Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Charles Leclerc po piątkowych treningach przed Grand Prix Australii ocenił, że Mercedes przestał ukrywać realne tempo i pokazał bardzo mocną formę. Kierowca Ferrari szczególnie zwrócił uwagę na długie przejazdy rywala, a sytuacji nie poprawił fakt, że sam stracił czas po dwóch wyjazdach poza tor.
W drugim treningu w Melbourne najszybszy był Oscar Piastri z czasem 1:19.729, a Mercedes stracił do niego dwie dziesiąte sekundy dzięki okrążeniu Kimiego Antonellego 1:19.943. Leclerc zakończył sesję ze stratą przekraczającą pół sekundy do kierowcy McLarena. To właśnie tempo wyścigowe Mercedesa zrobiło na nim największe wrażenie.
Mercedes już nie chowa kart
Leclerc uznał, że ekipa z Brackley coraz wyraźniej pokazuje realny potencjał samochodu. Według Monakijczyka szczególnie dobrze było to widać w drugim treningu, gdzie Ferrari zaczęło dostrzegać, czego brakuje mu w porównaniu z rywalem. W jego ocenie Mercedes wyglądał bardzo mocno na długim dystansie, a obraz stawki był tam czytelniejszy niż przy pojedynczych szybkich okrążeniach. Charles Leclerc powiedział:
Myślę, że Mercedes coraz bardziej pokazuje to, czym naprawdę dysponuje, a w drugim treningu zaczynamy widzieć, gdzie nam do nich brakuje. Są wyraźnie bardzo mocni, szczególnie pod względem tempa wyścigowego. W wyścigowym tempie byli bardzo, bardzo imponujący. W kwalifikacyjnym nadal trudno ocenić, ile jeszcze zostało w zapasie, bo to pierwszy weekend całkowicie nowego samochodu i wciąż jest sporo znaków zapytania. Mam nadzieję, że się mylę i jutro będziemy znacznie szybsi, ale na ten moment wygląda to tak, że Mercedes jest krok przed nami, a potem są Red Bull, McLaren i my.
Leclerc zaznaczył też, że obraz piątku mógł być częściowo zaburzony różnymi programami jazd. Zwrócił uwagę, że Piastri pojechał bardzo mocne okrążenie, ale jednocześnie Lando Norris był wyraźnie dalej. W praktyce pierwszy weekend nowej konstrukcji zostawia pole do interpretacji, bo zespoły nadal sprawdzają różne ustawienia i kierunki pracy.
Ferrari szuka lepszego ustawienia
Lewis Hamilton w drugim treningu był bliżej czołówki i uzyskał 1:20.050, czyli czas lepszy od wyniku Leclerca o dwie dziesiąte sekundy. Sam Monakijczyk przyznał, że poszedł w agresywną stronę z ustawieniami, ale ten eksperyment nie przyniósł oczekiwanego efektu. Sobotę miał rozpocząć już w bardziej rozsądnym oknie ustawień.
Leclerc podkreślił, że nie skupia się na samym Mercedesie, bo Ferrari ma jeszcze sporo do poprawy we własnym aucie. Dodał też, że Melbourne i Szanghaj należą do torów, na których zwykle ma więcej trudności niż w innych częściach sezonu. Nie potraktował jednak tego jako wymówki, tylko jako problem do rozwiązania.
W tle pozostaje też kontekst wcześniejszych wyników Leclerca w Australii. Wygrał tam wyścig z pole position w 2022 roku, ale w dwóch kolejnych sezonach przegrywał kwalifikacje z Carlosem Sainzem.
Piątek w Melbourne nie zamknął jeszcze układu sił, ale dał kilka wyraźnych sygnałów. Mercedes wygląda na zespół, który przyjechał gotowy, a Ferrari musi znaleźć odpowiedź szybko, bo w Formule 1 różnica między niepokojem a paniką bywa krótsza niż dojazd do pierwszego zakrętu.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



