GM wraca do gry z nową rodziną V8. Corvette i Silverado dostaną nowe serca

Amerykańskie V8 miały podobno odjechać do muzeum, ale GM właśnie udowodniło, że ten gatunek nadal ma przyszłość. Koncern zainwestował potężne 900 mln dolarów, by stworzyć zupełnie nową rodzinę silników, która ma zadebiutować w 2027 roku i przetrwać spokojnie kolejną dekadę. Najnowszy raport ujawnił dwie jednostki: 5,7-litrową do samochodów użytkowych oraz znacznie ciekawszą, 6,6-litrową, szykowaną pod przyszłe auta sportowe pokroju Corvetty. I to właśnie tutaj zaczyna robić się naprawdę gorąco.
Nowe V8: odpowiedź GM na falę sześciocylindrówek
Jeszcze niedawno wyglądało to tak, jakby klasyczne amerykańskie V8 miały zejść ze sceny. Ford, Toyota i Stellantis zamieniły tradycyjne konfiguracje ośmiocylindrowe na nowsze i bardziej marketingowo „efektywne” rzędowe oraz widlaste szóstki. Właśnie w takim momencie GM pokazało, że nie zamierza likwidować sekcji z większą liczbą cylindrów, bo – jak twierdzi – „to po prostu działało”. W efekcie producent rozpoczął największą od lat inwestycję w rozwój własnych V8, przygotowując projekt, który według aktualnych zapowiedzi ma żyć jeszcze długo po 2030 roku.
Rodzina dwóch pojemności: 5,7 i 6,6 litra
Najważniejsza część nowego przecieku dotyczy architektury. Jak podano w raporcie GM Authority, w planach są dwa rozmiary: 5,7 litra i 6,6 litra. Pierwszy silnik jest kierowany do samochodów roboczych, głównie Silverado 1500. Według szacunków ma być o około 6% bardziej wydajny niż obecna jednostka. Dla porównania – dziś Silverado oferuje 5,3-litrowy V8 o mocy 360 KM oraz 6,2-litrowe V8 osiągające 426 KM. Logika podpowiada więc, że nowe 5,7 V8 powinno bez trudu przekroczyć 360 KM, przy poprawionej efektywności i mniejszym apetycie.
Cała uwaga i tak kieruje się na 6,6-litrowe V8
To jednak druga jednostka budzi największe emocje. 6,6-litrowy silnik, według przecieków, został zaprojektowany z myślą o modelach nastawionych na prędkość. Corvette do dziś bazuje na 6,2-litrowym V8 typu pushrod – w wersji wolnossącej i hybrydowej – oraz 5,5-litrowym V8 DOHC z płaskim wałem korbowym, dostępnym zarówno jako wolnossące, jak i turbodoładowane, a nawet hybrydowe. Włączenie do gamy nowego, większego 6,6-litrowego motoru otwiera pole do kolejnych wariantów, choćby limitowanych wersji torowych.
Nie bez znaczenia jest też pytanie, czy taki silnik trafi również do pickupów. Obecnie GM nie ma żadnego benzynowego modelu mogącego rywalizować z Fordem F-150 Raptor R czy Ramem TRX. Obie konkurencyjne marki zaczęły przy tym wyraźnie stawiać na entuzjastów. Gdyby Chevrolet lub GMC zdecydowały się włożyć nowe 6,6 V8 do swoich pełnowymiarowych pickupów, pojawiłby się długo wyczekiwany „muscle truck”, którego dotąd brakowało w portfolio producenta.
Techniczne fundamenty: aluminium i hybrydy
Choć GM nie potwierdziło oficjalnie żadnych parametrów ani mocy, jedno jest pewne: nowe jednostki będą wykonane z aluminium i przystosowane do współpracy z systemami hybrydowymi. Takie podejście stało się już stałym trendem w branży – nie dziwi więc, że GM planuje konstrukcję modularną, pozwalającą na stworzenie kilku odmian zarówno 5,7, jak i 6,6 litra, aby zastąpić obecne 5,3-, 6,2- oraz 6,6-litrowe warianty. Pytanie, na które fani V8 od lat czekają, brzmi: czy to w końcu będzie odejście od konstrukcji pushrod? Wielu inżynierów GM od lat broniło tej koncepcji jako trwałej, lekkiej i prostej, ale konkurencja korzysta coraz częściej z bardziej zaawansowanych układów DOHC. Jeśli gdzieś ma dojść do przełomu, to właśnie w nowej rodzinie V8.
Obawy o niezawodność
W tle dużych zapowiedzi przewija się jednak cień problemów. Obecne silniki V8 GM były objęte ogromną akcją przywoławczą związaną z defektami produkcyjnymi. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że nowa generacja musi być przede wszystkim dopracowana i trwała. Oczekiwania klientów są jednoznaczne: mniej wizyt w serwisie, więcej kilometrów przejechanych bez stresu.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy



