Pięcioletni samochód kojarzy się zwykle z autem, które ma przed sobą jeszcze długie lata eksploatacji. Tymczasem przypadek tej Hondy HR-V przypomina, że słabe fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne może spowodować kosztowny problem znacznie wcześniej, niż oczekuje właściciel. Doprowadzenie zaatakowanego przez korozję auta do porządku może kosztować nawet około 20 tys. zł.
Pięć lat i już pojawia się poważny problem z korozją
W materiale kanału Auto Aktywni pokazano zaledwie pięcioletnią Hondę HR-V, której stan podwozia trudno uznać za odpowiadający tak młodemu wiekowi. Problemem jest przede wszystkim fabryczna ochrona przed korozją, która nie zapewniła skutecznego zabezpieczenia elementów narażonych na działanie wilgoci, soli i zanieczyszczeń.
To szczególnie niewygodny przeciwnik, ponieważ przez długi czas właściciel może go po prostu nie zauważać. Samochód z zewnątrz może prezentować się bardzo dobrze, podczas gdy proces utleniania stali postępuje w miejscach widocznych dopiero po podniesieniu auta.
Naprawa może kosztować około 20 tys. zł
Jeżeli korozja jest już rozwinięta, nie wystarczy pokrycie podwozia kolejną warstwą środka ochronnego. Najpierw trzeba usunąć rdzę, odpowiednio przygotować powierzchnie i dopiero później wykonać właściwe zabezpieczenie. Przy większym zakresie prac rachunek może wzrosnąć do około 20 tys. zł.
To ogromna kwota jak na samochód mający pięć lat. Pokazuje też zasadniczą różnicę między profilaktyczną konserwacją stosunkowo zdrowego podwozia a ratowaniem auta, w którym korozja zdążyła już się rozwinąć.
Wydanych pieniędzy nie odzyskamy przy sprzedaży
Problem ma również wymiar ekonomiczny. Wydanie 20 tys. zł na profesjonalne usunięcie korozji i zabezpieczenie samochodu może mieć sens, jeżeli właściciel zamierza eksploatować go przez kolejne lata. Nie należy jednak zakładać, że taka inwestycja automatycznie podniesie cenę samochodu o podobną kwotę.
Przy późniejszej odsprzedaży rynek zazwyczaj nie zwraca właścicielowi całych kosztów tego rodzaju prac. Kupujący oczekuje przede wszystkim auta bez poważnych problemów z korozją, a doprowadzenie podwozia do właściwego stanu traktuje raczej jako utrzymanie samochodu w dobrej kondycji niż wyposażenie zwiększające jego wartość.
Najtańsza walka z rdzą zaczyna się, zanim ją widać
Przypadek pięcioletniej Hondy dobrze pokazuje, dlaczego stan podwozia warto kontrolować także w stosunkowo młodych samochodach. Sam wiek pojazdu nie daje gwarancji, że fabryczna ochrona przed korozją będzie wystarczająca przez wiele lat.
Jeżeli właściciel planuje długo użytkować samochód, znacznie korzystniejsze może być wychwycenie pierwszych ognisk korozji i wykonanie zabezpieczenia odpowiednio wcześnie. Gdy rdza zdąży się rozwinąć, zamiast profilaktyki zaczyna się kosztowna naprawa, której wartość może być trudna do odzyskania przy sprzedaży auta.






