Suzuki Jimny po liftingu zyskał większy ekran i nowoczesne systemy bezpieczeństwa

Suzuki pokazało odświeżoną, trzydrzwiową wersję Jimny na rynek japoński. Kultowy mikrouterenowiec zyskał nowoczesne systemy bezpieczeństwa i większy ekran multimedialny, zachowując przy tym swój klasyczny urok i niezmienioną konstrukcję ramową.
Jimny ewoluuje, ale nie sprzedaje duszy
Siedem lat po premierze generacji z 2018 roku Suzuki Jimny pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych małych samochodów terenowych. Podczas gdy większość producentów już dawno przeprowadziłaby gruntowny lifting lub wprowadziła nowy model, Suzuki obrało konserwatywną drogę – zamiast rewolucji wprowadziło subtelne modernizacje, koncentrując się na bezpieczeństwie i łączności.
Aktualizacja dotyczy jedynie wersji trzydrzwiowej, ponieważ pięciodrzwiowy Jimny Nomade dopiero niedawno dołączył do oferty marki w Japonii. Zmiany z zewnątrz są właściwie żadne – nadwozie zachowało swoje pudełkowate, klasyczne linie, które mimo upływu lat wciąż przyciągają miłośników prostoty i funkcjonalności. 
Kei Class Jimny – wersja dla Japonii
Część zdjęć może wprowadzać w zakłopotanie – to nie iluzja. W Japonii dostępny jest także węższy wariant modelu, tzw. Kei Class Jimny, który mieści się w restrykcyjnych przepisach kei-car. Wersja ta pozbawiona jest poszerzeń błotników, które występują w globalnym Jimnym Sierra. Dodatkowym smaczkiem japońskiego wariantu są małe lusterka umieszczone pod bocznymi lusterkami – pomagają one redukować martwe pola, co jest rzadkim, ale praktycznym rozwiązaniem w tej klasie.
Nowoczesne wnętrze, wciąż z charakterem
Kabina trzydrzwiowego Jimny zyskała dwa istotne ulepszenia. Po pierwsze, zestaw wskaźników otrzymał 4,2-calowy ekran pomiędzy klasycznymi zegarami, co ucieszy tradycjonalistów, którzy nie przepadają za pełnymi wyświetlaczami cyfrowymi. Drugim dodatkiem jest 9-calowy ekran multimedialny pochodzący z modelu Swift. Oferuje nowoczesne funkcje łączności i bardziej czytelny interfejs. Wersje podstawowe zachowały charakterystyczny masywny panel z twardego plastiku, bez zbędnych ozdobników – typowy dla auta terenowego. 
Bezpieczeństwo na poziomie wersji pięciodrzwiowej
Najważniejszą zmianą w aktualizacji jest wprowadzenie zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, które dotąd dostępne były wyłącznie w pięciodrzwiowym wariancie. Jimny otrzymał zestaw „Dual Sensor Brake Support II”, a także standardowe funkcje takie jak: zapobieganie opuszczeniu pasa ruchu, automatyczne światła drogowe, rozpoznawanie znaków oraz nowe zabezpieczenia cyfrowe zgodne z aktualnymi wymogami prawnymi. Dodatkowo, wersje z automatyczną skrzynią biegów mają teraz adaptacyjny tempomat i funkcję zapobiegania przypadkowemu ruszeniu do tyłu – udogodnienie przydatne podczas manewrowania w terenie.
Silniki bez zmian – klasyka rządzi
Pod maską bez rewolucji. Kei-wariant Jimny nadal napędza trzycylindrowy silnik 0.66 l z turbodoładowaniem, rozwijający 63 KM, natomiast Jimny Sierra korzysta z wolnossącej jednostki 1.5 l o mocy 105 KM. Obie jednostki współpracują z 5-biegową skrzynią manualną lub 4-stopniowym automatem. Napęd 4×4 pozostał klasyczny – z dołączanym przednim mostem i ramową konstrukcją podwozia, które są rzadkością w dzisiejszych czasach, ale fundamentem legendy Jimny. 
Ceny i dostępność w Japonii
Zaktualizowany model jest już dostępny do zamówienia w Japonii. Ceny zaczynają się od 1 918 400 jenów (ok. 46 600 zł) i kończą na 2 160 400 jenów (ok. 52 600 zł) dla Jimny oraz od 2 271 500 jenów (ok. 55 200 zł) do 2 385 900 jenów (ok. 58 000 zł) dla wersji Sierra. Opcjonalny ekran 9 calowy kosztuje 128 700 jenów (ok. 3 100 zł). W zależności od wersji, nowy Jimny podrożał o około 3 600–7 300 zł względem poprzednika. Suzuki nie potwierdziło jeszcze, kiedy odświeżona wersja trafi do eksportu, ale nie jest wykluczone, że w przyszłości pojawi się również na wybranych rynkach poza Japonią. Spodziewać się można sporo wyższych cen na innych rynkach…
Podsumowanie – ewolucja bez zdrady DNA
Suzuki ponownie udowodniło, że Jimny nie potrzebuje rewolucji, by pozostać wyjątkowym. W czasach cyfrowych SUV-ów, ten mały terenowiec nadal stawia na mechaniczne prostolinijne rozwiązania i nieprzesadzony styl. Aktualizacja 2025 roku to raczej gest wobec współczesnych wymogów bezpieczeństwa niż próba „ugrzecznienia” kultowego auta. Jeśli ktoś szuka pojazdu, który równie dobrze wygląda w centrum miasta, jak i na błotnistym szlaku, Jimny wciąż nie ma konkurencji.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Toyota poprawiła GR Yarisa. Najważniejsza zmiana trafiła tam, gdzie kierowca czuje ją najbardziej

Lewis Hamilton zaskoczony przez Richarda Hammonda przed GP Chin

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem



































