Około 240 tys. kierowców platform przewozowych z Europy, w tym z Polski, uczestniczy w pozwie przeciwko Uberowi złożonym w Amsterdamie. Spór dotyczy systemu Dynamic Pay, który według powodów miał wykorzystywać dane o zachowaniu kierowców do ustalania indywidualnych stawek za kursy i w efekcie ograniczać ich zarobki. Uber stanowczo odrzuca te zarzuty.
240 tys. kierowców i pozew w Amsterdamie
Sprawę zainicjowały holenderska fundacja Stichting WIE International oraz organizacja Worker Info Exchange. Pozew obejmuje około 240 tys. kierowców z kilku europejskich państw, m.in. Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec, Francji, Belgii, Polski i Rumunii.
Postępowanie trafiło do Sądu Rejonowego w Amsterdamie. Wybór miejsca nie jest przypadkowy – europejska siedziba Ubera oraz związane z nią operacje przetwarzania danych znajdują się w Holandii. Sąd ma zająć się sprawą na początku przyszłego roku.
Kierowcy kwestionują sposób działania Dynamic Pay
Sednem sporu jest system dynamicznego ustalania wynagrodzeń. W Polsce rozwiązanie tego rodzaju zaczęło być wprowadzane ponad dwa lata temu. W założeniu wysokość prowizji i stawki może się zmieniać w zależności od charakterystyki kursu, na przykład od odległości potrzebnej do dotarcia po pasażera czy długości samego przejazdu.
Kierowcy twierdzą jednak, że algorytm idzie znacznie dalej. Według zarzutów system ma analizować indywidualne zachowanie konkretnej osoby i na tej podstawie określać najniższą kwotę, którą dany kierowca jest skłonny zaakceptować. Takie rozwiązanie określane jest przez krytyków jako mechanizm „czarnej skrzynki”, ponieważ zasady podejmowania decyzji nie są dla kierowców przejrzyste.
Wśród wskazywanych przykładów pojawia się sytuacja, w której różnym kierowcom oferowano różne wynagrodzenia za ten sam kurs. Algorytm miał również uwzględniać położenie kierowcy po zakończeniu długiej trasy i zakładać, że zaakceptuje on niższą stawkę za kurs powrotny, aby uniknąć jazdy bez pasażera.
Różne stawki za ten sam przejazd
Jednym z przykładów przedstawionych w związku ze sprawą jest przypadek londyńskiego kierowcy Koli Oby. Według jego relacji jemu i innemu kierowcy zaoferowano za identyczny przejazd z północnego Londynu odpowiednio 22 i 26 funtów, czyli około 111 i 131 zł.
Powodowie przekonują, że przejście od bardziej przejrzystego systemu stawek do Dynamic Pay przyniosło kierowcom wymierne straty. Według analizy niezależnych ekspertów kierowcy z Wielkiej Brytanii objęci badaniem mieli tracić średnio 5337 funtów rocznie po uwzględnieniu inflacji, czyli około 26 964 zł.
Łączna szacowana strata przypadająca na jednego kierowcę w okresie od sierpnia 2021 do czerwca 2026 roku miała wynieść 26 239 funtów, czyli około 132 567 zł. Potencjalna wartość wszystkich roszczeń w europejskim postępowaniu może sięgać miliardów dolarów.
Polscy kierowcy również zbierali dane
W przygotowaniu sprawy wykorzystywano również dane pochodzące od kierowców pracujących w Polsce. Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji informuje, że polscy kierowcy mogli przekazywać informacje poprzez specjalne formularze zgłoszeniowe.
Formularze były początkowo przygotowane głównie dla osób pracujących w Wielkiej Brytanii i Holandii, ale mają ponownie zostać udostępnione w wersji przeznaczonej dla kierowców z Polski. Stowarzyszenie chce dzięki temu zachęcić kolejne osoby do przyłączenia się do postępowania.

Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji uważa, że pogarszające się wynagrodzenia przez długi czas były przypisywane przez kierowców zwykłym wahaniom popytu. Dopiero analiza zmian w sposobie wyceniania kursów miała skierować uwagę na działanie algorytmów platformy.
Worker Info Exchange: algorytm nie powinien decydować o środkach do życia
James Farrar, dyrektor Worker Info Exchange, tak skomentował system automatycznego ustalania wynagrodzeń:
Algorytm komputerowy nie powinien samodzielnie podejmować decyzji, które pozbawiają ludzi środków do życia.
Organizacja zarzuca Uberowi wykorzystywanie automatycznego profilowania oraz danych osobowych do ustalania wynagrodzeń i przydzielania kursów. Powodowie chcą wykazać, że takie praktyki mogą naruszać unijne przepisy dotyczące ochrony danych.
Sprawę wspiera również App Drivers and Couriers’ Union. Organizacja ta wcześniej uczestniczyła w postępowaniu przed brytyjskim Sądem Najwyższym dotyczącym praw osób pracujących za pośrednictwem Ubera.
Uber zaprzecza personalizowaniu wynagrodzeń
Uber odrzuca zarzuty, jakoby historia zachowania konkretnego kierowcy była wykorzystywana do ustalania indywidualnych ofert wynagrodzenia. Firma utrzymuje, że na wysokość stawek wpływają przede wszystkim parametry konkretnego przejazdu oraz aktualne warunki na rynku.
Rzecznik Ubera przedstawił stanowisko firmy:
Chociaż jeszcze nie widzieliśmy pozwu, kategorycznie odrzucamy zarzuty WIE. Aplikacja Uber wykorzystuje informacje w czasie rzeczywistym o podróży, takie jak trasa, czas trwania i miejsce docelowe, do obliczania taryf.
Według Ubera różnice między stawkami mogą wynikać m.in. z aktualnego natężenia ruchu, pogody, dynamicznych cen oraz lokalnej podaży i popytu. Firma twierdzi również, że nie dostosowuje ceny kursu na podstawie zachowania konkretnego kierowcy i nie korzysta z historii jego przejazdów w celu personalizowania ofert.
Uber podkreśla ponadto, że kierowca przed zaakceptowaniem kursu widzi przewidywane wynagrodzenie i miejsce docelowe. Rozstrzygnięcie sądu może więc mieć znaczenie wykraczające poza samą wysokość stawek – postępowanie dotyczy również granic wykorzystywania algorytmów i danych osobowych w pracy wykonywanej za pośrednictwem aplikacji.






