Mazda broni ekranów dotykowych. Twierdzi, że są bezpieczniejsze niż przyciski

Mazda przez lata uchodziła za jedną z marek, które najdłużej opierały się pełnej dominacji ekranów dotykowych. Teraz japoński producent tłumaczy, że rezygnacja z części fizycznych elementów sterowania nie jest kaprysem stylistów, lecz próbą ograniczenia rozproszenia kierowcy.
W najnowszej generacji CX-5 zmiana jest szczególnie widoczna, ponieważ ten wyrośnięty kompaktowy crossover dostał największy centralny wyświetlacz w historii Mazdy.
Z kabiny zniknęło też charakterystyczne pokrętło na konsoli środkowej, które przez lata służyło do obsługi menu systemu multimedialnego. To symboliczny zwrot w marce, która długo opierała się ekranom dotykowym.
Mazda ma prosty argument: ekran jest wyżej niż panel klimatyzacji
Koichiro Yamaguchi, jeden z czołowych menedżerów projektu nowej Mazdy CX-5, przekonuje, że klasyczne przyciski potrafią bardziej odciągać uwagę od drogi. Jako przykład podaje sterowanie klimatyzacją, które tradycyjnie znajduje się niżej na desce rozdzielczej. Kierowca musi wtedy spojrzeć w dół, znaleźć konkretny przycisk i dopiero potem wykonać zmianę ustawień.
Ekran dotykowy systemu multimedialnego zwykle znajduje się wyżej, bliżej naturalnej linii wzroku. Według Mazdy kierowca podczas obsługi nadal może częściowo kontrolować sytuację przed samochodem kątem oka. To nie jest argument o tym, że ekran zawsze wygrywa ergonomią, lecz o tym, że miejsce montażu ma znaczenie.

Yamaguchi zwraca też uwagę na stałe położenie wirtualnych przycisków. Gdy najważniejsze funkcje pozostają w tym samym miejscu ekranu, kierowca może szybciej wyrobić sobie pamięć ruchową. W teorii działa to podobnie jak w fizycznym panelu, choć w praktyce wiele zależy od jakości interfejsu i liczby poziomów menu.
To odważna teza, bo branża idzie w przeciwną stronę
Stanowisko Mazdy zderza się z coraz mocniejszą krytyką wnętrz opartych niemal wyłącznie na ekranach. Kierowcy często narzekają, że podstawowe funkcje są ukryte w menu, a obsługa wymaga większej precyzji niż naciśnięcie zwykłego przełącznika. Fizyczny przycisk ma jedną przewagę, której ekran nie podrobi tak łatwo: można go wyczuć bez patrzenia.
Co ciekawe w Chinach fizyczne przyciski w samochodach mają stać się obowiązkowe dla wybranych funkcji. To pokazuje, że dyskusja nie dotyczy już tylko gustu klientów. Coraz częściej chodzi o bezpieczeństwo, homologację i granicę między nowoczesnym kokpitem a tabletem przyklejonym do deski rozdzielczej.
CX-5 pokazuje nową Mazdę, ale spór dopiero się rozkręca
Nowe CX-5 ma niemal 4,7 m długości i korzysta z cyfrowego kokpitu. Mazda uznała, że duży wyświetlacz oraz uproszczona konsola lepiej pasują do obecnych oczekiwań klientów. Dla części kierowców będzie to krok w stronę nowoczesności, dla innych utrata jednej z cech, które odróżniały tę japońską markę od wielu rywali.
Najciekawsze jest jednak to, że Mazda nie przedstawia tej zmiany wyłącznie jako modnego zabiegu. Japoński producent próbuje odwrócić narrację i przekonać, że dobrze zaprojektowany ekran może być bezpieczniejszy niż panel pełen przycisków umieszczonych nisko na desce rozdzielczej. To argument ryzykowny, bo wystarczy źle zaprojektowane menu, aby cała teoria pojechała w krzaki szybciej niż palec po śliskim wyświetlaczu.
Spór o przyciski i ekrany nie skończy się więc na jednym modelu Mazdy. Najbliższe lata pokażą, czy producenci znajdą rozsądny kompromis między dużymi ekranami, głosowym sterowaniem i fizycznymi przełącznikami do najważniejszych funkcji. Na razie Japończycy stawiają na ekran i twierdzą, że nie robią tego wbrew ergonomii, tylko właśnie w jej imię.
O autorze
Redakcja MotoGuru.pl
Najnowsze

Assetto Corsa Rally: W aktualizacji 0.5 odcinki Acropolis Rally

Tak kierowcy Tesli oszukują system monitorowania uwagi. Wystarczy mały gadżet

Bateria największą słabością Mercedesa. Awarie kosztowały punkty

UE bierze się za chińskie hybrydy plug-in. Ceny mogą wzrosnąć



