Europejscy i japońscy producenci samochodów coraz wyraźniej odstają technologicznie od Tesli oraz młodszych firm z Chin i USA. W najnowszym zestawieniu Gartnera liderem pozostaje Tesla z wynikiem 82,7%, podczas gdy najwyżej sklasyfikowany europejski producent – Mercedes-Benz – znalazł się dopiero na 11. miejscu.
Tesla, Nio i Xiaomi otwierają ranking Gartnera
Gartner od czterech lat analizuje poziom technologicznego zaawansowania producentów samochodów. Tegoroczny indeks obejmuje dziewięć obszarów, wśród których znalazły się m.in. łączność, architektura pojazdów oraz sztuczna inteligencja.
Różnica pomiędzy młodszymi firmami technologicznymi a tradycyjnymi koncernami jest widoczna w całym zestawieniu. Żaden z uznanych producentów z wieloletnią historią nie zajął miejsca w pierwszej trójce w żadnej z dziewięciu ocenianych kategorii.
Na szczycie głównego rankingu znalazła się Tesla z wynikiem 82,7%. Drugie miejsce przypadło Nio z rezultatem 73,1%, a trzecie powędrowało do Xiaomi, które uzyskało 69,2%. Kolejne pozycje zajęły Xpeng, Li Auto i Rivian. Pierwsza trójka pozostała więc taka sama jak rok wcześniej.
Pedro Pacheco, wiceprezes Gartnera ds. badań, zwraca uwagę, że starsze koncerny również rozwijają swoje rozwiązania, ale tempo tych zmian okazuje się niewystarczające wobec postępu konkurentów.
Nie jest tak, że stoją w miejscu. Idą naprzód, ale niewystarczająco szybko. Wcześniej chodziło o oprogramowanie i sprzęt, teraz dochodzi sztuczna inteligencja.
Mercedes najlepszy w Europie, ale dopiero na 11. miejscu
Najlepszy wynik wśród europejskich producentów osiągnął Mercedes-Benz. Niemiecka marka awansowała z 12. na 11. miejsce, jednak jednocześnie jej ocena spadła z 37 do 35,8%. Gartner tłumaczy tę zmianę zaostrzeniem kryteriów stosowanych w tegorocznej edycji indeksu.

fot. Mercedes-AMG
Rezultat dobrze pokazuje skalę przewagi firm znajdujących się na czele zestawienia. Mercedes, mimo najlepszego wyniku w Europie, uzyskał mniej niż połowę punktacji liderującej Tesli.
BMW znalazło się na 14. pozycji, o jedno miejsce niżej niż rok wcześniej. Nie wystarczyło wprowadzenie zaawansowanej technologicznie platformy Neue Klasse, ponieważ metodologia Gartnera nie ocenia wyłącznie możliwości pojedynczego modelu. Pod uwagę brane jest także to, jak szeroko dane rozwiązania stosowane są w całej gamie producenta.
Własna technologia daje producentom przewagę
Istotnym elementem oceny jest również pochodzenie stosowanych rozwiązań. Gartner wyżej ocenia przedsiębiorstwa rozwijające kluczowe technologie samodzielnie, ponieważ mogą one tworzyć rozwiązania niedostępne w identycznej postaci dla konkurencji.
Pedro Pacheco wskazuje, że zakup gotowych systemów od zewnętrznego dostawcy nie daje takiego pola do budowania przewagi.
Kiedy kupujesz technologię od dostawcy, twoi konkurenci mogą zrobić dokładnie to samo. Jeśli jednak rozwijasz technologię wewnętrznie, masz możliwość stać się lepszym od konkurentów i się od nich odróżnić.
Według Pacheco problem tradycyjnych producentów nie ogranicza się przy tym do samych samochodów. Rozbudowane struktury organizacyjne mogą utrudniać szybkie wdrażanie nowych technologii, a powiększający się dystans może następnie komplikować pozyskiwanie specjalistów i inwestycji. W efekcie powstaje mechanizm, który jeszcze bardziej utrudnia przyspieszenie transformacji.
Nissan i Mazda na końcu zestawienia
Szczególnie słabo wypadli dwaj japońscy producenci, którzy znaleźli się na samym dole rankingu. Nissan spadł z 20. na 23. pozycję i zakończył zestawienie na przedostatnim miejscu.
Jeszcze niżej sklasyfikowana została Mazda. Firma zamknęła ranking z wynikiem 22,1%. Obaj producenci mierzą się jednocześnie z wysokimi kosztami związanymi z przechodzeniem na samochody elektryczne.
Wyniki Gartnera pokazują, że technologiczna rywalizacja w motoryzacji coraz mniej sprowadza się do pojedynczego systemu multimedialnego czy nowej funkcji w konkretnym modelu. Znaczenie ma zdolność do rozwijania własnego oprogramowania, architektury samochodu i nowych rozwiązań na dużą skalę.
W tej konkurencji to obecnie Tesla oraz młodsi producenci z Chin i USA wyznaczają tempo, którego europejskie i japońskie koncerny nadal nie potrafią utrzymać.






