Stellantis ogłosił globalną akcję serwisową obejmującą około 955 tys. samochodów marek Chrysler, Dodge, Jeep i Ram. Przyczyną jest błąd oprogramowania systemu multimedialnego, przez który obraz z kamery cofania może nie pojawić się na ekranie.
Problem obejmuje modele z lat 2026 i 2027
Największa część akcji przypada na Stany Zjednoczone, gdzie wycofaniem objęto około 848 tys. pojazdów. Kolejne około 107 tys. samochodów znajduje się w Kanadzie, Meksyku i na innych rynkach.
Lista modeli jest szeroka. Obejmuje wybrane egzemplarze Chryslera Pacifica, Pacifica Plug-in Hybrid i Voyagera, Dodge’a Chargera, a także Jeepów Cherokee, Compass, Gladiator, Grand Cherokee, Grand Wagoneer oraz Wrangler. Do tego dochodzą Ram 1500, 2500 i ProMaster.
Kamera cofania może nie wyświetlić obrazu
Źródłem problemu nie jest sama kamera, lecz oprogramowanie systemu multimedialnego. Błąd może zakłócić przekazanie obrazu z kamery cofania na centralny ekran po wybraniu biegu wstecznego.
Stellantis informuje, że nie ma wiedzy o wypadkach ani obrażeniach związanych z tą usterką. Jeżeli obraz z kamery nie pojawi się podczas cofania, producent zaleca korzystanie z lusterek bocznych i lusterka wstecznego.
W Stanach Zjednoczonych kamery cofania są obowiązkowym wyposażeniem nowych lekkich pojazdów od 2018 roku. Amerykańskie NHTSA uzasadniało wprowadzenie tego wymogu skalą wypadków podczas cofania, szczególnie niebezpiecznych dla małych dzieci.
Naprawa nie będzie wymagała wizyty w serwisie
W tym przypadku właściciele nie będą musieli wymieniać żadnego podzespołu. Stellantis przygotował aktualizację oprogramowania przesyłaną zdalnie OTA, a informacja o możliwości jej instalacji pojawi się na ekranie systemu multimedialnego samochodu.

fot. RAM
Taki sposób przeprowadzenia akcji oznacza, że do usunięcia usterki nie będzie potrzebna wizyta w autoryzowanym serwisie. Aktualizacja będzie dostępna po przygotowaniu odpowiedniej wersji oprogramowania dla objętych akcją pojazdów.
Stellantis miał już podobny problem
Nie jest to pierwsza duża akcja tego koncernu związana z kamerami cofania. W czerwcu 2024 roku Stellantis objął podobnym działaniem około 1,16 mln samochodów w Ameryce Północnej, również z powodu oprogramowania, które mogło uniemożliwić wyświetlenie obrazu z kamery.
Tamta akcja dotyczyła m.in. Chryslera Pacifica, Dodge’a Durango, Jeepów Compass i Grand Cherokee oraz kilku modeli Ram. Wtedy również przewidziano aktualizację oprogramowania.
Skala wszystkich akcji serwisowych koncernu wyraźnie wzrosła w ostatnich latach. Według danych przytoczonych w najnowszym raporcie finansowym Stellantis w 2025 roku zdecydował o akcjach obejmujących około 13,4 mln pojazdów, podczas gdy rok wcześniej było to 7,3 mln.
Problemy jakościowe kosztują Stellantis miliardy euro
Koncern sam przyznaje, że duża liczba napraw gwarancyjnych i akcji serwisowych może wpływać nie tylko na koszty, lecz także na postrzeganie niezawodności jego samochodów. W drugiej połowie 2025 roku Stellantis zaktualizował szacunki rezerw gwarancyjnych, wskazując m.in. na rosnące koszty i pogorszenie jakości wynikające z wcześniejszych decyzji operacyjnych.
Jednocześnie firma deklaruje, że sytuacja zaczęła się poprawiać. Według Stellantisa od początku 2025 roku liczba problemów zgłaszanych w pierwszym miesiącu użytkowania nowych samochodów spadła o ponad 50% w Ameryce Północnej i o ponad 30% w szerzej rozumianej Europie.
Najnowsza akcja nie oznacza więc automatycznie, że działania naprawcze koncernu nie przynoszą efektów. Pokazuje jednak, że oprogramowanie stało się jednym z istotnych obszarów ryzyka jakościowego również w samochodach, w których tradycyjna mechanika pozostaje sprawna.






