⏱️ 3 min.

Trump odracza cła na samochody z UE. Europa dostała więcej czasu

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

08-05-2026 07:05
Produkcja samochodów

Donald Trump wycofał się z zapowiedzi szybkiego podniesienia ceł na samochody z Unii Europejskiej. Po rozmowie z Ursulą von der Leyen dał UE czas do 4 lipca na wdrożenie porozumienia handlowego z USA.

Jeszcze 1 maja Trump zapowiadał, że cła na samochody z UE wzrosną do 25% już w tym tygodniu. Taki ruch byłby szczególnie dotkliwy dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, ale mógłby też uderzyć w Polskę jako producenta i eksportera części samochodowych.

Unijna motoryzacja zyskała kilka tygodni spokoju

Nowa deklaracja oznacza odroczenie najostrzejszego scenariusza. Trump powiązał decyzję z rozmową telefoniczną z przewodniczącą Komisji Europejskiej i dał Unii czas do 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych, czyli do 4 lipca. Stawką nie są wyłącznie gotowe samochody.

W tle jest cały łańcuch dostaw, który obejmuje producentów podzespołów, zakłady logistyczne i eksporterów pracujących dla wielkich koncernów. Dlatego nawet formalnie „amerykańskie” cła na auta z UE szybko stałyby się problemem wielu fabryk po tej stronie Atlantyku.

Porozumienie z Turnberry wraca na stół

Trump zarzuca Unii Europejskiej zbyt wolne wdrażanie ustaleń handlowych zawartych w Turnberry w Szkocji. Według tej umowy maksymalna stawka na niemal wszystkie towary z UE miała wynosić 15% Sytuację skomplikowało jednak orzeczenie Sądu Najwyższego USA, który uznał większość ceł Trumpa za nałożone nielegalnie.

fabryka Volkswagena w Wolfsburgu

Po tej decyzji taryfy zostały obniżone, a Trump wprowadził tymczasowe globalne cła na poziomie 10%, obowiązujące do lipca.

Waszyngton naciska, Bruksela ma mało czasu

Presja ze strony USA rosła już przed rozmową Trumpa z von der Leyen. Przedstawiciel USA ds. handlu, Jamieson Greer, zapowiadał, że administracja wprowadzi podwyżki, bo Unia zbyt wolno zatwierdza porozumienie i chce wprowadzać poprawki zniekształcające uzgodnienia. Dla branży motoryzacyjnej to typowa ulga z gwiazdką. Cła nie wchodzą natychmiast, ale termin 4 lipca zostawia niewiele miejsca na przeciąganie negocjacji. Europa dostała czas, lecz nie dostała gwarancji spokoju.

Polska też ma powód, by patrzeć na kalendarz

Polska nie jest głównym eksporterem gotowych aut do USA, ale jest ważnym elementem europejskiego zaplecza produkcyjnego. Części samochodowe, komponenty i powiązania z koncernami z UE sprawiają, że konflikt celny mógłby pośrednio dotknąć także krajowych dostawców.

Odroczenie ceł nie rozwiązuje sporu, ale zmniejsza ryzyko nagłego uderzenia w branżę. Teraz najważniejsze będzie to, czy Bruksela i Waszyngton zdążą dopiąć wdrożenie umowy przed 4 lipca. W przeciwnym razie temat 25%ch ceł może wrócić szybciej, niż importerzy i producenci chcieliby zobaczyć w swoich arkuszach kalkulacyjnych.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl