Mercedes klasy S szykuje się na rolę robotaksówki. Luksus ma mieć autopilota

Mercedes-Benz chce, żeby nowa Klasa S była nie tylko limuzyną do wożenia prezesów, ale też fundamentem dla usług transportu bez kierowcy. Brzmi jak odważny skręt w stronę przyszłości, tylko że tym razem „przyszłość” ma pachnieć skórą i świeżo zaprogramowanym MB.OS.
Nie chodzi o gadżet do chwalenia się na konferencjach. Plan jest większy: zbudować cały ekosystem robotaksówek, w którym prestiż marki ma iść w parze z automatyzacją na poziomie, który pozwala myśleć o realnej usłudze w mieście.
Klasa S jako centrum nowego ekosystemu
Mercedes stawia Klasę S w roli filaru transformacji: luksusowa platforma ma stać się bazą dla przewozów bez kierowcy, a MB.OS ma być „kręgosłupem” także pod usługi mobilności. To nie jest kosmetyczna aktualizacja. To próba połączenia komfortu z architekturą przygotowaną pod jazdę autonomiczną.
Partnerzy od mózgu: Nvidia, Momenta oraz operatorzy przewozów
Projekt opiera się na sieci współprac z firmami technologicznymi. Nvidia wnosi architekturę Drive Hyperion oraz oprogramowanie pod jazdę autonomiczną poziomu 4, a do tego modele sztucznej inteligencji nastawione na przewidywanie sytuacji drogowych w kontekście bezpieczeństwa. Równolegle swoje miejsce ma Momenta, a od strony usługi przewozowej pojawiają się partnerstwa z operatorami takimi jak Uber i Lumo.
Żeby nie brzmiało jak hasło z prezentacji: tu chodzi o to, by „mózg” auta, „oczy” auta i „zasady działania” usługi miały jedną, spójną logikę, zamiast łatania wszystkiego na końcu.
- MB.OS jako baza pod usługi bez kierowcy
- Nvidia Drive Hyperion i oprogramowanie dla poziomu 4
- Sztuczna inteligencja z przewidywaniem ryzyk pod bezpieczeństwo
- Współpraca z Momenta przy rozwiązaniach autonomii
- Partnerstwa usługowe z Uber i Lumo
Poziom 4 i bezpieczeństwo z redundancją
Kluczowe jest założenie „awaryjnie bezpiecznej” konstrukcji: przewidziano systemowe redundancje dla układu kierowniczego, hamulców i zasilania. W praktyce oznacza to, że jeśli jeden element zawiedzie, inny ma przejąć zadanie tak, by utrzymać kontrolę i bezpiecznie dokończyć manewr lub zatrzymać pojazd.
To fundament, jeśli mówimy o autonomii poziomu 4, czyli takiej, w której auto potrafi wykonać przejazd bez stałego nadzoru kierowcy w określonych warunkach działania. Mercedes buduje też narrację, że sztuczna inteligencja ma być „dyskretnym opiekunem podróży”. Brzmi miękko, ale sens jest prosty: system ma działać przewidująco i przede wszystkim pod kątem bezpieczeństwa, a nie pod efekt „wow” na krótkim filmiku.
Cel Europa, start w Abu Zabi
Ambicje są globalne, z Europą na celowniku, ale pierwsze konkretne kroki mają wydarzyć się poza nią. Testy drogowe w Abu Zabi mają ruszyć w ciągu bieżącego roku. Dopiero potem ma przyjść czas na szerszą skalę i kolejne rynki, w tym europejskie miasta, gdzie wymagania regulacyjne i infrastrukturalne potrafią skutecznie ostudzić entuzjazm.
Co to oznacza dla rynku i dla pasażera
Jeśli ten plan wypali, Klasa S staje się czymś więcej niż topową limuzyną: ma być nośnikiem usług, które łączą automatyzację z doświadczeniem premium. I tu pojawia się najciekawszy test: czy „luksus” da się dowieźć bez kierowcy tak samo konsekwentnie, jak z kierowcą. Deklaracje brzmią pewnie, ale diabeł jak zwykle siedzi w codziennych, brudnych warunkach ruchu miejskiego, a nie w idealnym scenariuszu demonstracyjnym.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Potężny karambol na torze Monza. Liderzy GT3 nie mieli gdzie uciec

21 lat temu powstał najmocniejszy Volkswagen Passat w historii. Miał 575 KM

Mercedes może stracić bardzo ważny rynek. Powodem chiński kapitał

Brak kasku u dziecka na rowerze lub hulajnodze elektrycznej. Kto będzie musiał zapłacić mandat?



