Tesla ponownie zaczęła przyjmować rezerwacje na Roadstera, choć produkcyjna wersja elektrycznego samochodu sportowego wciąż nie została pokazana. Miejsce w kolejce wymaga wpłacenia łącznie 50 000 dolarów (ok. 189 990 zł), a kolejny ważny moment w trwającej od 2017 roku historii modelu nadejdzie 1 października.
Rezerwacja Tesli Roadster
Tesla uruchomiła ponownie stronę umożliwiającą rezerwację Roadstera. Procedura zaczyna się od płatności kartą w wysokości 5000 dolarów (ok. 18 999 zł), którą producent określa jako w pełni zwrotną. Następnie w ciągu 10 dni należy przelać kolejne 45 000 dolarów (ok. 170 991 zł). Dopiero zaksięgowanie tej kwoty finalizuje rezerwację.
Co istotne, rezerwacja nie jest jeszcze zamówieniem samochodu. Z aktualnych warunków Tesli wynika, że zapewnia ona jedynie przybliżone miejsce w kolejności przyszłego konfigurowania i zamawiania auta. Ostateczna cena również nie została jeszcze określona.
Pierwsi klienci czekają od 2017 roku
Historia obecnej generacji Roadstera zaczęła się w listopadzie 2017 roku, kiedy Tesla pokazała prototyp podczas prezentacji ciężarówki Semi. Wtedy także pobierano 50 000 dolarów (ok. 189 990 zł) za standardową rezerwację. Dodatkowo oferowano serię Founders Series, wymagającą zapłaty z góry 250 000 dolarów (ok. 949 950 zł).
Plan zakładał rozpoczęcie produkcji w 2020 roku. Termin był jednak wielokrotnie przesuwany i do tej pory żaden egzemplarz zapowiedzianej w 2017 roku wersji nie został dostarczony klientowi. Część osób, które wpłaciły pieniądze kilka lat temu, nadal czeka na realizację rezerwacji.
Ówczesna cena bazowa została określona na 200 000 dolarów (ok. 759 960 zł). Tej kwoty nie należy jednak traktować jako aktualnego cennika samochodu, który Tesla pokaże w październiku. Obecne warunki rezerwacji wprost wskazują, że dokładna cena zostanie ustalona dopiero później.
Parametry zapowiedziane przed laty
Na oficjalnej stronie Roadstera wciąż można znaleźć osiągi bardzo zbliżone do tych, które producent przedstawiał przy premierze prototypu. Tesla podaje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 2,1 s, prędkość maksymalną przekraczającą 400 km/h oraz zasięg wynoszący 1000 km.
Samochód ma również oferować cztery miejsca i zdejmowany szklany panel dachu, który można schować w bagażniku. Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu te elementy oraz podawane obecnie parametry zostaną zachowane w wersji, którą Tesla zamierza zaprezentować 1 października.
Go for launch https://t.co/Khu03eiZ04
— Tesla (@Tesla) September 12, 2026
1 października
Prezentację zaplanowano w okolicach Waco w Teksasie. Według dotychczasowych informacji podczas wydarzenia mają zostać przedstawione szczegóły dotyczące ceny, specyfikacji oraz planów produkcyjnych. W materiałach zapowiadających wydarzenie pojawił się już odmieniony, bardziej kanciasty zarys samochodu.
Najwięcej emocji budzą jednak zapowiedzi Elona Muska dotyczące technologii zapożyczonych ze SpaceX. Mowa o dyszach na sprężony gaz, które – zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami – miałyby zapewnić nowemu Roadsterowi niezwykłe osiągi, a nawet umożliwić mu krótkotrwałe unoszenie się nad ziemią. Musk zaznaczał przy tym, że podczas samej demonstracji konieczna będzie obecność publiczności, aby naocznie potwierdzić autentyczność pokazu i odciąć się od spekulacji o użyciu sztucznej inteligencji.
Doniesienia dotyczące demonstracyjnej wersji wskazują, że samochód wyposażony w taki układ może być zdalnie sterowany i nie będzie przeznaczony do normalnego ruchu drogowego. Na razie nie należy więc utożsamiać widowiskowego prototypu z konfiguracją, którą później otrzymają klienci.
Najważniejsze pytania bez odpowiedzi
Ponowne otwarcie rezerwacji oznacza, że Tesla znów aktywnie zbiera zgłoszenia od zainteresowanych Roadsterem. Nadal nie znamy jednak ceny wersji produkcyjnej ani konkretnej daty rozpoczęcia dostaw, a historia wcześniejszych terminów każe oddzielać prezentację samochodu od faktycznego uruchomienia seryjnej produkcji.
Wydarzenie 1 października może wreszcie odpowiedzieć na część pytań narastających przez niemal dziewięć lat od pierwszej prezentacji. Do tego czasu najbardziej konkretną nowością pozostaje sama możliwość ponownego zajęcia miejsca w kolejce – pod warunkiem zamrożenia prawie 190 tys. zł w rezerwacji.






