Niewyraźne zdjęcie z fotoradaru – mandat i tak zapłacisz

Nieostre zdjęcie z fotoradaru nie chroni przed mandatem. Nawet jeśli nie widać kierowcy, właściciel auta ma obowiązek wskazać, kto prowadził pojazd. Odmowa lub „amnezja” mogą skończyć się jeszcze wyższą karą – sięgającą nawet 8000 zł.
Kiedy zdjęcie z fotoradaru wystarczy?
Fotoradar rejestruje przekroczenie prędkości i wykonuje zdjęcie pojazdu. Często widoczny jest tylko numer rejestracyjny, ale to zupełnie wystarcza Inspekcji Transportu Drogowego. Na tej podstawie organ kieruje pismo do właściciela auta z żądaniem wskazania osoby kierującej.
Obowiązek wskazania kierowcy
Niewskazanie osoby prowadzącej pojazd jest wykroczeniem. Zgodnie z art. 96 Kodeksu wykroczeń właściciel musi wskazać, komu powierzył samochód. Podobnie art. 78 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym nakłada obowiązek udzielenia informacji o użytkowniku pojazdu, chyba że doszło do kradzieży lub pojazd został użyty wbrew woli i wiedzy właściciela. Eksperci prawa drogowego podkreślili:
Z przepisów jasno wynika, że tłumaczenie „nie pamiętam” nie chroni przed karą.
Wyższe kary od 2022 roku
W 2022 roku wprowadzono ostrzejsze przepisy. Maksymalna grzywna za brak wskazania kierowcy sięga dziś 8000 zł. Dodatkowo kara za takie uchybienie to dwukrotność mandatu przewidzianego za dane wykroczenie, ale nie mniej niż 800 zł. Argument, że na zdjęciu nie widać twarzy kierującego, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli właściciel auta odmówi przyjęcia mandatu, sprawa trafia do sądu. W teorii sędzia może uznać wyjaśnienia za wiarygodne, ale równie dobrze może potraktować je jako próbę uniknięcia odpowiedzialności.
Dlaczego „prawo do milczenia” nie działa?
W sprawach wykroczeń drogowych nie działa zasada prawa do milczenia, która obowiązuje w przypadku przestępstw. Oznacza to, że właściciel auta realnie nie może uchylić się od odpowiedzi, a konsekwencje niewskazania prowadzącego mogą być dotkliwsze niż sam mandat za prędkość.
Kary automatyczne – co przyniesie przyszłość?
Obecnie trwają prace nad tzw. ustawą fotoradarową. Zgodnie z jej założeniami odpowiedzialność ma być jeszcze bardziej automatyczna. Jak poinformowało Ministerstwo Infrastruktury:
Nowe przepisy przewidują, że właściciel lub posiadacz pojazdu będzie musiał wskazać kierującego, który potwierdzi swoją winę. Jeśli tego nie zrobi, kara spadnie bezpośrednio na niego, bez możliwości odwołania do sądu.
Jeśli więc ktoś liczył, że niewyraźne zdjęcie uchroni go przed mandatem, musi pogodzić się z rzeczywistością – przepisy działają inaczej, a przyszłość zapowiada jeszcze mniej furtek dla kierowców szukających wymówek.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem

Mercedes odświeża klasę S na grubo: wracają V8 z „płaskim” wałem i pojawi się nowy system MB.OS

Alfa Romeo przesuwa Giulię i Stelvio. Nowe generacje dopiero w 2028, ale Quadrifoglio wraca do gry



