Tesla odświeża Modele S i X. Komfort, moc i darmowe ładowanie

Tesla pokazała odświeżone wersje swoich flagowych modeli – S i X. Choć nie jest to rewolucja, a raczej starannie przemyślana ewolucja, producent zapewnił szereg poprawek, które mają poprawić komfort, osiągi i codzienną użyteczność. Ceny w Polsce zaczynają się od 489 990 zł, a pierwsze egzemplarze trafią do klientów w listopadzie 2025 roku.
Nowe życie dla flagowców Tesli
Model S i Model X od lat stanowią wizytówkę amerykańskiej marki. Pierwszy z nich zadebiutował w 2012 roku i to właśnie on zbudował rozpoznawalność Tesli na świecie, udowadniając, że samochód elektryczny może być szybki, luksusowy i praktyczny. Trzy lata później do oferty dołączył Model X – imponujący osiągami SUV z charakterystycznymi drzwiami otwieranymi w górę w stylu „skrzydeł mewy”. Po ponad dekadzie obecności na rynku oba auta potrzebowały jednak solidnego odświeżenia. Tesla odpowiedziała na to w 2025 roku, prezentując modernizacje, które mają podtrzymać atrakcyjność modeli do czasu pojawienia się ich następców.

Ciszej, płynniej, wygodniej
Największe zmiany zaszły w zakresie komfortu akustycznego i pracy zawieszenia. Producent zastosował nowe materiały izolacyjne, szczelniejsze uszczelnienia oraz aktywny system redukcji hałasu. Dzięki temu kabina ma być wyraźnie cichsza nawet przy dużych prędkościach. Zmodernizowano także pneumatyczne zawieszenie, które ma zapewniać większą płynność jazdy oraz lepszą stabilność niezależnie od nawierzchni. Ulepszono wygląd – zderzaki otrzymały bardziej dopracowane linie, pojawiły się nowe wzory felg, a we wnętrzu delikatne elementy świetlne dodają futurystycznego klimatu. W przypadku Modelu X poprawiono również przestronność trzeciego rzędu siedzeń, co zwiększa wygodę podróżowania w układzie 6- lub 7-osobowym.
Lepsza aerodynamika i większy zasięg
Usprawnienia objęły także układ napędowy i aerodynamikę. Model S Long Range ma teraz zasięg do 744 km WLTP i przyspiesza do 100 km/h w 3,2 s. Wariant Plaid oferuje 611 km zasięgu oraz sprint do „setki” w 2,1 s. Model X Long Range może przejechać do 600 km na jednym ładowaniu, a jego topowa odmiana Plaid – wyposażona w napęd o mocy 1020 KM – rozpędza się do 100 km/h w 2,6 s, co czyni ją najszybszym seryjnym SUV-em świata. Tesla poprawiła również stabilność pojazdów przy dużych prędkościach oraz zoptymalizowała napęd pod kątem różnych warunków klimatycznych. Producent chwali się wprowadzeniem nowych opon o niższym oporze toczenia, które przekładają się na wyższą efektywność energetyczną.
Nowoczesne wnętrze i więcej bezpieczeństwa
W kabinie pojawił się odświeżony interfejs użytkownika oraz nowe systemy bezpieczeństwa. Obejmują one m.in. kamerę umieszczoną w przednim zderzaku, adaptacyjne reflektory oraz rozbudowany system monitorowania martwego pola. Wersje Plaid obu modeli otrzymały sportowe akcenty aerodynamiczne: zderzaki, splitter, spoiler z włókna węglowego i przeprojektowany dyfuzor. Ulepszono też jednostki napędowe – nowe wirniki z powłoką węglową mają zapewnić lepszą trwałość i wydajność.

Ceny i premierowa oferta
Model S startuje od 489 990 zł, a Model X od 524 990 zł. Tesla oferuje pierwszym nabywcom pakiet zachęt: bezpłatne ładowanie w sieci Supercharger oraz darmową łączność Premium przez cały okres użytkowania. Konfigurator jest już dostępny na stronie producenta, a dostawy rozpoczną się w listopadzie 2025 roku.
Specyfikacje techniczne
- Model S Long Range – napęd AWD, zasięg 744 km WLTP, 0–100 km/h w 3,2 s, prędkość max 240 km/h.
- Model S Plaid – zasięg 611 km WLTP, 0–100 km/h w 2,1 s, prędkość max 262 km/h (lub 322 km/h z karbonowo-ceramicznym zestawem hamulców).
- Model X Long Range – zasięg 600 km WLTP, 0–100 km/h w 3,9 s, prędkość max 240 km/h.
- Model X Plaid – zasięg 567 km WLTP, 0–100 km/h w 2,6 s, prędkość max 262 km/h.
Ewolucja, nie rewolucja
Czy te zmiany wystarczą, by Model S i Model X pozostały konkurencyjne? Konkurencja w segmencie luksusowych elektryków jest dziś ogromna – Porsche Taycan, Lucid Air, Mercedes EQS czy BMW i7 oferują więcej nowości i świeższą stylistykę. Tesla zdaje się jednak nie gonić trendów, a raczej konsekwentnie doskonalić swoje kluczowe produkty. Choć lifting nie jest spektakularny, ma utrzymać zainteresowanie do czasu pojawienia się zupełnie nowych generacji. Tymczasem głównym źródłem sprzedaży marki nadal pozostają Model 3 i Model Y.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy




























