⏱️ 3 min.

Amerykański sen VinFast pęka. Sprzedaż leci w dół, dealerzy znikają, a plany fabryki stanęły

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

11-12-2025 15:12
Amerykański sen VinFast pęka. Sprzedaż leci w dół, dealerzy znikają, a plany fabryki stanęły

VinFast wszedł do USA z rozmachem, który miał zrobić wrażenie na całej branży: szybka sieć dealerska, lokalna produkcja i kilka nowych modeli. Dziś ten plan wygląda jak wspomnienie marketingowych broszur – blady, rozpadający się na krawędziach i boleśnie zderzający się z rzeczywistością. Sprzedaż spadła, partnerzy się wycofali, a projekt fabryki, który miał być flagą ambicji, zatrzymał się zanim zdążył nabrać kształtów.

VinFast postawiło w USA na dwa modele: VF 8 oraz trzyrzędowe VF 9. W pewnym momencie producent zapowiadał, że zaoferuje także mniejsze VF 3 oraz pickup, który miał pokazać, że marka myśli szeroko. Ambicje były wyraźne, ale im dalej w las, tym bardziej stawały się one listą życzeń zamiast realnego planu.

Ekspansja, która zatrzymała się w pół kroku

Producent w 2023 roku uroczyście rozpoczął budowę fabryki w Karolinie Północnej. Obiekt miał ruszyć z produkcją już rok później – to tempo samo w sobie brzmiało jak deklaracja na granicy możliwego. Rzeczywistość dość szybko utemperowała entuzjazm. Budowa została wstrzymana, a otwarcie przesunięto na 2028 rok, co pokazuje, jak wiele w tym projekcie wymknęło się spod kontroli.

Według danych AutoNews, w całych Stanach działa obecnie mniej niż 20 salonów VinFast. Co gorsza, liczba ta systematycznie maleje: jeden zamknął się w lipcu, kolejny w listopadzie, a trzeci – w Karolinie Północnej – ma zakończyć działalność przed końcem roku. Salony dealerskie, które przetrwały, często funkcjonują jedynie z nazwy – brakuje im aut, zasobów, a czasem nawet podstawowego obrotu. Producent twierdził, że ma 22 aktywne punkty sprzedaży, ale tylko 17 z nich ma rzeczywiście samochody na placu. Większość dysponuje zaledwie kilkunastoma egzemplarzami, a w jednym z salonów na Florydzie dostępny jest… pojedynczy VF 8 z 2024 roku, wyceniony na 52 910 dolarów, czyli około 191 200 zł.

Sprzedaż pikuje, mimo że rynek rośnie

Pierwsze dziesięć miesięcy roku przyniosło VinFastowi zaledwie 1413 rejestracji – to o 57% mniej niż rok wcześniej. Na tle rynku wygląda to dramatycznie, bo ogólna sprzedaż aut elektrycznych w USA wzrosła w tym samym czasie o 11%. Krótko mówiąc: EV rosną, ale VinFast stoi w miejscu, a właściwie się cofa. Firma wcześniej zakładała szybkie podpisanie 125 umów dealerskich, a do końca 2024 roku chciała mieć ich kilkaset.

W sierpniu mówiła jeszcze o „prawie 30” partnerach. Dziś to już tylko wspomnienie. Przewodnicząca VinFast, Thuy Thu Le, potwierdziła, że ekspansja została zatrzymana. Jak podała firma, powodem są taryfy celne oraz wahania rynku, które mocno uderzyły w opłacalność operacji:

Biorąc pod uwagę sytuację z taryfami oraz niestabilność rynku EV, firma potrzebowała zobaczyć, jak to się ułoży, zanim ponownie mocniej ruszy w USA. Dopóki VinFast nie zobaczy wzrostu i stabilizacji rynku w Stanach, nie zamierza otwierać nowych punktów sprzedaży, lecz skupi się na współpracy z obecnymi dealerami, aby mogli szybciej osiągnąć rentowność.

W ten sposób amerykański sen marki, która miała iść śladem Tesli i koreańskich gigantów, odsłonił swoją kruchość. Rynek EV jest trudny, klienci ostrożni, a dealerzy nie chcą trzymać na placach aut, które się nie sprzedają.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.