⏱️ 4 min.

Mazda znów tłumaczy się z użycia ekranu zamiast przycisków. O co chodzi?

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

17-02-2026 07:02
Nowa Mazda CX-5 2026 rezygnuje z przycisków. W zamian dostaje gigantyczny ekran i sterowanie głosowe

Mazda po raz kolejny wyjaśnia, dlaczego w najnowszych modelach postawiła na sterowanie z dużego ekranu zamiast klasycznych przycisków. Tym razem kluczowym argumentem ma być elastyczność oprogramowania i nowy system infotainment oparty o rozwiązania Google.

Nowa generacja Mazdy CX-5 dostała duży ekran w miejscu, gdzie wcześniej były fizyczne przyciski obsługi klimatyzacji. Z kabiny zniknął też obrotowy kontroler oraz czterokierunkowy manipulator do obsługi systemu multimediów.

Pierwsze wyjaśnienie: „łatwe w użyciu i bezpieczne”

Po premierze Mazda powoływała się na opinię klientów i rozwój nowego sposobu interakcji kierowcy z autem. Marka przekonywała, że nowy układ ma być prosty w użyciu i ma wspierać bezpieczną jazdę, a ekran ma pasować do idei minimalizowania odrywania rąk od kierownicy.

Nowy powód: elastyczność w świecie aplikacji i Google

W najnowszym wątku Mazda stawia na argument, że hardware nie powinien ograniczać software. Zmiana ma wiązać się z nowym infotainmentem, który bazuje na rozwiązaniach Google, a to oznacza szerszy zakres aplikacji i funkcji do ogarnięcia w jednym ekosystemie. Według Matthewa Valbueny, projektowego menedżera technologií we wnętrzu i interfejsów użytkownika w Maździe, próba obsługi tak szerokiej gamy aplikacji jednym pokrętłem byłaby bardzo trudna.

Z jego perspektywy cel ma pozostać ten sam: dać kierowcy funkcje, których szuka, w sposób, który nie odciąga go od prowadzenia.

Dlaczego nie zostawiono i ekranu, i pokrętła

W kabinie mógł zostać układ łączony, czyli dotyk plus fizyczny kontroler. Mazda wskazuje jednak, że takie rozwiązanie oznaczałoby wyższe koszty produkcji, a to w praktyce zamyka dyskusję krótkim „da się, ale po co płacić więcej”.

To podejście jest spójne z logiką współczesnych kokpitów, gdzie funkcje przenosi się do oprogramowania, bo łatwiej je rozwijać i zmieniać bez przebudowy całej deski rozdzielczej. Różnica polega na tym, czy kierowca dostaje też proste skróty do najczęstszych czynności, czy tylko kolejne warstwy menu.

Co zostało fizyczne, a co trafia do ekranu

Mazda przewidziała zestaw przycisków na kierownicy, które mają przejąć część często używanych funkcji. Wśród przykładów padają:

  • zmiana trybu jazdy z poziomu kierownicy,
  • uruchamianie widoku systemu kamer 360°.

Regulacja temperatury ma dostać własny panel w dolnej części ekranu, co ogranicza liczbę wejść w menu. Niektóre funkcje mają jednak wymagać częstszej „pracy na ekranie”, a to jest dokładnie ten moment, w którym marketingowe hasło o nierozpraszaniu zaczyna się potykać o praktykę.

Funkcje, które mogą wymagać większej uwagi

Wskazywane są czynności, które mają być dostępne przez ekran, takie jak:

  • wewnętrzna cyrkulacja powietrza,
  • ofuk przedniej szyby,
  • ogrzewanie tylnej szyby.

Jeśli te opcje nie są pod ręką jako stałe skróty, kierowca siłą rzeczy spędza więcej czasu na celowaniu palcem w interfejs. I tu pojawia się klasyczny paradoks: ekran ma dawać wygodę i elastyczność, ale potrafi wymusić więcej uwagi w podstawowych zadaniach.

Głos jako „wyjście awaryjne”

Mazda sygnalizuje, że realną szansą na odciążenie ekranu może być sterowanie głosowe. To rozwiązanie brzmi sensownie, ale jego skuteczność zależy od tego, jak dobrze rozumie komendy, jak szybko reaguje i czy działa bez frustracji w codziennych sytuacjach. Na razie pozostaje to obietnicą, którą zweryfikuje dopiero jazda i normalne użytkowanie.

W praktyce wiele systemów głosowych działa świetnie na prezentacji, a potem przegrywa z hałasem w kabinie i naturalnym językiem kierowcy, który nie chce mówić do auta jak do formularza.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.

© 2026 MotoGuru.pl