Verstappen rozważał pozostanie w Red Bullu lub… „przejście na emeryturę”

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Max Verstappen przedłużył kontrakt z Red Bullem i pozostanie w zespole co najmniej do końca 2030 roku. Holender przyznał przy tym, że w ostatnich miesiącach poważniejszą alternatywą dla pozostania w ekipie nie był transfer do konkurencji, lecz całkowite odejście z Formuły 1.

Verstappen podpisał z Red Bullem umowę do końca 2030 roku

Dotychczasowa umowa czterokrotnego mistrza świata obowiązywała do końca sezonu 2028. Nowe porozumienie wydłuża współpracę o kolejne dwa lata, co oznacza, że Verstappen może spędzić w Red Bullu aż 15 pełnych sezonów, licząc od przejścia do głównego zespołu w 2016 roku.

Decyzja zamyka jeden z najczęściej powracających tematów na rynku kierowców. W poprzednich latach Verstappena łączono przede wszystkim z Mercedesem, a w ostatnim czasie pojawiały się również spekulacje dotyczące McLarena. Po podpisaniu nowej umowy część kibiców żartobliwie uznała nawet, że tegoroczny „silly season”, czyli okres transferowych spekulacji w F1, można już uznać za zakończony.

Zmiana zespołu

Najciekawsze słowa padły jednak już po ogłoszeniu kontraktu. Verstappen wyjaśnił na Zandvoort, że jego rozterki dotyczące przyszłości były znacznie bardziej fundamentalne niż wybór pomiędzy Red Bullem a innym zespołem. Holender podsumował to krótko:

Byłem bliżej zakończenia kariery niż zmiany zespołu.

Verstappen przyznał, że po pierwszych wyścigach sezonu 2026 prosił szefa Red Bulla – Laurenta Mekiesa – aby ten nie naciskał na niego w sprawie przyszłości. Kierowca nie był wówczas nawet pewien, czy chce kontynuować starty w Formule 1.

Problemem nie była wyłącznie forma samochodu Red Bulla. Znacznie większe znaczenie miały zastrzeżenia Verstappena wobec przepisów technicznych obowiązujących od 2026 roku. Już przed sezonem krytykował charakter nowych bolidów i większą rolę zarządzania energią elektryczną.

Przepisy F1 niemal wypchnęły go z mistrzostw

Nowa generacja jednostek napędowych opiera się na znacznie większym udziale części elektrycznej. Proporcja mocy silnika spalinowego i układu elektrycznego jest obecnie zbliżona do 50:50, co wpływa również na sposób prowadzenia samochodów i przebieg walki na torze. Verstappen należał do najbardziej otwartych krytyków tej koncepcji.

Jeszcze w lutym Holender mówił, że jako kierowca i miłośnik motorsportu wolałby inne przepisy. Jednocześnie podkreślał, że nadal sprawia mu przyjemność współpraca z zespołem i udział w projekcie własnej jednostki napędowej Red Bulla. W kolejnych miesiącach jego stanowisko pozostawało podobne: nie chciał odchodzić, ale coraz większą satysfakcję dawały mu projekty wyścigowe poza F1.

Sytuację zaczęły zmieniać rozmowy kierowców, FIA i władz Formuły 1 dotyczące dalszego kierunku przepisów. Verstappen stwierdził, że jego nastawienie stopniowo się poprawia, a sam zaakceptował obecne realia i zamierza wykorzystać je najlepiej, jak potrafi.

Rok 2030 może być kluczowy

Termin zakończenia nowej umowy nie musi być przypadkowy z punktu widzenia przyszłości regulaminu. Obecne przepisy techniczne mają obowiązywać do końca dekady, a władze FIA prowadzą dyskusje dotyczące kolejnej generacji jednostek napędowych. Jednym z rozważanych kierunków jest powrót do silników V8 z ograniczonym udziałem napędu elektrycznego.

Prezydent FIA – Mohammed Ben Sulayem – opowiada się za wolnossącymi jednostkami V8 i chciałby, aby nowe rozwiązania pojawiły się nawet w 2030 roku, a nie dopiero rok później. Producenci nie są jednak zgodni we wszystkich kwestiach, w tym w sprawie ewentualnego zachowania turbodoładowania.

Dla Verstappena ma to znaczenie. Sam kierowca zasugerował, że termin obowiązywania nowej umowy pozwoli mu ponownie ocenić sytuację właśnie w czasie, gdy Formuła 1 może przejść do kolejnej generacji przepisów. Tym samym kontrakt do 2030 roku nie musi przesądzać ani o zakończeniu kariery w tym momencie, ani o dalszym pozostaniu w mistrzostwach.

Coulthard przewidział taki scenariusz już w maju

Decyzja Verstappena pasuje również do argumentacji, którą kilka miesięcy wcześniej przedstawiał David Coulthard. Były kierowca Red Bulla oceniał w maju, że Holender może pozostać w ekipie z Milton Keynes aż do końca kariery. Jego zdaniem decydującym argumentem nie są wyłącznie pieniądze, konkurencyjność samochodu czy długość kontraktu, lecz swoboda, jaką zespół pozostawia swojemu kierowcy.

Coulthard zwracał uwagę, że Red Bull pozwala Verstappenowi realizować się także poza Formułą 1. Holender startuje w wyścigach długodystansowych i rozwija własne projekty związane z GT, a właśnie takie aktywności stały się dla niego ważną przeciwwagą dla coraz mniej lubianej przez niego charakterystyki współczesnej F1.

Nowa umowa ma zapewniać Verstappenowi jeszcze większą swobodę w podejmowaniu aktywności poza Formułą 1. To dodatkowo wzmacnia argument przedstawiany wcześniej przez Coultharda: konkurencyjna ekipa mogłaby zaoferować Holendrowi szybki samochód, ale niekoniecznie równie elastyczne warunki funkcjonowania.

Verstappen z Red Bullem „do końca”

Sam kierowca przypomniał po podpisaniu kontraktu, że jeszcze za życia założyciela Red Bulla – Dietricha Mateschitza – mówił o jednym długoterminowym celu: chciał zakończyć karierę właśnie w tym zespole. Nowa umowa przybliża taki scenariusz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie oznacza to jednak, że Verstappen już dziś deklaruje starty do konkretnego wieku. Jego ostatnie wypowiedzi pokazują raczej coś przeciwnego. To zainteresowanie samym ściganiem, kierunek rozwoju przepisów i możliwość realizowania innych projektów mają decydować o tym, jak długo pozostanie w F1.

Na razie jedno jest już pewne: transfer, o którym przez wiele miesięcy spekulowano w padoku, nie nastąpi. Verstappen pozostaje w Red Bullu do końca 2030 roku, a przewidywanie Coultharda z maja, że Holender może nie potrzebować innego zespołu do końca kariery, właśnie się potwierdziło.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl