⏱️ 4 min.

Toyota wskrzesi legendę – Celica powróci z centralnym silnikiem i napędem na obie osie

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

03-09-2025 17:09

Toyota przygotowała wielki powrót swoich kultowych sportowych modeli. Supra zadebiutuje ponownie w 2027 roku jako hybryda o mocy 507 KM, a rok później do salonów wróci Celica – tym razem jako coupe z centralnie umieszczonym silnikiem. Japoński gigant zapowiedział ofensywę w segmencie sportowych aut, która ma odświeżyć legendy sprzed lat i zbudować nową rodzinę Gazoo Racing.

Nowa Supra – hybrydowy król sportowej gamy

Według doniesień japońskiego portalu Best Car Web, Toyota planowała ujawnić nową generację Supry w 2027 roku. Model ma stanowić ukoronowanie gamy Gazoo Racing, a jego sercem ma być hybryda złożona z nowego, 2-litrowego turbodoładowanego silnika benzynowego i jednostki elektrycznej. Łączna moc układu sięgnie 507 KM (373 kW), co pozwoli przebić obecny model pod każdym względem. Dla porównania, dotychczasowa GR Supra Track Edition oferowała 387 KM i 500 Nm momentu obrotowego, co przekładało się na sprint 0-100 km/h w 4,1 s. Tym bardziej bazowa wersja 2.0 sprzedawana na niektórych rynkach, rozwijająca 258 KM, pozostaje daleko w tyle. Toyota zapowiedziała, że nowa Supra zachowa układ z silnikiem z przodu i napędem na tył, aby rywalizować m.in. z Fordem Mustangiem.

Celica z centralnym silnikiem – powrót po dwóch dekadach

Celica, nieprodukowana od 2006 roku, ma wrócić w 2028 roku w zupełnie nowej formie. Auto otrzyma centralnie umieszczony silnik – rozwiązanie znane z dawnego MR2. Według informacji Best Car Web, model ma być napędzany tym samym 2-litrowym turbo co Supra, ale bez wsparcia elektrycznego. Moc jednostki ma wynosić około 400 KM (298 kW). Aby ograniczyć masę, Toyota planuje zastosować panele z włókna węglowego – maskę, błotniki i dach. Co ciekawe, samochód ma otrzymać napęd na cztery koła, co w przypadku Celiki oznacza powrót do tradycji wersji GT-Four, znanych z sukcesów w rajdach.

Manual dla purystów, automat dla mas

Oba modele – Supra i Celica – mają być dostępne ze skrzynią manualną o sześciu przełożeniach, co Toyota określa jako ukłon w stronę entuzjastów. Opcjonalnie klienci będą mogli wybrać 8-biegowy automat.

Geneza i kontekst – Supra i Celica na nowo

Aktualna generacja Supry (A90) pojawiła się w 2019 roku, a jej produkcja kończy się w 2025 roku. Co ciekawe, ten sam model ma być wykorzystany w australijskiej serii Supercars od 2026 roku. Toyota Australia wielokrotnie potwierdziła, że nazwa Supra przetrwa.

Z kolei Celica przez dekady rywalizowała m.in. z Hondą Prelude. Jej pierwsze generacje miały napęd na tył, później przeszły na przedni. Wersje z GT-Four w nazwie udowodniły wartość konstrukcji w motorsporcie. Wskrzeszenie tego modelu, szczególnie z silnikiem umieszczonym centralnie, oznacza radykalne odejście od dotychczasowych konwencji.

Pokaz siły – Toyota i Lexus na Goodwood

Toyota już wcześniej zapowiadała powrót do mocnych sportowych konstrukcji. Na Goodwood Festival of Speed w lipcu pokazała dwa koncepty z silnikami V8. Jeden z nich miał być następcą Lexusa LFA, a drugi – wyścigową wersją Supry.

Co z GR86?

Pojawiły się spekulacje, że Celica zastąpi GR86, ale Toyota szybko je ucięła. Jak poinformował Cooper Ericksen, szef działu produktowego Toyota Motor North America, GR86 miało pozostać w ofercie i pełnić „ważną rolę w gamie GR”:

GR86 pełni bardzo ważną rolę dla firmy i dla działu GR, dlatego naszym zamiarem jest stworzenie kolejnej, atrakcyjnej generacji.

W USA model służył również jako baza do wyścigowej serii jednomarkowej, w której odkrywane są młode talenty. Toyota chce, aby kierowcy z tej serii przechodzili dalej do kategorii Supercars, gdzie od 2026 roku pojawi się nowa Supra.

Podsumowanie

Toyota zamierzała odbudować swoje portfolio sportowych samochodów w sposób odważny. Hybrydowa Supra z mocą ponad 500 KM i Celica z centralnym silnikiem – to projekty, które jeszcze dekadę temu brzmiały jak fantazja. Teraz, w świecie coraz ostrzejszych regulacji, są jednocześnie pokazem technologii i ukłonem w stronę fanów motorsportu. Pytanie tylko, czy takie auta trafią do szerokiej grupy klientów, czy pozostaną kolekcjonerską ciekawostką – jak wiele legend z japońskiej motoryzacji. Wiele jednak wskazuje na to, że ziści się ten pierwszy scenariusz.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.