⏱️ 3 min.

Ferrari szykuje V12 jakiego jeszcze nie było. Dwa wały korbowe i napęd bez skrzyni

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

31-03-2026 13:03
silnik Ferrari

Ferrari opatentowało nowy silnik V12 o bardzo nietypowej konstrukcji. Jednostka ma dwa oddzielne wały korbowe, a cały układ pracuje jako hybryda szeregowa bez klasycznej wielobiegowej skrzyni. To jedna z tych koncepcji, przy których nawet świat supersamochodów musi na chwilę zwolnić i spojrzeć drugi raz.

Patent został zarejestrowany w USA 19 marca 2026 roku pod numerem 2026/0077642A1. Ferrari nie poszło tu drogą klasycznego V12 ani układu ze wspólną skrzynią korbową. Zamiast tego powstały dwa osobne bloki po sześć cylindrów, a każdy rząd ma własny wał korbowy.

Dwa rzędowe sześciocylindrowce zamiast klasycznego V12

Nowa jednostka w praktyce przypomina dwa silniki R6 ustawione względem siebie pod kątem 45 stopni. Osi obu wałów korbowych nie połączono w typowy układ widlasty. Patrząc z góry, silnik tworzy układ przypominający literę Y. Takie rozwiązanie ułatwia zabudowę w samochodzie. W supersamochodzie tylna część nadwozia zwykle mocno się zwęża, a to ogranicza swobodę projektowania przy klasycznym silniku. Ten układ pozwolił też przesunąć jednostkę bardziej do przodu.

To nie wały napędzają koła

Najciekawsza część tej koncepcji zaczyna się tam, gdzie zwykle kończy się rozmowa o silniku spalinowym. Oba wały korbowe nie napędzają przekładni, bo w tym układzie nie ma klasycznej wielobiegowej skrzyni. Ferrari opracowało napęd jako hybrydę szeregową z elektrycznym przeniesieniem mocy. Silnik spalinowy zasila więc generator prądu, a ten dostarcza energię do trakcyjnych silników elektrycznych. Każde koło ma otrzymać własny elektromotor z przekładnią redukcyjną. W układzie przewidziano także akumulator trakcyjny do magazynowania nadwyżek energii, także z rekuperacji.

Ferrari nie rezygnuje z wrażeń za kierownicą

Brak klasycznej skrzyni nie oznacza końca sportowego charakteru. Ferrari przewidziało wirtualną przekładnię, która ma odtwarzać wrażenia znane z tradycyjnych zmian biegów. To rozwiązanie ma budować bardziej angażujące odczucia z jazdy, nawet jeśli mechanika działa już zupełnie inaczej. Równie nietypowo rozwiązano kwestię dźwięku. Oba sześciocylindrowe moduły mogą pracować z różnymi prędkościami obrotowymi. Wpływa to nie tylko na charakterystykę pracy układu, ale też pozwala kształtować brzmienie, które w Ferrari nadal ma znaczenie większe niż zwykły akustyczny dodatek.

Stara szkoła, ale w nowym wydaniu

Ferrari od lat należy do marek najmocniej kojarzonych z silnikami V12. W samochodach osobowych taki układ zwykle występował jako klasyczny silnik widlasty, a wyjątki były rzadkie i technicznie bardzo specyficzne. Nowy patent pokazuje, że marka nie zamierza porzucać dwunastu cylindrów, tylko szuka dla nich nowego sensu. To także sygnał, że elektryfikacja nie musi zawsze oznaczać ujednolicenia konstrukcji. Czasem prowadzi do rozwiązań, które brzmią jak eksperyment z lokomotywy albo łodzi, a kończą w samochodzie z wierzgającym koniem na masce.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl