⏱️ 3 min.

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

06-03-2026 10:03
SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

SAIC pokazał model Z7 w dwóch odmianach nadwozia: jako sedana i Shooting Brake. Nowy elektryk rozwijany w ramach sojuszu HIMA pod przewodnictwem Huawei wyraźnie nawiązuje stylistyką do Porsche Taycana, ale celuje w zupełnie inny pułap cenowy.

Ceny modelu SAIC Z7 mają mieścić się w przedziale 250 000–350 000 yuanów (ok. 133 350–186 690 zł). To poziom wyższy od części wcześniejszych przewidywań, ale nadal bardzo daleki od pułapu Porsche Taycana. Dla porównania, niemiecki samochód startuje z poziomu 918 000 yuanów (ok. 489 661 zł). Różnica jest więc ogromna i właśnie ona może przesądzić o zainteresowaniu modelem w Chinach, nawet jeśli skojarzenia z autem z Zuffenhausen nasuwają się same.

Podobieństwa do Taycana widać niemal z każdej strony

Przód Z7 zachowuje jeszcze pewną odrębność. Auto ma ostro narysowane reflektory LED i czarny dolny wlot, więc z tego ujęcia nie wygląda jak wierna kopia. SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny Od przednich błotników zaczyna się jednak znajomy motyw. Linia drzwi, dach, lusterka i klamki mocno przypominają Porsche Taycana, jakby ktoś bardzo dokładnie obejrzał niemiecki wzorzec i uznał, że po co poprawiać coś, co już działa. Z tyłu podobieństwo robi się jeszcze wyraźniejsze. Pełna listwa świetlna LED, układ graficzny lamp i projekt tylnej klapy bardzo mocno zbliżają Z7 do elektrycznego Porsche.

Shooting Brake idzie jeszcze dalej

Odmiana Shooting Brake jeszcze mocniej przywołuje skojarzenia z Taycan Sport Turismo. Sama sylwetka i profil boczny są na tyle zbliżone, że przy szybkim spojrzeniu łatwo o pomyłkę. SAIC pokazał też auto w intensywnym różowym kolorze z czarnymi felgami i różowymi akcentami na obręczach. To zestawienie od razu przywodzi na myśl Xiaomi SU7 15th Anniversary Edition pokazane wcześniej w bardzo podobnym wykończeniu.

Wnętrze wpisuje się w aktualny standard chińskich elektryków

Kabina Z7 została pokazana tylko na kilku zdjęciach, ale już one zdradzają kierunek projektu. W środku widać wąski cyfrowy zestaw wskaźników, duży centralny ekran i dodatkowy wyświetlacz dla pasażera. We wnętrzu znalazły się także dwie bezprzewodowe ładowarki i sportowa kierownica ze spłaszczonym dołem. Całość wpisuje się w układ, który stał się już bardzo charakterystyczny dla nowoczesnych chińskich samochodów elektrycznych.

Na dane techniczne trzeba jeszcze poczekać

Specyfikacja techniczna modelu nie została jeszcze potwierdzona. Wśród spodziewanych wariantów pojawiają się akumulatory80 kWh i 100 kWh oraz konfiguracje z napędem na tył i na obie osie. Bardziej konkretne informacje mają pojawić się w najbliższych tygodniach. Już teraz widać jednak, że SAIC nie zamierza walczyć wyłącznie tabelką ze specyfikacją, bo projekt nadwozia mówi tu bardzo dużo jeszcze przed publikacją pełnych danych.

Z7 pokazuje też, jak szybko chińscy producenci nauczyli się budować auta atrakcyjne wizualnie i rynkowo wycenione. Problem polega tylko na tym, że w tym przypadku inspiracja jest tak czytelna, iż trudno mówić o subtelnym ukłonie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl