⏱️ 3 min.

Ferrari „Luce” nie wzięło się z Maranello. Trop prowadzi do Mazdy z 1966 roku

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

12-02-2026 13:02
Mazda Luce

Ferrari ma nazwać swój pierwszy samochód elektryczny Luce. Brzmi po włosku i dokładnie tak ma działać, ale ta nazwa ma też zaskakująco konkretną motoryzacyjną przeszłość. Cofamy się o około 60 lat, bo to wtedy „Luce” pojawiło się na masce Mazdy.

Odświeżanie starych nazw dla nowych aut stało się dziś dość powszechne. Producenci lubią uruchamiać nostalgię, licząc, że znane hasło przyciągnie do salonów ludzi, którzy pamiętają „tamte czasy” (albo przynajmniej chcą je pamiętać). Problem w tym, że często niewiele łączy oryginał z nowym „duchowym” następcą. W podobnym klimacie przywołuje się choćby Forda Capri czy Mitsubishi Eclipse, tylko że tutaj jest haczyk. Ferrari sięga po nazwę używaną wcześniej, ale nie w swojej historii.

Mazda Luce 1966. Flagowy sedan z podpisem Giugiaro

20 sierpnia 1966 roku Mazda pokazała Luce jako swój flagowy model. Był to tylnonapędowy sedan, oparty na projekcie autorstwa Giorgetto Giugiaro z domu projektowego Bertone. Trzy lata później, w październiku 1969 roku, do gamy dołączyło Luce Rotary Coupé. Wyprodukowano go w liczbie mniejszej niż 1000 egzemplarzy. W tej wersji pojawił się silnik Wankla i napęd na przednie koła. To zestawienie miało być na tyle nietypowe, że później już do niego nie wrócono.

Wankel wrócił, ale „po swojemu”. Przykład MX-30 e-Skyactiv R-EV

Jest jeden techniczny „przypis”, który warto doprecyzować. MX-30 e-Skyactiv R-EV także łączy napęd na przód z silnikiem Wankla, ale w innym sensie. W tym układzie silnik spalinowynie napędza kół. Pełni rolę generatora, który ładuje akumulator, więc w praktyce mówimy o samochodzie elektrycznym o zwiększonym zasięgu.

Jedna nazwa, wiele masek. Od 929 i RX-4 po Kię w Korei

Jak często bywało w przypadku aut japońskich, wersje eksportowe nie zawsze trzymały się jednego oznaczenia. W zależności od generacji pojawiały się nazwy od 929 do RX-4. Na rynku południowokoreańskim funkcjonowała też przemianowana Kia Potentia. Mazda sprzedawała Luce do 1991 roku, gdy zakończono produkcję generacji HC. Przed wycofaniem model dostał pierwszy silnik V6 w historii marki.

Na początku lat 90. luksusowa marka Eunos, wydzielona z Mazdy, wprowadziła na rynek model Cosmo, a także mniej znaną Sentię, wskazywaną jako bezpośredniego następcę Luce. Sentia również doczekała się koreańskiego odpowiednika, gdzie była sprzedawana jako Kia Enterprise.

Mazda Luce

Ferrari Luce. „Światło” i nowy porządek w nazwach

Około 35 lat po tym, jak Mazda po raz ostatni użyła tej nazwy, Ferrari wraca do niej w swoim modelu elektrycznym. Ferrari podaje, że „luce” po włosku oznacza „światło” lub „oświetlenie”. To proste do weryfikacji, więc marketing ma tu wygodnie podane argumenty na tacy. W tym samym ruchu ma się pojawić sygnał, że firma zmienia podejście do nazewnictwa przyszłych modeli. Tylko w tym roku Ferrari ma wprowadzić na rynek cztery kolejne modele. Do końca dekady planuje wypuścić łącznie 20 pojazdów.

Czy ktoś powinien mieć pretensje o „pożyczoną” nazwę?

Trudno znaleźć twardy powód, by robić z tego aferę. W historii motoryzacji nazwy potrafią krążyć między markami, czasem przypadkiem, czasem z premedytacją. Ferrari już wcześniej dzieliło nazwę, lub jej część, z samochodem innej firmy i nie wywoływało to masowego przewracania oczami. Przykłady takich zderzeń stylów są wręcz podręcznikowe:

  • Ferrari 250/750 Monza i Chevrolet Monza
  • California w Ferrari i Volkswagen California

Do tego dochodzi cała półka oznaczeń, które przez lata „krążyły” po branży: GT, GTA, GTC, GTS, Spider i podobne. To trochę jak z nazwami ulic w polskich miastach. Niby inne miejsce, a tabliczka znajoma.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl