BMW M przygotowuje pierwsze pełnoprawne elektryczne M3, ale nie zamierza przy tym narzucać klientom jednej technologii napędu. Frank van Meel, szef dywizji M, podkreśla, że model elektryczny powstaje dlatego, że marka widzi w tej architekturze potencjał do zbudowania jeszcze lepszego samochodu sportowego, a nie dlatego, że zmuszają ją do tego przepisy.
Elektryczne BMW M3 to nie następca spalinowej wersji
Najważniejsza deklaracja BMW M dotyczy strategii na kolejne lata. Firma chce równolegle rozwijać samochody elektryczne oraz modele z silnikami spalinowymi, pozostawiając klientom wybór. Oznacza to, że elektryczne M3 nie ma zakończyć historii sześciocylindrowej wersji tego modelu.
Obecna generacja M3 G80 pozostanie w produkcji do 2027 roku. Wtedy do sprzedaży powinno trafić elektryczne M3, rozwijane pod wewnętrznym oznaczeniem ZA0. Według dostępnych informacji jego spalinowy odpowiednik nowej generacji, oznaczony jako G84, ma pojawić się w 2028 roku.
Frank van Meel tłumaczy, że decyzja o wejściu w pełną elektromobilność w gamie M nie wynika z konieczności spełnienia norm emisji. BMW rozwija już szeroką ofertę zwykłych samochodów elektrycznych, dlatego dywizja M miała możliwość podejścia do tematu przede wszystkim od strony osiągów i charakterystyki prowadzenia.
Szef BMW M wyjaśnił motywację firmy następująco:
Nie robimy tego dlatego, że musimy, lecz dlatego, że jesteśmy przekonani, iż w ten sposób możemy zbudować szybki, a nawet lepszy samochód. Moment musi być jednak właściwy. To zadziała tylko wtedy, gdy będziemy mogli zrobić to w 100% tak, jak chcemy.
Cztery silniki elektryczne i własne sterowanie BMW M
Podstawą elektrycznego M3 będzie architektura Neue Klasse. Kluczowym elementem układu napędowego mają być cztery silniki elektryczne, po jednym przy każdym kole, współpracujące z zaawansowanym sterowaniem rozdziałem momentu obrotowego.
BMW M od początku zakładało, że pełnoprawny model tej dywizji musi otrzymać rozwiązania pozwalające niezależnie kontrolować pracę każdego koła. Całością ma zarządzać centralna jednostka sterująca oraz oprogramowanie opracowane specjalnie na potrzeby samochodów M.
Według BMWBLOG samochód ma również otrzymać akumulator przygotowany specjalnie dla dywizji M, o pojemności użytkowej przekraczającej 100 kWh. Układ napędowy pozwoli odłączyć przednią oś, dzięki czemu kierowca będzie mógł korzystać z trybu czysto tylnonapędowego, podobnego w założeniu do obecnego ustawienia 2WD w M3 Competition xDrive.
BMW nie podało jeszcze oficjalnej mocy wersji produkcyjnej. Wcześniejsze informacje mówiły jednak o bardzo wysokich osiągach, a konstrukcja z czterema niezależnymi silnikami daje inżynierom znacznie większą swobodę w sterowaniu zachowaniem samochodu niż klasyczny układ napędowy.
BMW M chce zachować charakter auta także bez silnika spalinowego
Przejście na napęd elektryczny nie oznacza, że BMW zamierza całkowicie odtworzyć doświadczenia znane z samochodów spalinowych. Marka testowała wcześniej nagrania dźwięków swoich silników R6, V8 i V10, ale ostatecznie miała zrezygnować z pomysłu odtwarzania sztucznego brzmienia jednostki spalinowej przez głośniki.
Elektryczne M3 ma natomiast otrzymać symulowaną zmianę przełożeń. BMW M uważa to rozwiązanie za element istotny dla zaangażowania kierowcy, a nie wyłącznie efekt specjalny. Model zapowiedziany przez koncepcyjne BMW M Neue Klasse ma też wyraźnie odróżniać się od zwykłych elektrycznych odmian serii 3. Koncept otrzymał między innymi poszerzone nadwozie, zmienione zderzaki, charakterystyczne obręcze i przeprojektowaną maskę.
Spalinowe BMW M pozostaną w ofercie
Strategia dywizji M nie zakłada szybkiego przejścia wyłącznie na napęd elektryczny. Firma chce rozwijać oba kierunki równolegle, choć nie każdy model będzie dostępny w dwóch wersjach napędowych. Według dostępnych informacji kolejne spalinowe M3 ma zachować rzędowy, sześciocylindrowy silnik. W przypadku następnego X5 M BMW również przygotowuje równoległe warianty, w tym wersję z silnikiem V8 oraz odmianę elektryczną.
Frank van Meel podkreślił, że to klient ma zdecydować, którą technologię wybiera:
Nie decydujemy za naszych klientów, czym powinni jeździć. Chcemy budować samochody, które sami kochamy, niezależnie od tego, czy są elektryczne, czy mają silniki spalinowe. Klienci mogą wybrać to, co wolą.
Pierwsze elektryczne M3 będzie więc dla BMW M czymś więcej niż kolejną mocniejszą odmianą seryjnego elektryka. Producent traktuje je jako pełnoprawny samochód M, którego charakter ma wynikać z możliwości nowego układu napędowego, a nie z próby naśladowania dotychczasowej konstrukcji spalinowej.






