⏱️ 3 min.

Mercedes nie rezygnuje z wielkich ekranów. Ale przyciski wracają

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

25-05-2026 06:05
Mercedes klasy C electric 400 4Matic wyceniony w Polsce

Mercedes-Benz zostaje przy dużych ekranach we wnętrzach, ale zmienia podejście do obsługi najważniejszych funkcji. Ta niemiecka marka chce połączyć cyfrowy kokpit z fizycznymi przyciskami, bo kierowcy nadal oczekują prostego dostępu do podstawowych ustawień.

Nowy kierunek widać już w elektrycznej klasie C. We wnętrzu pojawiły się klasyczne elementy sterowania do funkcji takich jak wybór trybu jazdy czy regulacja głośności. To nie jest powrót do kokpitu sprzed dekady, tylko korekta najbardziej irytujących skutków ekranowej mody.

Wielki ekran zostaje, ale nie wszystko musi być w menu

Mercedes nie idzie drogą marek, które ograniczają rolę ekranów w kabinie. Niemiecki producent nadal traktuje duże wyświetlacze jako ważny element wnętrza, także pod względem wizerunkowym. Zmiana polega na tym, że część funkcji wraca pod palec w formie klasycznych przełączników.

To ma znaczenie przede wszystkim podczas jazdy. Fizyczny przycisk łatwiej znaleźć bez długiego odrywania wzroku od drogi. W cyfrowym menu ta sama czynność potrafi wymagać kilku dotknięć, a samochód w tym czasie nie zamienia się magicznie w biurko.

Kierowcy chcą ekranów, ale nie chcą szukać wszystkiego

Niemiecki producent tłumaczy zmianę wynikami badań rynkowych. Mathias Geisen z Mercedesa przekazał, że klienci jasno rozdzielają dwie sprawy: lubią efektowne ekrany, ale nie chcą, by każda funkcja była zamknięta w interfejsie dotykowym.

Klienci mówili nam, że uwielbiają duże ekrany, ale chcą mieć fizyczne sterowanie do konkretnych funkcji.

Mercedes GLC L EV urósł dla Chin. Ma 6 miejsc i zawieszenie z S-klasy

To podejście dobrze pokazuje obecny problem nowoczesnych kokpitów. Ekran świetnie sprawdza się przy nawigacji, multimediach czy rozbudowanych ustawieniach. Gorzej wypada przy funkcjach używanych szybko, odruchowo i bez analizowania ikon.

Kierownice też dostały lekcję ergonomii

Zmiana dotyczy również kierownic Mercedesa. Marka odchodzi od paneli haptycznych, które wyglądały nowocześnie, ale potrafiły powodować pomyłki. Konwencjonalne przyciski dają mniej efektu „wow”, za to lepiej sprawdzają się w codziennym użyciu.

Najważniejsza korzyść jest prosta: kierowca może zapamiętać położenie najczęściej używanych funkcji. Po pewnym czasie obsługa staje się intuicyjna i nie wymaga zerkania na powierzchnię dotykową. W samochodzie to przewaga, której nie da się załatwić kolejną animacją na ekranie.

Rynek szuka równowagi między technologią a prostotą

Mercedes wybiera kompromis między cyfrowym przepychem a analogową wygodą. Z jednej strony są marki luksusowe skupione na czystej przyjemności jazdy, które potrafią ograniczać centralne ekrany do minimum.

Z drugiej strony Dacia, Fiat czy Citroën stosują proste rozwiązania ze wsparciem dla smartfona, przede wszystkim z powodów kosztowych. W tym kontekście decyzja Mercedesa jest raczej korektą kursu niż rewolucją. Duże ekrany zostają, bo klienci je lubią i kojarzą z nowoczesnością.

Fizyczne sterowanie wraca tam, gdzie technologia dotykowa zaczęła przeszkadzać w ergonomii.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl