⏱️ 3 min.

317 000 dolarów w miesiąc to za mało dla flippera. Nie sprzedał 911 S/T, bo liczył na więcej

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

10-10-2025 08:10
911 S/T

Jeden z właścicieli limitowanego Porsche 911 S/T postanowił odsprzedać swój egzemplarz zaledwie miesiąc po odbiorze. Mimo że oferta na Bring a Trailer sięgnęła astronomicznych 640 000 dolarów (czyli około 2 345 000 zł), transakcja nie doszła do skutku – sprzedający uznał, że to wciąż za mało. Dla wielu obserwatorów był to sygnał, że rynek kolekcjonerskich Porsche zaczyna tracić impet.

331 mil i perfekcyjny stan, ale zbyt wysoka rezerwa

Egzemplarz, o którym mowa, miał przebieg zaledwie 533 km i pozostawał w idealnym stanie. Został sprzedany przez salon Porsche Newport Beach zaledwie miesiąc wcześniej. Auto wyróżniało się raczej stonowaną konfiguracją – lakier w klasycznej czerni bez dopłaty, lecz za to z kilkoma kosztownymi dodatkami. Wśród nich znalazł się pakiet Heritage Design wart 20 360 dolarów (ok. 74 600 zł), system podnoszenia przedniej osi za 3 670 dolarów (ok. 13 400 zł), reflektory LED Matrix (4 010 dolarów ≈ 14 700 zł) oraz nagłośnienie Bose za 1 600 dolarów (5 900 zł). Łączna cena zakupu wynosiła 322 720 dolarów, czyli ok. 1 182 000 zł.

Jak podał serwis Bring a Trailer, zainteresowanie aukcją rosło błyskawicznie – jednak mimo osiągnięcia kwoty 640 000 dolarów (ok. 2 345 000 zł), aukcja zakończyła się bez sprzedaży. Rezerwa cenowa została ustawiona jeszcze wyżej, a sprzedający uznał, że rynek „nie dogonił jeszcze rzeczywistej wartości” auta. To kolejny sygnał, że część kolekcjonerów zaczyna przeceniać rynek na gorąco po premierze limitowanych modeli.

Rynek 911 S/T zaczyna się ochładzać

Zaledwie kilka miesięcy wcześniej inny egzemplarz 911 S/T z przebiegiem 37 km sprzedał się na tej samej platformie za 805 992 dolarów (ok. 2 956 000 zł). Jeszcze w lipcu auto w odcieniu Porsche Racing Green Metallic i z 787 milami (1 266 km) na liczniku osiągnęło 726 000 dolarów (ok. 2 660 000 zł). Trend wydaje się jednoznaczny – ceny lekko używanych egzemplarzy zaczynają spadać, co jest typowym zjawiskiem dla serii limitowanych gdy pierwsza fala entuzjazmu mija.

Eksperci zwracają uwagę, że to naturalny cykl dla kolekcjonerskich Porsche. Tuż po dostawach pierwszych egzemplarzy na rynek wtórny trafia niewielka liczba aut, co napędza ceny. Z czasem jednak pojawia się więcej sprzedających, a entuzjazm opada. To właśnie ten moment może obserwować dziś 911 S/T.

Historia lubi się powtarzać – przykład 911 R

Podobny scenariusz miał miejsce dekadę temu w przypadku modelu 911 R. Gdy auto zadebiutowało, jego cena startowa wynosiła nieco ponad 200 000 dolarów, a na rynku wtórnym niektórzy kolekcjonerzy płacili ponad 500 000 dolarów. Później wartości spadły do około 300 000 dolarów, by z czasem ponownie zbliżyć się do poziomu pół miliona dolarów. Dzisiejszy rynek 911 S/T wygląda na powtórkę z tej historii – z krótkim okresem spekulacyjnego entuzjazmu i powolnym spadkiem cen po osiągnięciu szczytu. Rynek kolekcjonerski to gra o nerwy i intuicję. Większość sprzedających nie trafia w idealny moment, a efekt to aukcje bez sprzedaży lub zbyt niskie oferty.

Choć rynek 911 S/T wciąż pozostaje nadzwyczaj silny, aukcja z rezerwą powyżej 640 000 dolarów pokazała, że nawet najwierniejsi fani Porsche mają swoje limity. Dla obserwatorów to kolejny dowód, że w motoryzacyjnym kolekcjonerstwie entuzjazm i realna wartość często idą ze sobą w parze tylko przez krótki czas.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl