Fiat Quattrolino zapowiada się jako nietypowy elektryczny model miejski, mający czerpać z pomysłu stojącego za 600 Multiplą z 1956 roku. Wstępne informacje wskazują na bardzo kompaktowe nadwozie, cztery miejsca i debiut najwcześniej w latach 2027–2028.
Miasto zamiast wyścigu na zasięg
Fiat Quattrolino nie celuje w rolę kolejnej elektrycznej „wszystkomającej” nowości. Sens tego projektu polega raczej na stworzeniu auta, które zajmuje mało miejsca, jest proste w obsłudze i daje więcej przestrzeni niż Topolino. To podejście może być znacznie bardziej fiatowskie niż dopisywanie kolejnych ekranów do deski rozdzielczej.
Nowy model ma uzupełnić gamę miejskich pojazdów elektrycznych włoskiej marki marki. W tym układzie Topolino pozostanie najmniejszą propozycją, a Quattrolino wypełniałoby lukę między elektrycznym mikropojazdem a klasycznym samochodem miejskim. Sama nazwa, jeśli Fiat ją utrzyma, sugeruje cztery realne miejsca i bezpośrednie nawiązanie do Topolino.
Pomysł z lat 50., ale w elektrycznym wydaniu
Historyczny Fiat 600 Multipla miała tylko około 3,5 m długości, a mimo to mieścił nawet sześć osób. Ten efekt dawało przesunięcie kabiny do przodu i bardzo odważne jak na swoje czasy zarządzanie przestrzenią. Quattrolino ma wrócić właśnie do tego pomysłu: jak najwięcej użyteczności w jak najmniejszym nadwoziu.
Nie chodzi więc o prostą stylizowaną reedycję dawnego modelu. Bardziej prawdopodobny jest samochód inspirowany filozofią Multipli, ale podporządkowany współczesnej mobilności miejskiej. Elektryczny napęd dobrze pasuje do takiej koncepcji, bo pozwala inaczej rozplanować kabinę i ograniczyć klasyczne kompromisy małych aut spalinowych.
Dwie pary siedzeń, małe nadwozie i możliwie niska cena
Wstępne grafiki pokazane przy okazji planu przemysłowego FaSTLAne 2030 Stellantis sugerują nadwozie wysokie, krótkie i mocno nastawione na wykorzystanie wnętrza. Przednia część auta ma być krótka, a kabina wysunięta do przodu. To układ, który naturalnie kojarzy się z dawną Multiplą. W grze jest konfiguracja z dwiema bocznymi drzwiami. Dostęp do kanapy mogłyby zapewniać składane oparcia przednich foteli, czyli rozwiązanie znane z wielu małych samochodów.

fot. newspressuk.com
Taki pomysł ogranicza koszt, masę i złożoność konstrukcji, choć nie będzie wymarzony dla każdego pasażera w drugim rzędzie. Stylistycznie Quattrolino może korzystać z prostych motywów znanych z Topolino. W grę wchodzą miękkie linie i minimalistyczne wnętrze. Całość ma wyglądać bardziej jak praktyczny przedmiot codziennego użytku niż jak mały gadżet udający pełnoprawnego SUV-a.
L7e albo nowa miejska platforma Stellantis
Największą niewiadomą pozostaje technika. Jedna z hipotez zakłada rozwój Fiata Quattrolino jako ciężkiego czterokołowca kategorii L7e. W takim wariancie dzieliłby on część rozwiązań z Topolino, ale oferowałby większą kabinę i bardziej rodzinny układ wnętrza. Taka kategoria oznaczałaby ograniczenia prawne. Moc wynosiłaby maksymalnie około 20 KM, a prędkość byłaby ograniczona do 90 km/h.
Nie są to wartości stworzone do autostradowych ambicji, ale w mieście i podmiejskim ruchu mogą wystarczyć. Drugi scenariusz zakłada zupełnie nową platformę dla przyszłych miejskich elektryków Stellantisa. Dałoby to Fiatowi większą swobodę projektową, lepsze osiągi i potencjalnie większą uniwersalność. Niezależnie od wariantu, projekt ma opierać się na niewielkich akumulatorach, prostym napędzie i niskich kosztach użytkowania.
Debiut nie nastąpi od razu
Quattrolino pozostaje projektem na wczesnym etapie. Fiat nie pokazał jeszcze gotowego samochodu, a informacje mają charakter zapowiedzi i branżowych przecieków. Najbardziej prawdopodobny termin rynkowego debiutu to lata 2027–2028. Model miałby stanąć obok Topolino, przyszłego trójkołowego Trisa i innych małych elektryków przewidzianych w planie marki.
Jeśli Fiat rzeczywiście dowiezie ten pomysł do salonów, może odzyskać coś, co przez lata było jego specjalnością: samochód mały z zewnątrz, ale sprytny w środku. I oby tym razem nikt nie próbował udawać, że każdy miejski samochód musi mieć minę crossovera.






