Ford Explorer i Capri 2026: więcej zasięgu, a problem wciąż ten sam

Ford wziął swoje dwa elektryczne modele dla Europy, dorzucił im zasięgu i odrobinę wigoru. Mowa o Explorerze i Capri opartych na technice Volkswagena. Oba modele otrzymały poprawki i oferują teraz większy zasięg.
W praktyce wygląda to jak klasyczny ruch ratunkowy: poprawić to, co łatwo policzyć i pokazać w konfiguratorze, a potem liczyć, że pozytywnie odbije się to na wynikach sprzedaży.
Co dokładnie zmieniono w wersjach o standardowym zasięgu
Wizualnie wszystko ma zostać po staremu, a cała robota dzieje się w podzespołach. Klucz to akumulator 52 kWh, który zachowuje tę samą pojemność, ale przechodzi na chemię litowo-żelazowo-fosforanową (LFP). Efekt ma być prosty: więcej realnego zasięgu bez „pompowania” rozmiaru baterii, choć magia LFP ma też swoje ograniczenia w odczuciach z jazdy przy różnych temperaturach. Ford poinformował:
W odmianach o standardowym zasięgu zastosowano akumulator 52 kWh w technologii LFP, co ma zwiększyć zasięg WLTP nawet o 70 km. Explorer ma przejechać do 444 km na jednym ładowaniu, a bardziej opływowe Capri do 464 km. Tylny silnik elektryczny osiąga 190 KM i 350 Nm, a przyspieszenie 0–100 km/h ma wynosić 8 s, czyli o 0,7 s szybciej niż wcześniej. Wzrost względem poprzednich wersji ma wynosić 20 KM i 40 Nm.

Nie tylko standard: co zostaje w ofercie dla tych, którzy boją się o zasięg
Jeśli komuś nadal włącza się lęk o zasięg, w gamie dalej mają być wersje potrafiące pokonać jeszcze większy dystans. Dostępne są dwa układy:
- odmiana o zwiększonym zasięgu z tylnym napędem: akumulator 77 kWh i 286 KM,
- odmiana o zwiększonym zasięgu z napędem na cztery koła: akumulator 79 kWh, dwa silniki i 340 KM.

Sprzedaż nie dowiozła oczekiwań
Tu robi się mniej technicznie, a bardziej przyziemnie. Popyt na te dwa modele w Europie ma być słabszy, niż zakładano, co dokłada presji do całej strategii elektrycznej marki na rynku europejskm. Efekt uboczny jest już typowo przemysłowy: ograniczanie zmian i redukcje zatrudnienia w zakładzie w Kolonii w Niemczech. Trudno o bardziej czytelny sygnał, że „poprawiamy specyfikację”, bo cyferki w tabelce się nie zgadzają.
Produkcja w Kolonii i duże pieniądze, które muszą się spiąć
Explorer pojawił się w 2023 roku, Capri dołączyło w 2024. Oba powstają w Cologne Electric Vehicle Center w Niemczech, po wielomiliardowej inwestycji, w ramach której przerobiono historyczną fabrykę Fiesty na hub aut elektrycznych. To nie jest projekt „na próbę”, tylko pełnowymiarowa zmiana kierunku, która zaczyna domagać się liczb, nie deklaracji o zeroemisyjności. 
Ceny: na razie cisza
Nowych cen dla zaktualizowanych wersji Ford jeszcze nie podał. Jako punkt odniesienia zostają kwoty startowe z rynku niemieckiego dla obecnych modeli:
- Ford Explorer: €39 900 (ok. 167 616 zł)
- Ford Capri: €42 400 (ok. 178 118 zł)
I tu jest ten zgrzyt, który słychać nawet przez zamknięte drzwi salonu: poprawione parametry mogą pomóc w rozmowie o sensie zakupu, ale nie ma gwarancji, że przełożą się na realne odbicie popytu.
Co robi konkurencja: rynek nie czeka, tylko miesza karty
W tym samym segmencie rywale nie stoją w miejscu. Volkswagen ma szykować następcę ID.4 w odświeżonej formie pod nazwą ID. Tiguan, a jednocześnie ma wygaszać ID.5. Lista konkurentów, z którymi Explorer i Capri mierzą się o uwagę, jest długa i dość bezlitosna:
- Skoda Enyaq
- Renault Scenic E-Tech
- Nissan Ariya
- Kia EV6
- Hyundai Ioniq 5
- Peugeot E-3008
- Opel Grandland Electric
- Citroen e-C5 Aircross
- Jeep Compass Electric
- Tesla Model Y
Na koniec zostaje więc prosta puenta: Ford poprawił to, co dało się poprawić szybko i konkretnie. Teraz rynek ma odpowiedzieć, czy problemem naprawdę był zasięg i moc, czy jednak coś innego.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery














