W salonie hipersamochodów za grube miliony wygrała surowość. To V12 nie bierze jeńców

Nie każdy dzień zaczyna się od wyboru pomiędzy Carrera GT, Valkyrie a Apollo IE. W niemieckim Essa Automotive bohater tego szalonego dnia – Mat Watson z Carwow – miał okazję przeżyć coś, o czym większość petrolheadów może tylko śnić. Od zachwytów nad unikatowymi Koenigseggami po finałową jazdę w deszczu Pagani Zondą F – cała przygoda była niczym maraton emocji, adrenaliny i… kłopotów z pogodą.
Hiperauta za miliony pod jednym dachem
Essa Automotive to nie zwykły salon – to prawdziwa świątynia dla kolekcjonerów. Pod jednym dachem stoją ikony motoryzacji: Koenigsegg CCXR, Aston Martin Valour, Apollo Intensa Emozione, Porsche Carrera GT, Tramontana R, Aston Martin Valkyrie, Lamborghini Countach LPI 800-4, McLaren P1 czy Koenigsegg Jesko Attack. Każdy egzemplarz ma własną historię, a Marcus – właściciel kolekcji – zna każdy szczegół i bez wahania podaje ceny sięgające kilku milionów euro.
Koenigsegg CCXR – pierwsza eliminacja
Marcus podkreślił, że prezentowany CCXR był jednym z pierwszych egzemplarzy w historii modelu i miał unikalną sekwencyjną skrzynię z trzema pedałami. Auto przejechało aż 35 000 km, co jak na Koenigsegga czyniło go „weteranem szos”. Jego wartość wynosi około 2,5 mln dolarów (9,05 mln zł). Choć fascynujący, CCXR musiał ustąpić miejsca innym.
Aston Martin Valor i dylemat manualnych skrzyń
Valor, wyprodukowany w zaledwie 110 egzemplarzach, bazuje na modelu Vantage i ma ręczną, sześciobiegową skrzynię. Ten konkretny egzemplarz wyróżniał się unikatową konfiguracją kolorystyczną, pasującą do Valkyrie właściciela. Jego cena to 1,8 mln euro, czyli około 7,65 mln zł. Marcus zauważył:
W mojej opinii, szczyt wartości tego modelu dopiero nadejdzie. To samochód, który za sto lat nadal będzie wyjątkowy.
Mimo to Valor nie znalazł się w finałowej trójce, wybranej przez Mata Watsona.
Apollo IE – kosmiczny projekt z Niemiec
Stworzony przez chińskiego biznesmena, ale zbudowany w Niemczech przez HWA, Apollo Intensa Emozione wygląda niczym pojazd z filmu „Transformers”. Pod karbonowym nadwoziem kryje się wolnossące V12 o mocy blisko 800 KM.Powstało tylko 10 sztuk, a każda jest wyceniana na około 4 mln euro (17 mln zł). Marcus pochwalił ten pojazd za szalony dźwięk silnika V12.
Apollo IE trafiło do finału i zostało wybrane do jazdy.
Porsche Carrera GT – klasyk z duszą F1
Carrera GT z wolnossącym V10 o mocy 612 KM i karbonowym monokokiem to motoryzacyjny Święty Graal. Oferowany egzemplarz w rzadkim kolorze midnight blue był już sprzedany, ale jego wartość osiągnęła około 2 mln euro (8,5 mln zł).Problemem pozostaje wymagające sprzęgło – jego wymiana to koszt ponad 15 000 euro (63 000 zł).Mimo obaw o trudność w prowadzeniu, GT znalazło się w gronie trzech finałowych wyborów.
Aston Martin Valkyrie – F1 na drogę
Valkyrie, stworzona we współpracy z Red Bullem i Adrianem Neweyem, posiada 6,5-litrowe V12 Coswortha i system KERS. Łączna moc przekracza 1000 KM. Auto kosztowało około 2,6 mln euro, a dziś osiąga nieco ponad 2,8 mln euro (12 mln zł).Niezwykle trudne w obsłudze, ciasne i głośne – na drogach publicznych to czyste szaleństwo. Valkyrie okazał się trzecim finalistą.
Zimny start – muzyka dla uszu
Silnik każdego z trzech finalistów został odpalony. Carrera GT zaryczała surowym V10, a Apollo – brutalnym V12. Z kolei Valkyrie wymagała skomplikowanej procedury uruchomienia. Ostateczna decyzja padła na Apollo IE – najrzadszy i najbardziej teatralny z całej trójki.
Za kierownicą Apollo IE
Podczas jazdy po torze testowym Apollo zachowywało się jak rasowy bolid. Głośna sekwencyjna skrzynia i brutalne zawieszenie tworzyły atmosferę wyścigu – albo raczej formuły time-attack. Po przełączeniu w tryb „race” auto zyskało jeszcze więcej ostrości. Jazda okazała się fizycznym wyzwaniem, w którym każdy ruch pedału i kierownicy od razu był przekuwany w reakcję. Bez zbędnej zwłoki.
Pagani Zonda F – finał w deszczu
Po emocjach związanych z Apollo przyszła pora na powrót do bazy Zondą F Roadster. Pojawił się jednak problem… Dach został w garażu. Nadciągająca ulewa groziła zniszczeniem wnętrza wartego majątek. Właściciel Mike potraktował to jednak z humorem:
Ten samochód nigdy nie będzie na sprzedaż. Pójdzie ze mną do grobu.
Ekipa zdołała dotrzeć do garażu tuż przed ulewą. Morał? Nawet posiadanie samochodów wartych dziesiątki milionów nie chroni przed kaprysami pogody.
Podsumowanie
Cała przygoda pokazała, że hypercary to nie tylko techniczne arcydzieła, w które można inwestować. To emocje, wspomnienia i ryzyko – od trudnych sprzęgieł Carrera GT po brak dachu w Zondzie. Ostatecznie najbardziej wyjątkowym przeżyciem okazała się jazda Apollo IE, ale serce wielu widzów skradła klasyczna Zonda, która dzielnie stawiła czoła deszczowi.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Volkswagen w kryzysie. Zarząd widzi zagrożenie dla istnienia całego koncernu

Formuła 1 na kursie do osiągnięcia neutralności emisyjnej w 2030

Używana Kia Sportage IV: który silnik wybrać i na co uważać? Oto odpowiedź

BMW obniża prognozy na 2026 rok. Chiny i Bliski Wschód psują wszystko



