Hulajnoga i rower bez ubezpieczenia OC. Kto płaci za szkody?

W Polsce rowerzyści i użytkownicy hulajnóg elektrycznych nie muszą mieć obowiązkowego OC, ale nie oznacza to braku odpowiedzialności za szkody. Uszkodzone auto, potrącony pieszy albo kolizja mogą skończyć się roszczeniem płaconym z prywatnych pieniędzy.
Największe ryzyko nie zaczyna się od mandatu, tylko od kosztów po zdarzeniu. Rower albo hulajnoga nie są samochodem, więc nie działa tu znany kierowcom mechanizm obowiązkowego OC komunikacyjnego. Jeżeli kierujący wyrządzi szkodę osobie trzeciej, odpowiada za nią cywilnie.
Wypożyczona hulajnoga nie zdejmuje odpowiedzialności z kierującego
Wielu użytkowników hulajnóg elektrycznych zakłada, że w razie problemu sprawę przejmie operator aplikacji. To wygodne założenie, ale zwykle błędne. Firma udostępniająca sprzęt odpowiada przede wszystkim za jego stan techniczny, a nie za każdy skutek jazdy klienta. W praktyce kierujący może odpowiadać za porysowany samochód, zderzenie z rowerzystą albo potrącenie pieszego.
Dotyczy to zarówno prywatnej hulajnogi, jak i pojazdu z wypożyczalni. Operator nie staje się magicznym funduszem odszkodowawczym, choć aplikacja potrafi dawać takie złudzenie. Daria Skrzyszowska z Lendi Care zwraca uwagę, że w takich sytuacjach najważniejszym zabezpieczeniem jest OC w życiu prywatnym. Taka polisa może pokryć koszty naprawy lub odszkodowania, ale tylko wtedy, gdy jej zakres obejmuje konkretny sposób korzystania z roweru albo hulajnogi.
Wypadków z hulajnogami przybywa szybciej niż rozsądku
W 2025 roku w Polsce odnotowano 1158 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. Rok wcześniej takich zdarzeń było 752, więc wzrost przekroczył 50%. W tych wypadkach zginęło 11 osób, a ponad tysiąc zostało rannych. Rowerzyści nadal tworzą znacznie większą grupę uczestników ruchu.
W 2025 roku doszło do ponad 3600 wypadków z ich udziałem. Zginęło w nich ponad 170 osób, a kilka tysięcy zostało rannych. Te dane pokazują, że temat nie dotyczy wyłącznie dużych miast i weekendowej jazdy po bulwarach. Mikromobilność stała się normalną częścią ruchu drogowego, a wraz z tym rośnie liczba sytuacji, w których drobny błąd może mieć poważne skutki finansowe.
Dzieci na hulajnogach to osobny problem
Wypadki z udziałem dzieci korzystających z hulajnóg elektrycznych rosły w latach 2022–2025. Najwięcej zdarzeń dotyczyło grupy od 10 do 14 lat. W samym 2025 roku takich wypadków było ponad 200. W odpowiedzi na ten trend przygotowywane są zmiany w przepisach. W czerwcu 2026 roku obowiązek jazdy w kasku ma objąć dzieci i młodzież do 16. roku życia poruszające się rowerami, hulajnogami elektrycznymi oraz urządzeniami transportu osobistego.
Kask ogranicza ryzyko obrażeń, ale nie rozwiązuje problemu odpowiedzialności majątkowej. Jeżeli dziecko spowoduje szkodę, sprawa może przenieść się na rodziców lub opiekunów. To kolejny powód, dla którego OC w życiu prywatnym przestaje być dodatkiem „na wszelki wypadek”.
Nie każde OC obejmie hulajnogę
Przy wyborze polisy kluczowy jest zakres ochrony, a nie sama nazwa produktu. Nie każda umowa automatycznie obejmuje szkody powstałe podczas jazdy hulajnogą elektryczną lub rowerem. Szczególnie ważne są zapisy dotyczące mocy pojazdu, sposobu użytkowania i naruszenia przepisów ruchu drogowego. Warto sprawdzić także sumę ubezpieczenia.
Niska kwota może wystarczyć przy drobnej rysie na aucie, ale nie musi wystarczyć przy poważnym urazie pieszego. Wtedy różnica między wypłatą z polisy a roszczeniem może wrócić do sprawcy jak bumerang, tylko dużo mniej zabawny. Najrozsądniejsze podejście jest proste: rower i hulajnoga nie wymagają obowiązkowego OC, ale ich użytkownik nadal może odpowiadać za skutki jazdy. Brak obowiązku nie oznacza braku rachunku.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Isle of Man TT z pierwszą śmiertelną ofiarą od 2 lat. Daniel Ingham zginął w kwalifikacjach

McLaren z własnym silnikiem? Brown stawia warunek

20 KM za dużo. Lamborghini może stracić podium

Nowa kontrola stopnia sprężania od Monako. Problem Mercedesa?




