McLaren F1 z pakietem High-Downforce sprzedany w Abu Zabi za 91,8 mln zł

McLaren F1 od lat uchodzi za motoryzacyjne bóstwo – samochód, który nie został zaprojektowany jako pogromca rekordów, i tak je pobijał. Egzemplarz z numerem 014, jeden z zaledwie 64 F1 dopuszczonych do ruchu, został sprzedany w Abu Zabi za 25,3 mln dolarów (około 91,8 mln zł). Biały, agresywny, wyposażony w pakiet High-Downforce i wnętrze w specyfikacji LM – to ucieleśnienie tego, co potrafi zespół inżynierów, gdy dostaje pełną swobodę działania.
Gdy Gordon Murray i projektanci McLarena zaczynali prace nad F1, nie celowali w „najszybszy samochód świata”. Chcieli przenieść esencję technologii Formuły 1 na zwykłą drogę: włókno węglowe, lekkość, dopracowaną aerodynamikę i kabinę z centralnym fotelem kierowcy.
Efekt uboczny tej filozofii zapisał się w historii – F1 osiągnął 391 km/h. Wynik ustanowił Andy Wallace, zwycięzca 24h Le Mans, na torze Ehra-Lessien. Do dziś pozostaje to rekord wśród samochodów wolnossących. Sercem F1 jest 6,1-litrowy silnik BMW V12 o mocy 627 KM, znany z potężnego momentu i natychmiastowej reakcji na gaz. Komora silnika została wyłożona złotą folią odbijającą ciepło – ikoną inżynierskiego przepychu lat 90.
Model wyposażono również w ultralekkie podzespoły, w tym specjalny odtwarzacz Kenwood na 10 płyt, zaprojektowany wyłącznie dla F1. Mimo że F1 powstał jako auto drogowe, McLaren w końcu – pod naciskiem rynku i samych kierowców – stworzył wersję GTR. Zmiany były skromne, a i tak samochód wygrał swój debiut w 24h Le Mans w 1995 roku. W opinii wielu inżynierów, ten triumf był po prostu konsekwencją perfekcyjnego projektu.
Egzemplarz 014: od Brunei do Abu Zabi
Prezentowany egzemplarz to 14. zbudowana sztuka wersji drogowej. Początkowo trafił do rodziny królewskiej Brunei i nosił lakier Titanium Yellow, a wnętrze wykończono czarną Alcantarą.
Później samochód przewieziono do Wielkiej Brytanii, gdzie – jak podało przedsiębiorstwo McLaren – przeszedł pełny serwis. Następnie auto trafiło do USA: najpierw do Nowego Jorku, później do Kalifornii. Technicznie opiekował się nim oficjalny oddział BMW North America w Montvale (New Jersey), pełniący rolę autoryzowanego serwisu McLarena. W 2006 roku samochód kupił kolejny kolekcjoner, a przebieg wynosił jedynie 3224 mile (około 5188 km).
Rebuild w Woking: powstaje F1 „LM na drogę”
W 2007 roku auto wróciło do Woking, gdzie przeszło przebudowę zmieniającą jego charakter. Lakier przemalowano na Ibis White, a samochód otrzymał pakiet High-Downforce jako ostatni z ośmiu F1, które wyposażono w tę specyfikację. Obejmuje on stałe tylne skrzydło, nowy przedni zderzak ze splitterem i wlotami inspirowanymi wersją GTR.
Zmieniono także reflektory, układ wydechowy i zamontowano felgi OZ Racing w stylu GTR. W kabinie pojawiła się specyfikacja LM: sportowy fotel kierowcy, większe powierzchnie odkrytego włókna węglowego oraz ulepszona klimatyzacja. Przebudowa została udokumentowana na ponad 450 zdjęciach, a jej koszt przekroczył 500 000 dolarów (około 1,81 mln zł).
Po zakończeniu prac McLaren przekazał auto właścicielowi w McLaren Technology Centre, zaprojektowanym przez Normana Fostera. Jeszcze przed zmianą koloru próg samochodu podpisał Michael Schumacher – autograf pochodzi z 12 marca 1996 roku. Po przebudowie w lewym schowku bagażowym złożył swój podpis Sir Lewis Hamilton.
Amerykańskie lata i finalne rozdziały
Odświeżony F1 przez kolejną dekadę przemierzał wschodnie i zachodnie wybrzeże USA, osiągając przebieg blisko 12 000 mil. W 2018 roku McLaren Philadelphia wykonał serwis obejmujący m.in. wyjęcie silnika i wymianę komór paliwowych. Koszt naprawy przekroczył 50 000 dolarów (około 181 000 zł). W momencie wystawienia na aukcję przebieg wynosił 13 711 mil. Jak ogłosiło RM Sotheby’s, samochód sprzedano za 25,3 mln dolarów (około 91,8 mln zł). Egzemplarz z historią Brunei, fabrycznymi modyfikacjami i sygnaturami dwóch mistrzów świata to auto, które może stać się centralnym punktem każdej kolekcji.
Dodatkowe informacje o aukcji
Samochód znajdował się w ZEA na tymczasowej odprawie celnej. Firma RM Sotheby’s zaznaczyła, że kupujący musiał albo wywieźć pojazd z kraju, albo opłacić cła i VAT, by mógł pozostać w Emiratach. To wyjątkowa okazja zakupu auta łączącego królewskie pochodzenie, modernizacje warte miliony złotych, przebudowę w siedzibie McLarena oraz autografy dwóch ikon F1. Podobna oferta zapewne prędko się nie powtórzy. Nie dziwi więc ostateczna kwota, za jaką sprzedano pojazd – blisko 92 mln zł.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?









