Te opony mają gwarancję na 130 tys. km. Jest tylko jeden haczyk

Michelin Defender 2, Goodyear Assurance MaxLife czy Bridgestone Turanza Everdrive pokazują, że opona z gwarancją na ponad 130 tys. km nie jest techniczną fantazją. Problem w tym, że takie ogumienie jest kierowane głównie na rynek Ameryki Północnej, a długowieczność oznacza kompromis w efektywności.
Najciekawsze przykłady pochodzą z USA i Kanady, gdzie duże przebiegi oraz floty samochodowe tworzą naturalny rynek dla opon o wydłużonej trwałości. Michelin Defender 2, Goodyear Assurance MaxLife i Bridgestone Turanza Everdrive są produktami z gwarancjami, które w Europie brzmią prawie jak obietnica z działu science fiction.
Takie ogumienie może ograniczać koszty eksploatacji, szczególnie tam, gdzie samochód pokonuje dużo kilometrów w przewidywalnych warunkach. Właśnie dlatego najbardziej logicznym odbiorcą są floty, wypożyczalnie i kierowcy, którzy nie traktują wymiany opon jak sezonowego rytuału.
130 tys. km gwarancji nie oznacza pełnej dowolności
Gwarancja na tak wysoki przebieg działa pod warunkami określonymi przez producenta. Michelin wymaga między innymi rotacji opon i kontroli geometrii, aby przedwczesne zużycie nie wynikało z błędnego ustawienia zawieszenia albo zaniedbań użytkownika.
Michelin deklaruje, że Defender 2, objęty gwarancją na 130 tys. km, osiąga średnią żywotność około 150 tys. km. To pokazuje, że sama gwarancja nie musi być wyłącznie chwytem sprzedażowym, choć wciąż zależy od stylu jazdy, auta i stanu technicznego podwozia.
Całoroczny charakter ma sens przy dużych przebiegach
Defender 2 i Assurance MaxLife są oponami całorocznymi. To logiczne, bo przy założeniu bardzo długiej eksploatacji kierowca nie powinien być zmuszony do ciągłego żonglowania kompletami sezonowymi. Taki wybór ma jednak swoją cenę.
Opona zaprojektowana pod trwałość musi godzić kilka sprzecznych celów: odporność na zużycie, przyczepność w różnych warunkach, komfort oraz opory toczenia.
Największy kompromis dotyczy zużycia energii
Michelin Defender 2 jest mniej efektywny od bardziej popularnych w Europie opon, takich jak Michelin Primacy. Różnica może być szczególnie widoczna w samochodach elektrycznych, gdzie typ ogumienia mocno wpływa na zużycie energii i realny zasięg.
Przy autach spalinowych wyższe opory toczenia oznaczają większe spalanie. Przy elektrykach oznaczają krótszy dystans na jednym ładowaniu, a tu każdy kilometr potrafi nagle stać się tematem do rodzinnej narady.
Producenci kuszą także obsługą po zakupie
Na rynku północnoamerykańskim Michelin i Goodyear oferują klientom możliwość zwrotu opon w pierwszych miesiącach użytkowania, jeśli nie są z nich zadowoleni. Warunkiem jest zwykle montaż u fachowca i posiadanie faktury.
Taka polityka dobrze pasuje do droższych produktów o dużej obietnicy eksploatacyjnej. Kierowca płaci więcej na starcie, ale dostaje dłuższą gwarancję, większe poczucie bezpieczeństwa i możliwość wymiany na inny model tej samej marki.
Czemu nie ma ich szeroko w Europie?
Na razie wiele z tych opon nie jest oferowanych na rynku francuskim, a materiał źródłowy nie wskazuje jednoznacznej przyczyny tej decyzji. Możliwe znaczenie mają inne oczekiwania klientów, regulacje etykietowania, nacisk na efektywność oraz specyfika europejskich warunków eksploatacji.
W Europie kierowcy częściej zwracają uwagę na hamowanie na mokrym, hałas i opory toczenia. Długowieczność nadal jest zaletą, ale nie zawsze wygra z parametrami, które bezpośrednio wpływają na codzienny komfort i zużycie paliwa albo energii.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Koniec nazwy Shelby u Forda. Licencja była zbyt droga

Europejskie fabryki zwalniają. BMW znakomicie się broni, Ford tonie

Mały BYD z zaawansowaną technologią. Dolphin Surf szykuje się na dużą zmianę

Jazda pod prąd: kary, punkty i najczęstsze błędy kierowców



