Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Porsche szykuje większą redukcję zatrudnienia, niż zakładano wcześniej. Marka mierzy się jednocześnie z kosztowną korektą strategii produktowej, słabszym popytem na auta elektryczne i wyraźnie trudniejszym otoczeniem na rynku chińskim. Firma nie porzuca elektromobilności, ale przestaje udawać, że sam prąd rozwiąże wszystko.
Nowy prezes Michael Leiters zapowiada odchudzenie organizacji i szybsze podejmowanie decyzji. Wcześniejszy plan mówił o redukcji około 3900 miejsc pracy do 2030 roku, ale skala cięć może jeszcze wzrosnąć. Według doniesień większość zmian ma zostać przeprowadzona dobrowolnie, bez szerokich zwolnień przymusowych.
Mniej biurokracji, mniej szczebli, mniej kosztów
Porsche wprost komunikuje, że chce uprościć strukturę zarządzania i ograniczyć biurokrację. To nie brzmi efektownie, ale w praktyce oznacza klasyczną operację naprawczą: mniej poziomów decyzyjnych, mniej kosztów stałych i większą presję na rentowność. W obecnej sytuacji firma nie walczy już o tempo ekspansji, tylko o odzyskanie sprawności. Michael Leiters zapowiedział ten kierunek jednoznacznie:
Uprościmy naszą strukturę zarządzania, ograniczymy liczbę szczebli i zmniejszymy biurokrację.
Kosztowna korekta po zbyt ambitnym kursie na EV
Najmocniej wybrzmiewa dziś to, że Porsche musiało skorygować własne założenia dotyczące elektromobilności. Popyt na auta elektryczne okazał się słabszy od oczekiwań, a konkurencja w tym segmencie wyraźnie wzrosła. Rynek, jak to rynek, nie zawsze respektuje korporacyjne harmonogramy. Wyniki finansowe pokazują skalę problemu.
W 2025 roku grupa odnotowała 413 mln euro zysku operacyjnego przy 36,27 mld euro przychodów, a jednocześnie zaksięgowała około 3,9 mld euro nadzwyczajnych obciążeń. Porsche wyjaśnia, że obejmowały one zmianę strategii produktowej i skalowania firmy, dodatkowe koszty związane z działalnością bateryjną oraz wpływ ceł w USA.
Chiny przestały być łatwym rynkiem premium
Drugim dużym problemem pozostają Chiny, gdzie segment aut premium osłabł, a lokalne marki mocniej naciskają zwłaszcza w przypadku elektryków. Dla Porsche oznacza to trudniejsze utrzymanie wysokich cen bez utraty wolumenu. Właśnie dlatego nowy zarząd mocniej akcentuje zasadę Value over Volume, czyli zysk ponad pogoń za samą skalą sprzedaży.
Do tego dochodzą napięcia w handlu międzynarodowym i amerykańskie cła, które dodatkowo obciążają wynik. Reuters zwraca uwagę, że presję na Porsche zwiększają też spadki w kluczowych regionach i konieczność odbudowania pozycji marki po słabym okresie. W takim układzie ochrona gotówki przestaje być księgową formalnością, a staje się jednym z głównych tematów strategicznych.
911 zostaje w centrum, hybrydy i benzyna też
Porsche nie wycofuje się z aut elektrycznych, ale rozkłada ich rozwój bardziej ostrożnie. Leiters już sygnalizuje, że 911 pozostanie rdzeniem gamy, a modele spalinowe i hybrydowe mają utrzymać ważną rolę również w kolejnej dekadzie. To nie jest kapitulacja wobec elektromobilności, tylko przejście z trybu deklaracji do trybu popytu.
W praktyce Porsche chce dziś zarabiać przede wszystkim na droższych wersjach i bogatszym wyposażeniu, zamiast ścigać się o sam wolumen. Taki zwrot dobrze pokazuje, że nawet jedna z najbardziej rentownych marek w branży musi dopasować tempo zmian do realnego rynku.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



