Lewis Hamilton stracił miejsce w pierwszym rzędzie przed Grand Prix Węgier. Kierowca Ferrari otrzymał karę przesunięcia o trzy pozycje za zablokowanie Oscara Piastriego, a odpowiedzialność za spóźniony komunikat wzięła na siebie ekipa z Maranello.
Hamilton spadł z drugiego na piąte miejsce
Hamilton zakończył kwalifikacje z czasem 1:17.219, zaledwie 0,012 sekundy za zdobywcą pole position Lando Norrisem. Brytyjczyk początkowo ustawił nawet samochód na stanowisku przeznaczonym dla zwycięzcy kwalifikacji, ponieważ nie wiedział jeszcze, że kierowca McLarena poprawił wynik po jego przejeździe. Po zakończeniu sesji Hamilton został jednak wezwany do sędziów w związku z incydentem z Oscarem Piastrim.
Komisja uznała, że Ferrari numer 44 przeszkodziło Australijczykowi na początku jego ostatnim szybkim okrążeniu, dlatego nałożyła na Hamiltona karę przesunięcia o trzy miejsca. W rezultacie siedmiokrotny mistrz świata wystartuje z piątego pola zamiast z drugiego. Na pierwszą linię awansował Charles Leclerc, a przed Hamiltonem znajdą się Kimi Antonelli i Piastri.
Żółte flagi zakłóciły komunikację Ferrari
Do nieporozumienia doszło po drugim przejeździe Hamiltona w Q3. Brytyjczyk uzyskał czas 1:18.906, wyraźnie gorszy od wcześniejszego wyniku, a chwilę później Max Verstappen obrócił się w ostatnim zakręcie, powodując pojawienie się żółtych flag. Inżynier wyścigowy Hamiltona, Carlo Santi, był zajęty przekazywaniem informacji o zagrożeniu na torze. Ostrzeżenie o zbliżającym się Piastrim dotarło do kierowcy Ferrari dopiero wtedy, gdy McLaren znajdował się już bardzo blisko.
Szef Ferrari Fred Vasseur przyznał po kwalifikacjach, że zespół przekazał komunikat zdecydowanie za późno. Francuz nie próbował przerzucać odpowiedzialności na Hamiltona i wskazał, że błąd leżał po stronie ekipy. Hamilton wyjaśnił sędziom, że nie widział Piastriego w lusterkach ze względu na położenie swojego samochodu. Zakładał również, że skoro jako pierwszy wyjechał na ostatni przejazd, pozostali kierowcy zdążyli już zakończyć szybkich okrążeń.
Piastri musiał przerwać próbę
Piastri przygotowywał się do rozpoczęcia mierzonego okrążenia, gdy natrafił na wolno jadące Ferrari w pierwszym zakręcie. Kierowca McLarena musiał odpuścić próbę, przez co nie dostał już możliwości poprawienia wyniku. Sędziowie uwzględnili, że Hamilton został ostrzeżony z opóźnieniem i nie działał celowo. Nie zmieniło to jednak oceny samego zdarzenia, ponieważ blokowanie wpłynęło bezpośrednio na przejazd rywala.
Trzy pozycje kary odpowiadają standardowej sankcji stosowanej w Formule 1 za przeszkadzanie innemu zawodnikowi podczas kwalifikacji. Na Hungaroringu jej znaczenie jest szczególnie duże, ponieważ wyprzedzanie należy tam do trudniejszych.
Leclerc awansował, choć nie dorównywał Hamiltonowi
Na zamieszaniu skorzystał Charles Leclerc, który zakwalifikował się na trzecim miejscu z wynikiem 1:17.445. Monakijczyk stracił 0,226 sekundy do zespołowego partnera i po sesji otwarcie przyznał, że przez całe kwalifikacje nie dysponował tempem Hamiltona. Największe problemy Leclerc miał w zakrętach numer 1 i 12. Według kierowcy Ferrari właśnie w tych dwóch miejscach tracił łącznie około 0,3 sekundy, a rozwiązania nie udało się znaleźć ani podczas trzeciego treningu, ani w kwalifikacjach.
Leclerc zwrócił również uwagę na zmianę kierunku wiatru i przyznał, że nie zareagował na nią odpowiednimi ustawieniami samochodu. Jego sesję dodatkowo skomplikowała żółta flaga w ostatnim sektorze podczas Q2. Mimo słabszego tempa to właśnie Monakijczyk ustawi Ferrari w pierwszym rzędzie. Hamilton, który był szybszy i przegrał pole position o zaledwie 0,012 sekundy, ruszy dopiero z trzeciej linii.
Start może zdecydować o wyniku Ferrari
Leclerc ocenił, że Ferrari prezentowało konkurencyjne tempo podczas całego weekendu, choć rywale wykonali przed kwalifikacjami większy krok naprzód. Zespół liczy przede wszystkim na mocne tempo na długich przejazdach. Kluczowy może okazać się start i długi dojazd do pierwszego zakrętu. Leclerc będzie próbował zaatakować Norrisa, natomiast Hamilton musi przede wszystkim uniknąć strat w środku czołówki.
Ferrari miało realną szansę rozpocząć Grand Prix Węgier dwoma samochodami w pierwszej trójce. Spóźnione ostrzeżenie przez radio sprawiło jednak, że świetny wynik Hamiltona został częściowo zaprzepaszczony jeszcze przed startem wyścigu.






