⏱️ 3 min.

Charles Leclerc nie traci wiary w Ferrari. „Nasz czas nadejdzie”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

14-04-2026 12:04
Charles Leclerc

Charles Leclerc pozostaje przekonany, że Ferrari włączy się do walki o najwyższe cele w sezonie 2026. Monakijczyk po trzech rundach ma na koncie dwa podia i podkreśla, że mimo upływu lat jego więź ze Scuderią oraz głód zwycięstw wciąż są tak samo silne.

Ferrari rozpoczęło sezon solidnie, ale na razie nie dyktuje tempa. Leclerc dobrze wie, że Mercedes już na starcie sezonu pokazał się od bardzo mocnej strony, a w Japonii do ścisłej czołówki dołączył też McLaren.

Leclerc nadal wierzy w projekt Ferrari

Kierowca Ferrari ściga się dla włoskiego zespołu od 2019 roku. W tym czasie przeżył z nim mocne momenty, ale tytuł mistrza świata wciąż pozostaje poza zasięgiem. Leclerc nie ukrywa, że jego relacja z Ferrari ma dla niego wyjątkowy wymiar. Monakijczyk mówi o zespole nie tylko jak o pracodawcy, lecz jak o miejscu, z którym jest związany od dzieciństwa:

Ferrari to rodzina i zespół, który zawsze kochałem. Marzyłem o jeździe dla niego od dziecka i to ani trochę się nie zmieniło od chwili, gdy dołączyłem do ekipy w 2019 roku.

Dobry początek, ale cel jest wyżej

28-latek dwa razy stanął na podium w pierwszych trzech rundach sezonu 2026. Do tego dołożył drugie miejsce w sprincie w Szanghaju. To pokazuje, że Ferrari wykonało krok naprzód, ale jeszcze nie dotarło tam, gdzie chciałby sam kierowca i cały zespół. Leclerc mówi o postępie wprost, bez pudrowania:

Pasja wciąż jest we mnie. Oczywiście jest też chęć wygrywania – my w końcu chcemy wygrywać i ja chcę wygrywać. To już wiele lat pracy z zespołem, by wrócić na szczyt. W tym roku zrobiliśmy dobry krok naprzód, ale wciąż nie jesteśmy tam, gdzie chcemy być.

Kwietniowa przerwa daje Ferrari czas na dopracowanie samochodu. Taki sam margines mają jednak rywale, więc samo „dogonienie” konkurencji nie będzie tu żadną formalnością.

Historia czekania robi się coraz dłuższa

Ostatni tytuł kierowcy Ferrari zdobyło w 2007 roku dzięki Kimiemu Räikkönenowi. Rok później włoska ekipa sięgnęła jeszcze po mistrzostwo konstruktorów, a potem oglądała sukcesy m.in. McLarena, Red Bulla i Mercedesa. Najlepszym wynikiem Leclerca w klasyfikacji kierowców pozostaje drugie miejsce z 2022 roku. Szczególne znaczenie miał dla niego także sezon 2024, gdy wygrał domowy wyścig w Monako i triumfował w Monzy, czyli na torze Ferrari.

Hamilton obok, podium zamiast zwycięstw

Po latach jazdy u boku Sebastiana Vettela i Carlosa Sainza, Leclerc stworzył nowy duet z Lewisem Hamiltonem. Na razie współpraca wygląda dobrze, a ich pojedynki należały do najciekawszych momentów sezonu 2026, zwłaszcza w Chinach. Problem polega na tym, że te walki dotyczyły głównie miejsc na podium, a nie zwycięstwa.

SF-26 dobrze rusza po starcie, dzięki czemu kierowcy Ferrari prowadzili już w wyścigach, ale później zwykle tracili pozycję na rzecz Mercedesów. Jeśli Ferrari znajdzie sposób, by lepiej wykorzystać tempo auta na pełnym dystansie wyścigu, układ sił może się jeszcze zmienić. W Formule 1 dobry początek sezonu pomaga, ale nie daje niczego na własność. Na koniec Leclerc podsumował sytuację jasno:

Mam nadzieję, że nasz czas nadejdzie wkrótce, bo minęło już sporo czasu od mojego debiutu i lata mijają. Daję z siebie wszystko i mam nadzieję, że stanie się to w tym roku albo tak szybko, jak to możliwe.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl