Cyberatak sparaliżował JLR. Do tego wyciekły dane o klientach

Krzysztof Drobnicki
Krzysztof Drobnicki

Jaguar Land Rover znalazło się w poważnym kryzysie po cyberataku z 1 września 2025 roku. Od tego czasu marka nie wyprodukowała ani jednego auta, a zakłady w Wielkiej Brytanii, Indiach i na Słowacji stanęły w miejscu. Firma potwierdziła również naruszenie części danych, co może oznaczać wyciek informacji o klientach.

1 września

Problemy zaczęły się w symbolicznym momencie – w tzw. „new plate day”, jednym z najważniejszych dni rejestracji nowych aut w Wielkiej Brytanii. Dealerzy nie mogli rejestrować samochodów, a systemy IT JLR przestały działać. W efekcie przedsiębiorstwo podjęło drastyczny krok – wyłączyło globalnie swoje systemy i rozpoczęło ich odbudowę.  Firma potwierdziła 10 września, że dane zostały naruszone. Jak przekazał rzecznik JLR w rozmowie z Autocar:

W wyniku prowadzonego śledztwa wierzymy, że część danych została naruszona i informujemy odpowiednie organy. Nasze dochodzenie trwa w szybkim tempie i skontaktujemy się z każdą osobą, jeśli okaże się, że jej dane zostały objęte incydentem. Bardzo przepraszamy za zakłócenia i będziemy informować na bieżąco o postępach.

Wszystko „siadło” przez cyberatak

Zablokowane systemy odbiły się na całej działalności – od produkcji, przez sprzedaż, aż po obsługę posprzedażną. Dealerzy musieli ręcznie rejestrować auta, a handlowcy mieli związane ręce, bo konfigurator online nie przyjmował nowych zamówień i kierował klientów wyłącznie do aut dostępnych od ręki na placu. Pracownicy fabryk w West Midlands i Merseyside zostali odesłani do domów. Nadal otrzymywali wynagrodzenie, ale godziny pracy były rejestrowane jako „do późniejszego odrobienia”. Podobny paraliż dotknął też zakłady JLR w Indiach i na Słowacji. Eksperci ds. bezpieczeństwa cybernetycznego oraz policja zostali zaangażowani w śledztwo. Okazało się, że za atakiem stoi grupa hakerska Scattered Spider – ta sama, która w maju zablokowała sieć Marks & Spencer na siedem tygodni, powodując straty rzędu 300 mln funtów (ok. 1,48 mld zł).

Luka w oprogramowaniu

Według ustaleń The Telegraph, hakerzy wykorzystali lukę w oprogramowaniu SAP Netweaver, znaną od miesięcy i nagłośnioną wcześniej przez amerykańską agencję CISA. Aktualizacja była dostępna, ale nie wiadomo, czy JLR ją wdrożyło. Na komunikatorze Telegram pojawiły się zrzuty ekranu mające przedstawiać wewnętrzne systemy JLR. Grupa Shiny Hunters, współpracująca ze Scattered Spider, miała brać udział w ataku. Co ciekawe, obie grupy składają się z nastolatków z krajów anglojęzycznych, co dodaje całej sprawie niecodziennego charakteru. Na razie nie potwierdzono, jakie dane dokładnie wyciekły ani czy padło żądanie okupu. W pierwszych dniach po ataku JLR utrzymywało, że „nie ma dowodów na kradzież danych klientów”. Obecne komunikaty firmy sugerują jednak, że sytuacja jest poważniejsza, niż początkowo zakładano. Cały incydent pokazuje, jak wrażliwy jest dziś sektor motoryzacyjny, uzależniony od skomplikowanych systemów informatycznych – wystarczy jeden błąd, jedna luka, a cały globalny producent luksusowych aut staje w miejscu. I nie wiadomo, kiedy cała ta machina ruszy ponownie…

Aktualizacja

Jak wynika z danych opracowanych przez profesora Davida Bailey’a, tak poważne zakłócenia o zasięgu globalnym mogą przynosić ogromne straty finansowe dla firmy Jaguar Land Rover. Szacuje się, że mowa nawet o 5 milionach funtów w skali… każdego dnia! To równowartość 24,6 mln zł.

O autorze

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl