Policjanci skuli kierowców, bo nie chcieli podać danych. Sąd ich uniewinnił

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Wieczorne spotkanie trzech mężczyzn na parkingu przy zamku w Chęcinach zakończyło się policyjną interwencją, kajdankami i przewiezieniem na komisariat. Jeden z kierowców został początkowo ukarany za odmowę podania danych, jednak sąd drugiej instancji prawomocnie go uniewinnił, uznając, że w opisanych okolicznościach nie miał obowiązku poddania się legitymowaniu. Całą sprawę nagłośnił kanał „Audyt Obywatelski” na YouTubie. 

Policja pojawiła się na parkingu tuż po kierowcach

Do zdarzenia doszło 18 lutego 2025 roku około godziny 23:00 na parkingu przy zamku w Chęcinach. Trzech mężczyzn przyjechało dwoma samochodami, aby wspólnie spędzić czas. Niedługo później na miejscu pojawił się patrol policji. Funkcjonariusze zainteresowali się między innymi zachowaniem jednego z mężczyzn, który po przyjeździe radiowozu wsiadł do samochodu. Policjant początkowo opisywał tę czynność jako nerwowe lub energiczne wejście do pojazdu. W dalszej części rozmowy przyznał jednak, że mężczyzna po prostu wsiadł do auta.

Mandaty bez wpływu na premie policji? Jest petycja

Policjanci zażądali od obecnych na parkingu osób podania danych. Mężczyźni poprosili natomiast o wskazanie konkretnej podstawy faktycznej i prawnej legitymowania, podkreślając, że nie popełnili wykroczenia ani przestępstwa.

Funkcjonariusze podawali kilka powodów kontroli

W trakcie przedłużającej się rozmowy policjanci wskazywali różne uzasadnienia podjęcia czynności. Mówili między innymi o zgłoszeniach dotyczących zaśmiecania parkingu, driftowania, możliwego obrotu niedozwolonymi substancjami oraz sprawdzaniu legalności posiadania pojazdów. Padł również argument, że parking ma być miejscem wskazywanym na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa.

Przyciemnione tylne lampy wyglądają efektownie. Ale co na to polskie prawo?

Funkcjonariusze wskazywali też, że mężczyźni mogą być osobami poszukiwanymi albo posiadać niedozwolone substancje. Nie przedstawili jednak informacji o konkretnym zdarzeniu, osobie poszukiwanej lub przestępstwie, z którym kontrolowani mieliby być powiązani. W pewnym momencie policjant stwierdził, że zachowanie mężczyzn i ich odmowa podania danych dodatkowo wzbudziły jego podejrzenia. Kontrolowani odpowiadali, że korzystanie z przysługujących praw nie powinno samo w sobie stawać się podstawą kolejnych podejrzeń.

Interwencja zakończyła się zatrzymaniem

Po długiej wymianie argumentów funkcjonariusze ostrzegli, że w razie dalszej odmowy podania danych zastosują siłę fizyczną i kajdanki. Mężczyźni nadal kwestionowali legalność żądania, dlatego zostali zatrzymani w celu ustalenia tożsamości na komisariacie.

Brak miejsca w dowodzie rejestracyjnym? To jeszcze nie powód do paniki

Na miejsce wezwano drugi patrol. Z nagrania wynika, że jeden z przybyłych policjantów zwracał się do kontrolowanego podniesionym głosem i w protekcjonalny sposób. Mężczyźni zostali następnie przewiezieni z parkingu. Spór nie dotyczył tego, czy policja w ogóle ma uprawnienie do legitymowania. Kluczowe było pytanie, czy w tej konkretnej sytuacji istniała przewidziana prawem przyczyna uzasadniająca ingerencję w autonomię informacyjną obywateli.

Sąd pierwszej instancji uznał kierowcę za winnego

Sprawa jednego z uczestników interwencji trafiła do Sądu Rejonowego w Kielcach. Mężczyznę obwiniono o nieudzielenie danych osobowych uprawnionemu organowi, czyli czyn odnoszący się do art. 65 § 2 Kodeksu wykroczeń. Sąd pierwszej instancji uznał go za winnego i wymierzył mu grzywnę w wysokości 200 zł. Do tego doszło 120 zł kosztów sądowych. W uzasadnieniu przyjęto, że policjanci mieli podstawy do podjęcia interwencji, a obwiniony powinien był podać dane.

Masz naklejkę z symbolem obcego kraju aucie? Konsekwencje mogą zaskoczyć

 

Jednocześnie sąd nie uwzględnił drugiego zarzutu, dotyczącego niewykonywania poleceń funkcjonariuszy. Nie wykazano, aby mężczyzna stawiał opór lub nie wykonywał konkretnych poleceń niezależnych od samej odmowy podania danych. Od wyroku została wniesiona apelacja. Jej zasadniczym argumentem było to, że art. 65 § 2 Kodeksu wykroczeń nie tworzy samodzielnego obowiązku ujawnienia danych. Odpowiedzialność może powstać dopiero wtedy, gdy obowiązek ich podania wynika z innej, prawidłowo zastosowanej podstawy prawnej.

Prawomocne uniewinnienie w drugiej instancji

Sąd Okręgowy zmienił wyrok i prawomocnie uniewinnił obwinionego. Z przedstawionego uzasadnienia wynika, że nie każde niepodanie danych funkcjonariuszowi stanowi wykroczenie. Karalne jest jedynie odmówienie ich przekazania wbrew istniejącemu obowiązkowi.

Sąd miał podkreślić, że samego obowiązku podania danych nie można wyprowadzać wyłącznie z policyjnego uprawnienia do legitymowania określonego w art. 15 ustawy o Policji. Innymi słowy, fakt, że funkcjonariusz może w określonych sytuacjach ustalać tożsamość, nie oznacza jeszcze, że każda osoba ma obowiązek ujawnić dane na każde jego żądanie.

W ocenie sądu odwoławczego pierwotna interwencja nie miała wystarczającego uzasadnienia. Mężczyźni przebywali na parkingu i nie zaobserwowano, aby popełniali czyn zabroniony. Samo wejście do samochodu, przebywanie w późnych godzinach poza domem czy zaparkowanie kilku pojazdów obok siebie nie przesądzało o istnieniu podstawy do legitymowania.

Sąd odniósł się również do argumentu, że późniejsze zachowanie kontrolowanych mogło stworzyć nową podstawę czynności. Zgodnie z przedstawionym rozstrzygnięciem taki tok rozumowania mógłby mieć znaczenie dopiero wtedy, gdyby sama interwencja została rozpoczęta zgodnie z prawem. W tej sprawie sąd nie dopatrzył się jednak wystarczającego uzasadnienia jej podjęcia.

Uprawnienie policji nie oznacza automatycznego obowiązku obywatela

Wyrok pokazuje istotną różnicę pomiędzy kompetencją funkcjonariusza a obowiązkiem osoby, wobec której podejmowane są czynności. Samo powołanie się na art. 15 ustawy o Policji nie rozstrzyga jeszcze, czy odmowa podania danych jest wykroczeniem.

Znaczenie ma faktyczna przyczyna interwencji. Policjant powinien umieć wskazać, dlaczego w konkretnych okolicznościach ustalenie tożsamości jest niezbędne do realizacji ustawowych zadań policji. Ogólne stwierdzenie, że dana osoba może być poszukiwana, może coś posiadać albo może w przyszłości popełnić przestępstwo, nie musi spełniać tego warunku.

Nie oznacza to, że obywatel może bez konsekwencji odmawiać podania danych podczas każdej kontroli. Gdy funkcjonariusz działa w granicach uprawnień i istnieje prawna oraz faktyczna podstawa legitymowania, odmowa może prowadzić do odpowiedzialności. Omawiany wyrok dotyczy konkretnej interwencji, w której sąd odwoławczy uznał, że takiej podstawy zabrakło.

Sprawa jest zarazem przypomnieniem, że nagrywanie przebiegu interwencji może później pomóc w ustaleniu dokładnych wypowiedzi, kolejności zdarzeń i zachowania wszystkich uczestników. Samo nagrywanie nie powinno jednak fizycznie utrudniać funkcjonariuszom wykonywania zgodnych z prawem czynności.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl