Nissan zaprezentował trzecią generację Leafa i zrobił to z przytupem – auto, które przez lata uchodziło za nieco „dziwaczny” hatchback, teraz próbuje udawać stylowego SUV-a. W 2026 roku Leaf nie tylko zmienił kształty, ale i strategię: ma być najtańszym nowym samochodem elektrycznym dostępnym na rynku.
Nowa architektura i koniec z CHAdeMO
Leaf 2026 powstał na całkowicie nowej platformie i porzucił archaiczny port CHAdeMO na rzecz powszechnie stosowanego J1772 (ładowanie AC) oraz NACS (ładowanie DC). Dzięki temu użytkownicy nie muszą kombinować z przejściówkami, a podjeżdżając pod Superchargery Tesli mogą po prostu podłączyć auto. W standardzie znalazła się także funkcja Vehicle-to-Load, pozwalająca zasilać urządzenia zewnętrzne mocą 3,45 kW – przydatne na biwaku czy podczas awarii prądu.
Rozszerzona gama wersji
Poprzednia generacja oferowała tylko dwa poziomy wyposażenia. Teraz klienci mogą wybierać spośród czterech: S, S Plus, SV Plus oraz Platinum Plus:
- Leaf S (53 kWh, 174 KM) – wersja bazowa, wciąż czekająca na ogłoszenie ceny. Na pokładzie m.in. 12,3-calowe wyświetlacze, ProPilot Assist oraz pakiet systemów bezpieczeństwa. Niestety, także stalowe 18-calowe felgi z kołpakami.
- Leaf S Plus (75 kWh, 214 KM) – od 31 485 USD (ok. 114 tys. zł). Największy zasięg w gamie: 303 km, czyli znaczny skok względem poprzednika.
- Leaf SV Plus – 35 725 USD (ok. 130 tys. zł). Aluminiowe felgi, lepsze multimedia (14,3 cala), podgrzewane fotele i dodatkowe gadżety, ale kosztem zasięgu – 288 km.
- Leaf Platinum Plus – 40 485 USD (ok. 147 tys. zł). Topowa odmiana z 19-calowymi kołami, panoramicznym dachem, podgrzewaną tylną kanapą, systemem audio Bose i efektownymi „3D” tylnymi światłami nawiązującymi do sportowych tradycji Nissana. Zasięg spada do 259 km.
Stylizacja i detale z pazurem
Nissan próbował nadać Leafowi bardziej muskularny charakter – większy prześwit i sylwetka crossovera mają przyciągać klientów, którzy wcześniej nie patrzyli na ten model. W topowej wersji „Platinum” pojawił się nawet efektowny system oświetlenia tylnego z motywem „23”, który producent uzasadnia… japońską numerologią i motorsportem. Marketing? Tak, ale przynajmniej kreatywny.
Konkurencja nie śpi
W segmencie tanich elektryków rynek szykuje ostrą walkę. Chevrolet przygotowuje nowego Bolta, a Equinox EV z ceną startową w okolicach 35 tys. USD (ok. 127 tys. zł) i zasięgiem 315 km pokazuje, że Nissan nie może spocząć na laurach. Na razie jednak Leaf dzierży tytuł najtańszego nowego EV, nawet w mocniejszej wersji S Plus. Prawdziwe starcie rozegra się dopiero tej jesieni, gdy wszystkie modele trafią do salonów. 
Podsumowanie
Nissan Leaf 2026 to już nie dziwaczny eksperyment, ale pełnoprawny zawodnik w klasie budżetowych elektryków. Oferuje większe baterie, rozsądne wyposażenie i przyzwoity zasięg. Jasne, wciąż napędzany jest tylko na przednie koła i daleko mu do terenowego SUV-a, ale w świecie cen coraz bardziej odjechanych elektryków to właśnie Leaf może być jedynym realnym wyborem dla Kowalskiego. A raczej – póki co – Smitha.









