezerwacji to realna kolejka po elektrycznego pickupa, czy raczej lista osób, które za 50 dolarów kupiły sobie prawo do późniejszego namysłu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl