⏱️ 5 min.

Assetto Corsa EVO 0.4, czyli nadmuchany balonik przez marketingowców. Ale…

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

05-12-2025 16:12

Najświeższa aktualizacja Assetto Corsy EVO 0.4 miała swoją premierę 4 grudnia 2025 roku. Pierwsi gracze mogli pobrać paczkę zmian już około godziny 12:00 na Steamie. Kunos Simulazioni marketingowo nadmuchał balonik, co rusz wspominając o tym, jak bardzo 0.4 przybliży grę w Early Access do finalnego produktu. No i cóż, można było liczyć na więcej. Ale i tak zmiany poszły w bardzo dobrym kierunku.

Gra przyciągnęła nie tylko fanów hardcore’owego simracingu, ale szersze grono odbiorców, a wśród nich wyznawców kultowego Nordschleife, fanów driftu oraz Formuły 1. Ci ostatni otrzymali w 0.4 dostęp do tegorocznego Ferrari SF-25. Dla tego bolidu była to światowa premiera w wirtualnym świecie.

Pożywka dla szyderców

Nie obyło się bez problemów. Społeczność była dwukrotnie pingowana na oficjalnym Discordzie serii Assetto Corsa. Problemy natury wydajnościowej miało naprawić usunięcie pliku w dokumentach w folderze ACE (video.videosettings). Kolejny „ficzer” pozwalał na nacieszenie się widokiem kręcącego się w nieskończoność kółka, podczas próby wyszukania dostępnych serwerów online. Ponownie kołem ratunkowym było usunięcie pliku, ale tym razem o nazwie ui_storage.uistorage.

Krytykanci otrzymali kolejny powód do szyderstwa – w postaci portalu acevo.gg, napędzanego przez SimGrid. Wchodzisz do menu, klikasz przycisk „Daily Racing Portal”, aby zarejestrować się do rozrywki online i… nagle otwiera się przeglądarka, niosąca na swych barkach cały ciężar obsługi. Świat simracingu z pewnością nie tego się spodziewał – raczej rozwiązanie na modłę Le Mans Ultimate byłoby bardziej na miejscu.

Dużo lepsze zachowanie aut na limicie

Zdecydowanie największym hitem aktualizacji 0.4 jest Nordschleife w wariancie Touristenfahrten. Jazdę rozpoczynamy od dobrze znanego parkingu, od którego do północnej pętli dzielą nas trzy szlabany usytuowane w jednym rzędzie. Jedną z najbardziej fundamentalnych i pozytywnych zmian jest zachowanie pojazdu podczas jazdy na limicie przyczepności lub nawet po jego przekroczeniu. Zniwelowano tendencję do niespodziewanej utraty przyczepności (niczym w iRacing), którą ciężko było opanować nawet niezwłoczną i precyzyjną kontrą na załamanie rąk. Gracze w wersji 0.3.3 byli nadmiernie karani podczas balansowania na granicy, gdzie poślizgi potrafiły być wręcz nie do opanowania.

Poprawione właściwości jezdne oznaczają, że przy odrobinie talentu lub wprawy, można wsiąść do BMW M4 CSL i przejechać bokiem całą krótką pętlę West toru Suzuka. I to praktycznie „od strzała”, gdzie na podobny przejazd w 0.3.3 trzeba było poświęcić mnóstwo czasu i uzbroić się po zęby w… determinację. Skoro już przy BMW mowa, to podobać się może oddanie charakteru aut starszej ery, w tym M3 CSL E46. O ile samochód jest zwrotny i przyjemny w prowadzeniu, o tyle krwi potrafi napsuć mozolnie działająca automatyczna skrzynia biegów SMG. Nie tylko redukcje są powolne, ale nawet wrzucanie wyższych przełożeń. Niby irytujące, a jednak daje satysfakcję obcowania z symulatorem wiernie odwzorowującym rzeczywistość.

Z kolei jazda BMW M4 GT3 wydaje się być… nader łatwa. Auto absurdalnie dobrze hamuje, a podczas jazdy na limicie zapewnia ogrom przyczepności i stabilności. Ciężko je wyprowadzić z równowagi – jest przewidywalne i nic nie robi sobie z praw fizyki, niemal maskując błędy kierowcy. Brakuje w nim pazura. Jak już przywykniemy do pokładów przyczepności, sama jazda okaże się znacznie łatwiejsza niż w niejednym aucie drogowym.

Multiplayer do kosza?

Poprzednie tytuły Kunos Simulazioni raczej zbierały same pochlebne recenzje za dopracowanie netcodu w rozgrywce online. O ile to pewna stała w przypadku bazowej Assetto Corsy oraz Competizione, o tyle EVO wypada pod tym względem tragicznie. Niektórzy internauci sugerowali, że serwery mogły klękać w obliczu zatrważającej liczby graczy, co tylko uwypkuliło słaby netcode. Niezależnie od czynników, rywalizacja koło w koło raczej na ten moment jest mało prawdopodobna. I to jest jeden z tych aspektów, które najdobitniej pokazują, że od Early Access do wersji 1.0 jest jeszcze daleka droga. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że dojeżdżając do innego gracza, ten nagle… odlatuje z misją na Marsa. Albo znika i pojawia się w niespodziewanych miejscach, kręcąc się niczym w kołowrotku.

Według relacji niektórych graczy, netcode potrafi być lepszy w wyścigach organizowanych w ramach Daily Racing Portal.

Kwintesencja piękna ACE

Assetto Corsa EVO w zamyśle twórców ma oferować pełny przekrój doświadczeń. Może poza jazdą po rajdowych oesach i w śnieżycy – to zadanie na swoje barki wzięła Assetto Corsa Rally. Na ten moment najwięcej dostępnych jest samochodów dopuszczonych do jazdy w ruchu ulicznym. I to właśnie przeskakiwanie z różnych modeli, niekoniecznie konkurujących ze sobą, daje ogromną satysfakcję. Twórcy świetnie odzwierciedlili charaktery poszczególnych samochodów.

Można wręcz zachłystywać się tym, jak różnorodne są poszczególne konstrukcje. Tam, gdzie w jeździe po drogach publicznych różnice między autami się zacierają, to na torze są uwypuklane. Szczególnie na Nordzie. Esencją ACE na ten moment właśnie zdaje się być doświadczanie różnic między pojazdami drogowymi. Taki Huracan STO jest dość sztywny, ale markotny przy nagłych mzianach kierunków przy wyższych prędkościach, a z kolei 296 GTB wydaje się nader miękkie na przedniej osi, za to bardzo responsywnie reaguje na każdy ruch kierownicą.

Bardziej dostępne dla szarego Kowalskiego auta również nie zawodzą. A raczej stanowią żywy dowód na to, że nie trzeba mieć 700 KM, tylnego napędu i centralnie umieszczonej jednostki, aby czerpać z jazdy pełnymi garściami. Tak jak Hyundai i30 N robi ogromne wrażenie, tak Volkswagen Golf GTI Clubsport przesuwa granice jeszcze dalej, zachwycając genialnymi właściwościami jezdnymi, lekkością i stabilnością nawet na tak wymagającej nitce toru jak Nordschleife. Jest świetnie wyważony, niemal tak dobrze jak Toyota GR86.

Krok w dobrym kierunku

Assetto Corsa EVO wraz z aktualizacją 0.4 faktycznie stało się nieco dojrzalszą produkcją, ale wciąż tkwiącą niemal po same uszy we wczesnym dostępie. Po hucznych zapowiedziach społeczność mogła spodziewać się większego przeskoku jakościowego. Ale i tak jest nieźle. Jedyne co boli, to dość powolny postęp prac oraz… niedopracowany multiplayer. Ale co się dziwić – to gra, która ma przed sobą co najmniej 6 grubszych aktualizacji, nim zostanie wydana oficjalnie. A nawet wtedy możliwe, że wciąż będzie cierpieć na bolączki wieku dziecięcego.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.