Stellantis z kolejną akcją serwisową. Ryzyko pożaru w autach z e-DCT

Citroën, Opel, Peugeot i Alfa Romeo muszą skierować część samochodów do serwisów z powodu ryzyka poważnych usterek oraz pożaru. Problem dotyczy aut zelektryfikowanych z przekładnią e-DCT oraz Alfy Romeo Tonale z benzynowym silnikiem turbo.
Citroën, Opel i Peugeot z problemem w układzie e-DCT
Najnowsza akcja dotyczy samochodów wyposażonych w zelektryfikowaną dwusprzęgłową skrzynię e-DCT. W trakcie produkcji do układu mogły trafić pozostałości po lutowaniu metalu. To detal techniczny, ale o potencjalnie poważnych skutkach.
Zanieczyszczenia mogą przedostać się do sterownika silnika. W takim scenariuszu pojawia się ryzyko zwarcia elektroniki, przegrzania oraz pożaru jednostki napędowej. Lista wadliwych modeli obejmuje kilka popularnych aut koncernu:
- Citroën C3 Aircross
- Citroën C5 Aircross
- Opel Frontera
- Peugeot 2008
- Peugeot 3008
- Peugeot 308
- Peugeot 408
- Peugeot 5008
Problem może dotyczyć samochodów zbudowanych od 18 do 20 marca 2026 roku. Dla właścicieli oznacza to, że kluczowe będzie sprawdzenie numeru VIN i komunikatu serwisowego przypisanego do konkretnego egzemplarza.
Alfa Romeo Tonale z osobną akcją
Oddzielna akcja obejmuje Alfę Romeo Tonale. Tutaj problem nie dotyczy skrzyni e-DCT, lecz benzynowego silnika turbo o mocy 160 KM. Usterka może być związana z korbowodem, który może się odkształcić albo pęknąć.
Konsekwencje są poważne. Uszkodzenie korbowodu może doprowadzić do dużej awarii silnika podczas jazdy, a w skrajnym przypadku także do pożaru. Samochody mają trafić do warsztatów na kontrolę. Zakres czasowy jest znacznie szerszy niż w przypadku modeli Citroëna, Opla i Peugeota.
Potencjalnie wadliwe egzemplarze Alfy Romeo Tonale powstawały od lutego 2022 do lutego 2026 roku. To oznacza, że akcja może objąć zarówno starsze auta, jak i egzemplarze z ostatnich roczników.
Akcje serwisowe nie zawsze oznaczają awarię, ale warto je sprawdzać
Sama obecność samochodu w akcji serwisowej nie przesądza, że usterka już wystąpiła. Producent zwykle wzywa auta po to, aby sprawdzić konkretny element, wymienić wadliwą część albo ograniczyć ryzyko poważniejszej awarii.
W przypadku zagrożenia pożarem zwlekanie z wizytą w serwisie jest jednak kiepskim pomysłem. Dla kierowców najważniejsze są dwa kroki: kontakt z autoryzowanym serwisem i weryfikacja numeru VIN.
To pozwala ustalić, czy konkretny samochód faktycznie znajduje się na liście objętej działaniami producenta. Przy tak wąskim oknie produkcji w modelach z e-DCT decydujące mogą być pojedyncze dni montażu.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Skoda Octavia lada chwila przejdzie drugi lifting. Co się zmieni?

Skandal wokół wnuka założyciela Porsche. W tle tunel i lista dziedzictwa UNESCO

Nissan wzywa do serwisów ponad 600 tys. aut. Chodzi o jeden rodzaj napędu

Volkswagen jeszcze mocniej zaciska pasa. Pracę może stracić nawet 100 tys. osób





