Nowa Toyota RAV4 2026 – trzy osobowości w jednym SUV-ie

Nowa Toyota RAV4 2026 oficjalnie wjechała do salonów w USA i – jak na najpopularniejszego SUV-a Ameryki przystało – przeszła solidną metamorfozę. Zamiast jednego uniwersalnego stylu, Toyota rozdzieliła gamę na trzy wyraźne kierunki: Core, Rugged i Sport. Każdy z nich odpowiada innemu typowi kierowcy – od spokojnych miejskich użytkowników, po entuzjastów off-roadu i sportowych emocji. A wszystko w oprawie nowocześniejszej, lepiej wyposażonej i bardziej oszczędnej niż kiedykolwiek.
Core – komfort i technologia dla codziennych kierowców
Pod nazwą Core kryje się najbardziej klasyczna interpretacja RAV4 – dla tych, którzy szukają wygody, nowoczesnej technologii i rozsądnej dynamiki. W jej skład wchodzą wersje LE, XLE Premium i Limited, wszystkie napędzane najnowszym, piątym już pokoleniem układu hybrydowego Toyoty. Pod maską pracuje 2,5-litrowy silnik benzynowy R4 wspierany przez silniki elektryczne, co daje 226 KM w wersji z napędem na przód i 236 KM w odmianie AWD. Średnie zużycie paliwa wynosi do 44 mil na galon, czyli około 5,3 l/100 km, co czyni RAV4 jednym z najbardziej wydajnych SUV-ów hybrydowych bez ładowania z gniazdka.

W kabinie pojawiły się najnowsze rozwiązania multimedialne Toyoty: cyfrowe zegary o przekątnej 12,3 cala oraz ekran centralny o rozmiarze od 10,5 do 12,9 cala – w zależności od wersji. W podstawowej odmianie LE znajdziemy materiałowe siedzenia i prosty, funkcjonalny układ wnętrza. W XLE Premium pojawia się tapicerka SofTex, podgrzewane siedzenia i elektryczna klapa bagażnika, a topowy Limited oferuje już wentylowane fotele, panoramiczny dach, audio JBL i bardziej dopracowane detale. Na drodze nowa RAV4 prowadzi się ciszej i płynniej dzięki zmianom w zawieszeniu i zastosowaniu nowych punktów mocowania z dodatkowym klejem tłumiącym drgania. Standardowy pakiet Toyota Safety Sense 4.0 wprowadza kolejne funkcje: asystenta jazdy w korku oraz system automatycznego parkowania.
Rugged – terenowa dusza w wydaniu Woodland
Druga linia stylistyczna, Rugged to coś dla tych, którzy weekendy spędzają poza asfaltem. Występuje jako odmiana Woodland, dostępna zarówno jako hybryda, jak i hybryda plug-in – zawsze z napędem AWD. Hybryda ma 236 KM i zużywa około 6 l/100 km, natomiast wersja plug-in hybrid (PHEV) oferuje aż 324 KM i do 79 km zasięgu elektrycznego, przy średnim spalaniu 6,2 l/100 km. Z zewnątrz Woodland rozpoznamy po większym prześwicie (8,5 cala, czyli 21,6 cm), 18-calowych matowych felgach, terenowych oponach, czarnych poszerzeniach nadkoli i osłonie chłodnicy w satynowym czarnym kolorze.

W standardzie pojawiły się też reflektory przeciwmgielne LED marki Rigid Industries i unikalny lakier Urban Rock. Praktyczność? Jest: hak holowniczy (do 1587 kg), relingi dachowe i gniazdo 1500 W w bagażniku – idealne do zasilania sprzętu kempingowego. Wnętrze otrzymało tapicerkę SofTex z pomarańczowo-czerwonym przeszyciem, dywaniki do zadań specjalnych i czarno-mineralne wykończenie deski rozdzielczej. Nie zabrakło też kierownicy z podgrzewaniem, czujnika deszczu i zestawu portów USB-C. Jak podkreśliło Toyota USA, celem wersji Woodland było „połączenie terenowego stylu życia z codzienną funkcjonalnością, bez kompromisów w komforcie”.
W standardzie wersja Rugged ma pełny pakiet Toyota Safety Sense 4.0, kamerę 3D Panoramic View, system Multi-Terrain Monitor oraz ostrzeganie o ruchu poprzecznym z przodu.
Sport – od elegancji po prawdziwe GR-emocje
Trzecia linia – Sport – to propozycja dla tych, którzy wolą asfalt i szybsze tempo. Obejmuje trzy wersje: SE, XSE oraz całkowicie nową GR Sport, opracowaną wspólnie z zespołem Toyota Gazoo Racing. SE i XSE występują jako hybrydy lub PHEV, przy czym XSE ma napęd AWD w standardzie. Moc wynosi od 226 do 236 KM, a spalanie utrzymuje się w granicach 5,3 l/100 km. Wersja SE wyróżnia się czarnymi detalami, ciemnym chromem w osłonie chłodnicy i 18-calowymi felgami w kolorze czarnym. Kabina otrzymała sportowe, podgrzewane fotele z niebieskim przeszyciem i nową skórzaną kierownicę.

Odmiana XSE idzie krok dalej – ma 20-calowe felgi, dach w kontrastowym kolorze, tapicerkę łączącą Ultrasuede i SofTex, wentylowane fotele i 12,9-calowy ekran multimedialny. W wersji plug-in dodano też szybkie ładowanie DC i pokładową ładowarkę 11 kW, co znacznie skraca czas ładowania. Prawdziwą gwiazdą gamy jest jednak GR Sport, który zmienia RAV4 w SUV-a o sportowym DNA. Napędzany wyłącznie przez układ plug-in hybrid o mocy 324 KM, ma obniżone o 15 mm zawieszenie z dedykowanymi amortyzatorami i sprężynami, lekkie 20-calowe felgi z oponami Dunlop Sportmaxx oraz nowy pakiet aerodynamiczny – z przednim splitterem, tylnym spojlerem i funkcjonalnymi kanałami chłodzącymi.
We wnętrzu znajdziemy logo GR, sportowe fotele Brin Naub z czerwonymi akcentami, aluminiowe pedały i specjalną animację startową w cyfrowych zegarach. Całość sprawia, że GR Sport faktycznie zasługuje na swoje oznaczenie. Przedstawiciel Toyota Gazoo Racing zaznaczył:
Chcieliśmy, by RAV4 GR Sport dawał radość z jazdy, ale wciąż pozostał praktycznym SUV-em.
Dostępność i ceny
Nowa Toyota RAV4 Hybrid pojawi się w amerykańskich salonach w grudniu 2025 roku, a wersje Plug-in Hybrid dołączą wiosną 2026. Ceny mają startować z poziomu „niskich trzydziestu tysięcy dolarów” – czyli około 110 000–120 000 zł według aktualnego kursu (1 dolarów = 3,6481 zł). Dokładne kwoty Toyota ujawni bliżej premiery.
Wszystkie odmiany otrzymały najnowszy system multimedialny z łącznością 5G, kompleksowy pakiet Toyota Safety Sense 4.0 oraz bogate wyposażenie komfortowe. W skrócie? Toyota RAV4 2026 to już nie jeden SUV dla wszystkich, lecz trzy osobowości w jednej rodzinie. Dla jednych – elegancki i cyfrowy towarzysz dnia codziennego. Dla innych – solidny partner w terenie. A dla reszty? SUV z pazurem, który podobno potrafi przyspieszyć puls.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Citroën C3 Aircross wyraźnie tańszy w Polsce. Promocje schodzą nawet poniżej 78 tys. zł

Te silniki robią 500 tys. km bez remontu. Nie wszystkie legendy są przesadzone

Zagato i Deus Ex Machina stworzyli wyjątkowe AGTZ Twin Tail. To ruchoma rzeźba

Kierowcy nie chcą płacić co miesiąc, ale producenci i tak zamykają ADAS za abonamentem

























