Max Verstappen ocenił Madring. Red Bull widzi potencjał w wyścigu

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Max Verstappen ma za sobą pierwsze kilometry przejechane bolidem Formuły 1 po Madringu. Holender zakończył piątkowe treningi na piątym i szóstym miejscu, a jego pierwsza ocena nowego toru w Madrycie była stonowana. Jednocześnie Red Bull przyznaje, że wyboista nawierzchnia i zarządzanie energią tworzą problemy, które przed kwalifikacjami trzeba jeszcze rozwiązać.

Verstappen bez zachwytu

Pierwszy dzień jazdy na Madringu był przede wszystkim okresem intensywnej nauki. Verstappen ukończył pierwszy trening na piątej pozycji, a w drugim był szósty. W popołudniowej sesji jego strata do najszybszego Andrei Kimiego Antonellego wyniosła około czterech dziesiątych sekundy.

Zapytany o pierwsze doświadczenia z nowego obiektu kierowca Red Bulla nie przedstawiał sytuacji w dramatycznych barwach. Verstappen wskazywał przede wszystkim na konieczność poprawy tempa na pojedynczym okrążeniu i lepszego poznania zachowania opon podczas dłuższych przejazdów.

Max Verstappen tak podsumował piątkową jazdę:

Nie było źle. Próbujemy po prostu znaleźć trochę więcej tempa na jednym okrążeniu. Staramy się też lepiej zrozumieć opony podczas dłuższych przejazdów. Z każdym okrążeniem coraz lepiej poznajemy tor. Podczas treningów zawsze są drobne rzeczy, nad którymi chce się pracować i które można poprawić. Tym zajmiemy się jutro i zobaczymy, gdzie się znajdziemy.

Madring budził większe obawy

Spokojny ton Verstappena kontrastował z dyskusją prowadzoną jeszcze przed rozpoczęciem weekendu. Kierowcy zwracali uwagę na szybkie i ślepe zakręty, niewielki margines błędu oraz bariery znajdujące się blisko toru. Verstappen porównywał charakter Madringu do Dżuddy, choć zaznaczał, że madrycki obiekt ma więcej wolnych zakrętów.

Powodem do niepokoju były również wcześniejsze jazdy Formuły 3. Podczas testów na Madringu odnotowano 19 czerwonych flag, a trzy samochody miały uszkodzone podwozia. George Russell uważał nawet, że przy wysokich prędkościach margines na popełnienie błędu może być tutaj mniejszy niż w Monako.

Piątkowy debiut F1 nie przyniósł jednak zapowiadanej lawiny wypadków. Pierwszy trening odbył się bez przerwy spowodowanej poważnym zdarzeniem. Dopiero podczas FP2 Arvid Lindblad rozbił Racing Bullsa w zakręcie numer 13, doprowadzając do czerwonej flagi.

Red Bull ma problem

Dla Red Bulla większym wyzwaniem od samych barier okazała się charakterystyka nawierzchni. Dyrektor techniczny zespołu – Pierre Wache – zwrócił uwagę, że Madring jest bardziej nierówny, niż ekipa oczekiwała na podstawie wcześniejszych danych.

Szczególnie wymagająca okazała się szybka sekwencja obejmująca zakręty 10, 11 i 12. Ten ostatni to charakterystyczna, mocno pochylona La Monumental, będąca najbardziej rozpoznawalnym fragmentem nowego obiektu.

Pierre Wache tak opisał sytuację Red Bulla:

Jest bardziej wyboiście, niż zakładaliśmy, szczególnie w szybkich zakrętach 10, 11 i 12. To spore wyzwanie dla pracy samochodu. Zarządzanie energią również jest trudne. Nie jestem kierowcą, ale ten fragment jest naprawdę wymagający.

To istotne w przypadku tegorocznych bolidów, ponieważ właściwe wykorzystanie energii elektrycznej ma duże znaczenie dla osiągów na pełnym okrążeniu. Nowy tor wymusza więc na zespołach nie tylko szukanie mechanicznej i aerodynamicznej przyczepności, lecz także szybkie dopracowanie strategii gospodarowania energią.

Jest coś pozytywnego dla Red Bulla

Wache podkreślił jednocześnie, że piątek przebiegł stosunkowo płynnie i Red Bull nie uważa się za wyłączony z walki o wysokie pozycje. Szczególnie tempo na dłuższych przejazdach miało wyglądać lepiej, niż sugerowały same miejsca Verstappena i Liama Lawsona w tabeli.

Lawson, który ponownie zastępuje kontuzjowanego Isacka Hadjara, ukończył oba treningi na dziesiątej pozycji. Zespół miał również problemy z tłokiem na torze podczas symulacji wyścigowych, dlatego bezpośrednie porównanie tempa z rywalami nie jest jeszcze miarodajne.

Pierre Wache ocenił dłuższe przejazdy następująco:

Był pewien ruch podczas długiego przejazdu, ale szczerze mówiąc, samo tempo było całkiem konkurencyjne. Myślę, że jeśli chodzi o zarządzanie oponami, wyglądamy całkiem dobrze.

FP3 będzie ostatnią okazją przed kwalifikacjami

Przed Red Bullem pozostaje jeszcze trzeci trening, który na całkowicie nowym obiekcie ma większe znaczenie niż podczas standardowego weekendu na dobrze znanym torze. Zespoły wciąż zbierają dane dotyczące przyczepności, nierówności nawierzchni, pracy opon i optymalnych ustawień.

Verstappen zaznaczył, że czysty przebieg FP3 byłby pomocny, ale najważniejsze będzie znalezienie dodatkowych osiągów w samochodzie. Po piątku Red Bull nie wygląda na faworyta, lecz strata Holendra do czołówki pozostawia zespołowi przestrzeń do walki.

Pierwszy dzień pokazał też, że Madring rzeczywiście mocno karze błędy, ale nie zamienił jazdy F1 w serię czerwonych flag. Prawdziwy test nadejdzie podczas kwalifikacji, gdy kierowcy przestaną zostawiać sobie zapas, a ściany „zaczną znajdować się znacznie bliżej”, przynajmniej z perspektywy kokpitu.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl