Kimi Antonelli rozpoczyna drugą część sezonu Formuły 1 jako zdecydowany lider klasyfikacji kierowców. Włoch ma 50 punktów przewagi nad Lewisem Hamiltonem, ale przed Grand Prix Holandii przyznaje, że w walce o pierwszy tytuł jednym z jego najgroźniejszych przeciwników może być on sam.
Sześć zwycięstw w 11 wyścigach dało Antonellemu sporą przewagę
Kierowca Mercedesa wykorzystał pierwszą połowę sezonu niemal bezbłędnie. W 11 rozegranych dotąd Grand Prix odniósł sześć zwycięstw, a w trzech kolejnych wyścigach stanął na podium. Bez punktów kończył tylko dwa razy. W Barcelonie i na Silverstone przeszkodziły mu problemy z samochodem, a nie błędy popełnione za kierownicą.
Po wakacyjnej przerwie Antonelli przystępuje więc do rywalizacji z komfortową, ale jeszcze nierozstrzygającą przewagą. Najbliższym rywalem Włocha pozostaje Lewis Hamilton, który traci do niego 50 punktów.
Antonelli nie chce jeździć z kalkulatorem w głowie
Przed Grand Prix Holandii lider mistrzostw podkreślał, że nie zamierza podporządkowywać każdego ruchu sytuacji w tabeli. Jego zdaniem zbyt intensywne myślenie o tytule mogłoby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Antonelli tak opisał swoje podejście do drugiej części sezonu:
Wiem, że oczekiwania są bardzo wysokie, ale z mojej strony muszę po prostu nadal osiągać wyniki i wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię, bez przejmowania się mistrzostwami. Oczywiście nie chcę wsiadać do samochodu, jechać i cały czas myśleć o mistrzostwach albo bać się popełnienia błędu czy czegoś podobnego. Oczywiście będą momenty, w których być może zastanowię się dłużej, zanim coś zrobię, ale poza tym chcę po prostu jeździć możliwie swobodnie i cieszyć się tym przez cały czas. A na koniec roku zobaczymy, gdzie się znajdziemy.
Takie podejście może mieć szczególne znaczenie teraz, gdy konkurenci Mercedesa zaczęli regularniej włączać się do walki o zwycięstwa. Choć niemiecki zespół przeważnie dysponował najmocniejszym pakietem po zmianie przepisów na sezon 2026, ostatnie rundy pokazały, że układ sił nie jest już jednostronny.
Ferrari i McLaren zwiększają presję na Mercedesa
W pięciu ostatnich wyścigach zwycięstwa odnosili Lewis Hamilton, Charles Leclerc i Lando Norris. Ferrari oraz McLaren zaczęły więc skuteczniej odpowiadać na tempo Mercedesa. To oznacza, że Antonelli w drugiej połowie sezonu może mieć mniej miejsca na potknięcia. Dotychczas podczas swojego drugiego sezonu w Formule 1 nie popełnił poważnego błędu, ale sam dostrzega zagrożenie związane z presją i myśleniem o końcowym wyniku.
„Jednym z moich przeciwników jestem ja sam”
Antonelli przyznał, że kluczowe będzie dla niego utrzymanie właściwego nastawienia i koncentracji. Szczególną uwagę zwraca na współpracę z ludźmi, którym ufa, oraz na unikanie sytuacji, w której perspektywa mistrzostwa zacznie wpływać na jego decyzje podczas jazdy.
Lider klasyfikacji kierowców powiedział:
Myślę, że można powiedzieć, iż jednym z moich przeciwników jestem ja sam. Dlatego tak ważne jest utrzymanie mocnego nastawienia, ciągłe skupianie się na właściwych rzeczach i wsiadanie do samochodu z odpowiednim podejściem. Trzeba zachować dobry poziom intensywności, dalej pracować z ludźmi, którym ufam, a jeśli będę ich potrzebował, jak najlepiej z tego korzystać. Druga połowa sezonu będzie bardzo intensywna, z wieloma seriami trzech wyścigów z rzędu, dużą ilością podróży i wizytami w wielu różnych miejscach, ale jestem naprawdę podekscytowany. Jestem gotowy podjąć to wyzwanie i mam nadzieję, że druga połowa sezonu będzie świetna.
Przed rundą na Zandvoort sytuacja Antonellego jest zatem bardzo korzystna, lecz walka daleka jest od zakończenia. 50 punktów przewagi daje mu margines bezpieczeństwa, a jednocześnie coraz mocniejsza forma Ferrari i McLarena sprawia, że kolejne wyścigi mogą wymagać od lidera jeszcze większej konsekwencji.






