Gasly widzi szansę dla Alpine. Po Chinach chce gonić czołówkę

Grand Prix Chin wlało w Alpine wyraźnie więcej wiary niż początek sezonu. Pierre Gasly po mocnym weekendzie uznał, że zespół nie tylko wrócił do środka stawki, ale może też stopniowo zmniejszać stratę do ekip z czoła. Zespół z Enstone zakończył w ubiegłym roku współpracę z Renault przy jednostkach napędowych i obecnie korzysta z silników Mercedesa.
Na początku poprzedniego sezonu Alpine skupiło się w pełni na samochodzie na rok 2026, a pierwsze tegoroczne sygnały wskazują, że ten kierunek przyniósł poprawę. W Australii Gasly zajął dziesiąte miejsce i minimalnie pokonał Estebana Ocona z Haasa. W Szanghaju pojechał jednak wyraźnie mocniej, kończąc kwalifikacje na siódmym miejscu w obu sesjach.
Sprint w GP Chin bez punktów
W sprincie Francuz spadł na jedenastą pozycję z powodu nadmiernej degradacji opon. W niedzielnym wyścigu odrobił straty i finiszował szósty, co tylko wzmocniło przekonanie, że Alpine zaczyna zbliżać się do szybszych rywali. Pierre Gasly mówił po sobocie:
W niektórych sesjach możemy być czwarci. To zdecydowanie budujące dla całego zespołu. Jesteśmy coraz bliżej czołówki, ale wciąż musimy skupić się na sobie i stale poprawiać osiągi. Mamy nadzieję, że powoli dołączymy do tej grupy przed nami.
Francuz przyznał też, że forma z Chin była trochę lepsza, niż Alpine zakładało po testach przedsezonowych. Jednocześnie zaznaczył, że układ sił w tym sezonie może zmieniać się bardzo szybko, więc sam jednorazowy wynik niczego jeszcze nie gwarantuje. Gasly podkreślał, że zespół pracuje nad własnymi ograniczeniami i już w Szanghaju zrobił krok naprzód dzięki drobnym poprawkom w samochodzie. W jego ocenie kluczowe pozostaje teraz zbudowanie przewagi nad tymi, którzy są z tyłu, oraz skracanie dystansu do rywali jadących przed Alpine.
- dziesiąte miejsce Gasly’ego w Australii
- siódme miejsce w obu sesjach kwalifikacyjnych w Chinach
- szóste miejsce w niedzielnym wyścigu w Szanghaju
Gasly ma apetyty na więcej
W Chinach Gasly po restarcie został wyprzedzony przez Olivera Bearmana i nie zdołał się obronić, mimo że tempo Alpine wyglądało obiecująco. Mimo tego ukończył wyścig dwie sekundy za bolidem Haasa i 21 sekund przed Liamem Lawsonem, więc końcowy obraz weekendu i tak był dla ekipy bardzo korzystny.
Francuz nie ukrywał, że miał apetyt na jeszcze więcej i żałował utraty piątej pozycji. Jednocześnie ocenił, że porównanie z sezonem 2025 pokazuje przeskok do zupełnie innego poziomu, a to dla Alpine jest ważniejsze niż pojedynczy niedosyt po wyścigu. Pierre Gasly podsumował sytuację zespołu tak:
Patrząc na to, gdzie byliśmy w 2025 roku i gdzie jesteśmy teraz, to zupełnie inna liga. Dobrze spisaliśmy się w kwalifikacjach, ale wciąż jest wiele drobnych rzeczy, które musimy dopracować i naprawić. Celem jest stworzenie przewagi nad zawodnikami z tyłu i dogonienie tych z przodu.
Weekend w Melbourne Gasly nadal uważa za niereprezentatywny dla realnej formy zespołu. Jeśli kolejne wyścigi potwierdzą tempo z Szanghaju, Alpine może przestać być tylko uczestnikiem walki w środku stawki i zacząć realnie podgryzać najmocniejszych.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Tymek Kucharczyk pisze historię. Pierwszy Polak ze zwycięstwem wyścigu Indy NXT

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem



