Max Verstappen nie zostawia przed Grand Prix Japonii wielkiego pola do domysłów. Kierowca Red Bulla przyznaje, że jego zespół jest obecnie zbyt wolny, by realnie myśleć o walce z liderami, a seria zwycięstw na Suzuce nie ma dziś większego znaczenia. Dla ekipy z Milton Keynes celem na najbliższy czas nie jest dominacja, lecz zwykłe zbliżenie się do przodu stawki.
Poprzedni weekend w Chinach mocno obnażył skalę problemów Red Bulla. Verstappen stracił punkt w sprincie ze stratą 0,4 s, a w wyścigu głównym wycofał się z rywalizacji, gdy jechał na szóstym miejscu. W praktyce oznaczało to stratę punktów, które w obecnej sytuacji zespołu są szczególnie cenne.
Red Bull nie patrzy już na dawne triumfy
Verstappen wygrał ostatnie cztery wyścigi na Suzuce, w tym zeszłoroczną rundę, ale przed tegorocznym weekendem nie buduje na tym żadnej narracji. Holender patrzy wyłącznie na aktualną formę samochodu, a ta nie pozwala dziś stawiać Red Bulla w jednym rzędzie z najmocniejszymi. Przed Grand Prix Japonii Verstappen powiedział:
Nie myślę specjalnie o poprzednich latach, bo każdy sezon jest inny. Musimy być realistami, bo w tym momencie jesteśmy bardzo daleko od takiego poziomu, więc po prostu jadę na ten weekend i zobaczę, gdzie będziemy.
To wyraźna zmiana tonu w zespole, który jeszcze niedawno był punktem odniesienia dla części stawki. Teraz Red Bull ma tracić nie tylko do Mercedesa, Ferrari i McLarena, ale także oglądać się na Haasa. Taki układ sił brzmi dla tej ekipy dość brutalnie, ale właśnie z nim trzeba się dziś mierzyć.
Przerwa ma pomóc w zrozumieniu auta
Verstappen liczy, że wolny kwiecień pozwoli lepiej zrozumieć konstrukcję samochodu i wyciągnąć wnioski z początku sezonu. Po rundzie w Japonii w tym miesiącu nie ma już wyścigów, więc zespół dostanie czas na analizę i próbę ograniczenia strat. Dla Red Bulla to może być ważniejsze niż jakiekolwiek deklaracje o natychmiastowym przełomie. Holender jasno określił priorytet na najbliższe tygodnie:
Mam nadzieję, że wykorzystamy tę przerwę, by trochę lepiej zrozumieć nasz samochód. Wyciągniemy wnioski z poprzednich wyścigów i po prostu spróbujemy być bliżej czołówki. To jest nasz cel. Chiny nie były dla nas miłym weekendem, więc mam nadzieję, że przez jakiś czas to będzie nasz najgorszy weekend. Pod tym względem przerwa będzie dobra.
Na tym tle ciekawie wygląda sytuacja punktowa obu zespołów powiązanych z Red Bullem. Ekipa Verstappena ma 12 punktów, dokładnie tyle samo co Racing Bulls, ale siostrzany zespół jest wyżej dzięki punktom zdobytym w każdej rundzie sezonu. To drobny szczegół w tabeli, ale dla Red Bulla zdecydowanie nie jest to powód do otwierania szampana.
Hadjar mówi wprost: auto jest po prostu za wolne
Isack Hadjar zaczął sezon od mocnego startu, bo w Australii zakwalifikował się na trzecim miejscu. Wyścigu nie ukończył jednak z powodu problemu z niezawodnością. W Chinach po kontakcie z Kimim Antonellim nie zdołał wrócić do czołowej ósemki sprintu, ale w Grand Prix zdobył cztery ważne punkty.
Francuz podkreśla, że dobrze odnalazł się w nowym otoczeniu, choć jednocześnie nie próbuje pudrować obrazu auta. Przed wyjazdem do Japonii ocenił sytuację bardzo bezpośrednio:
Za mną dwa wyścigi, więc zobaczymy, jak to dalej pójdzie. To na pewno trudne wyzwanie, ale jednocześnie jak dotąd naprawdę czuję się tu jak u siebie. Idzie całkiem dobrze, Max jest zawsze bardzo szybki i imponujący, dowozi tempo na każdym okrążeniu, ale próbuję trzymać się blisko. Na pewno nie mamy najlżejszego samochodu. Nie powiedziałbym, że prowadzi się go bardzo trudno, on jest po prostu wolny. W Szanghaju był też bardziej nierówny niż w Melbourne. W Melbourne miałem lepsze odczucia, ale to nie jest nieprzewidywalny samochód, ani nie do opanowania. Za dużo czasu tracimy w zakrętach. Po prostu nie jest wystarczająco szybki. I tyle.
Ta wypowiedź dobrze podsumowuje obecne położenie zespołu. Problemem Red Bulla jest tylko zwykła, twarda wydajność samochodu. W Japonii celem będzie więc nie pokaz siły, lecz sprawdzenie, czy zespół potrafi choć trochę skrócić dystans do czołówki.






