Volvo cofnie się o dekadę. Spalinówki zostaną do końca lat 30.

Volvo jeszcze niedawno zapowiadało, że do 2030 roku stanie się marką w pełni elektryczną. Dziś jednak szwedzki producent przyznaje, że silniki spalinowe zostaną w jego gamie znacznie dłużej – prawdopodobnie aż do końca lat 30. XXI wieku. Powód? Rynek nie nadąża za ambicjami, a popyt na elektryki spada.
Od elektrycznej rewolucji do ostrożnej korekty
Na początku tej dekady trwał wyścig producentów, kto szybciej zrezygnuje z silników spalinowych. Volvo, należące do chińskiego koncernu Geely, objęło prowadzenie, ogłaszając w 2021 roku, że do końca dekady całkowicie przejdzie na napęd elektryczny. Rok 2024 przyniósł jednak korektę. Zaktualizowany cel przewiduje, że do 2030 roku od 90 do 100% gamy mają stanowić hybrydy plug-in (PHEV) lub auta elektryczne (EV). Rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia. Do września 2025 roku sprzedaż elektryków spadła o 21% względem analogicznego okresu 2024 roku, a hybrydy typu plug-in również zaliczyły niewielki spadek – o 1%. Łącznie oba typy napędów odpowiadały za 44,2% globalnej sprzedaży marki, czyli 227 317 egzemplarzy.
„Nie możemy dyktować końca silnika spalinowego”
W rozmowie z Automotive News Europe prezes Volvo, Håkan Samuelsson, przyznał, że obecne tempo zmian nie pozwala na natychmiastowe porzucenie spalinówek:
Potrzebujemy drugiej generacji hybryd plug-in, które utrzymają nas do końca lat 30. Nie możemy narzucić światu końca silnika spalinowego.
Samuelsson, który od lat uchodzi za zwolennika elektromobilności, wskazał, że nowe technologie przejściowe – w tym PHEV i EREV – są niezbędne, by zachować konkurencyjność i elastyczność oferty.
PHEV jako most między epokami
Volvo stawia na hybrydy plug-in jako rozwiązanie pomostowe. Przykładem jest nowe XC70, które trafi do Europy najwcześniej w 2027 roku. Model został już potwierdzony dla rynku chińskiego, a jego debiut na Starym Kontynencie wymaga dostosowania do lokalnych norm emisji i bezpieczeństwa oraz integracji systemu multimedialnego z platformą Google Android Automotive. SUV będzie wyposażony w akumulator o pojemności 39,6 kWh, zapewniający zasięg do 180 km (112 mil) według chińskiego cyklu CLTC. Oznacza to, że w bardziej realistycznych normach WLTP wynik ten prawdopodobnie spadnie do ok. 130–140 km.
EREV: elektryk z silnikiem awaryjnym
Równolegle szwedzka marka opracowuje następcę wysłużonego XC90, który – po drugim faceliftingu i dekadzie rynkowej obecności – doczeka się premiery najwcześniej w 2028 roku. Samochód ma być tzw. EREV-em (Extended Range Electric Vehicle), czyli elektrykiem z małym silnikiem spalinowym pełniącym rolę generatora prądu. Samuelsson wytłumaczył rolę pojazdu, określając EREV jako „drugą generację hybryd”:
To bardziej samochód elektryczny z silnikiem pomocniczym niż klasyczna hybryda.
Układ EREV ma łączyć zalety napędu elektrycznego z eliminacją lęku przed brakiem zasięgu. W praktyce silnik benzynowy nie napędza kół, a jedynie ładuje baterię, co pozwala uniknąć konieczności stosowania ogromnych akumulatorów i kosztownej infrastruktury ładowania.
Diesel to przeszłość, benzyna jeszcze nie
Volvo zakończyło produkcję diesli w 2024 roku, ale benzynowe jednostki pozostaną w ofercie przez co najmniej kolejne 15 lat. Producent uznaje, że w globalnej skali wciąż istnieją rynki, na których przejście na elektromobilność potrwa znacznie dłużej.
Nowa strategia – mniej rewolucji, więcej realizmu
Decyzja Volvo wpisuje się w szerszy trend w branży. Wielu producentów – od Forda po Mercedesa – rewiduje swoje plany elektryfikacji, dostrzegając, że popyt na EV nie rośnie tak szybko, jak zakładano. Volvo nie zamierza jednak porzucać swoich ambicji. Marka nadal inwestuje w rozwój napędów elektrycznych, lecz równocześnie planuje udoskonaloną generację hybryd, które będą funkcjonować jeszcze długo po 2030 roku. Volvo stawia na pragmatyzm: utrzyma silniki spalinowe tak długo, jak długo będą tego wymagały realia rynkowe i infrastrukturalne. A wygląda na to, że jeszcze przez długie lata nie wszystko da się zelektryfikować – nawet w kraju, który uchodził za pioniera w tej dziedzinie.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Volkswagen Taigo Pure za 77 390 zł. 115 KM i DSG w standardzie

Volkswagen przemianuje ID.3 na ID.3 Neo. Najważniejsze zmiany kryją się jednak w środku

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostało, dach zniknął

Orlen zamyka bramy przed autami z Chin. Chodzi o dane i infrastrukturę krytyczną



