⏱️ 3 min.

Norris ostro o McLarenie: „Jesteśmy trzy miesiące za rywalami”

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

26-06-2026 10:06
Lando Norris McLaren F1
fot. McLaren

Lando Norris nie owija w bawełnę: McLaren jest według niego około trzy miesiące za rywalami w wyścigu rozwojowym sezonu 2026. Zespół broni mistrzowskiego statusu, ale w nowej erze F1 nadal czeka na zwycięstwo i w Austrii nie liczy na cud po wprowadzeniu jednego pakietu poprawek.

Nowe skrzydło to test, nie magiczna różdżka

Podczas piątkowych treningów na Red Bull Ringu Norris ma sprawdzić eksperymentalne tylne skrzydło. Oscar Piastri potwierdził jednak, że element ma zostać wyłącznie przetestowany, a nie użyty w wyścigu na tym etapie. To istotny szczegół: McLaren nie liczy na natychmiastowy przełom w Austrii. W Formule 1 pojedyncze poprawki rzadko odwracają układ sił, zwłaszcza gdy problemy dotyczą fundamentalnej koncepcji auta, a nie określonego obszaru. Jak przyznał sam Norris, droga do celu prowadzi przez serię usprawnień, a nie jeden spektakularny pakiet poprawek

Norris nie kupuje narracji o szybkim powrocie na szczyt

Po podium w Barcelonie Andrea Stella mówił, że McLaren „zdecydowanie podniósł poprzeczkę”. Norris ostudził jednak ten przekaz i sprowadził go do pracy zespołu, a nie nagłego skoku osiągów auta. Kierowca McLarena tłumaczy, że trzecie miejsce było dobrym wynikiem, ale nadal nie wystarcza do realnej walki z czołówką. Brytyjczyk podkreśla, że zespół musi wydobywać więcej z każdej osoby, w tym także z niego samego. Zapytany, czy jedna skuteczna poprawka może przywrócić McLarena na szczyt, Norris odpowiedział bez złudzeń:

To nie tak, że wystarczy jedna dobra poprawka. Musimy wprowadzić co najmniej kilka zmian, choć to kwestia otwarta. Czasem stawiamy na drobne modyfikacje, a czasem na większe pakiety, bo dążymy do zmiany koncepcji. Mamy dwa lub trzy miesiące straty do rywali i nie da się jej odrobić za pomocą jednego elementu.

Barcelona dała podium, ale nie zmieniła układu sił

W Barcelonie Norris ruszał z czwartego pola i zakończył wyścig na trzecim miejscu. Pomogło mu późne wycofanie Kimiego Antonellego z Mercedesa, więc wynik był cenny, ale nie oznaczał pełnego przełamania. McLaren wciąż ma za sobą trudny początek sezonu. Zespół notuje pojedyncze podia, lecz problemy z niezawodnością kosztowały go punkty i utrudniły pogoń za czołówką. To bolesny kontrast wobec faktu, że ekipa weszła w sezon 2026 jako aktualny mistrz świata.

Mercedes i Ferrari uciekły, McLaren liczy miesiące

W sezonie 2026 zwycięstwa należą jak niemal wyłącznie dotąd do Mercedesa. Dopiero w ostatnim hegemonię Srebrnych Strzał przerwał Lewis Hamilton z Ferrari. To właśnie te dwa zespoły Norris wskazuje jako rywali, do których McLaren musi się zbliżyć przez kolejne miesiące rozwoju.

Brytyjczyk nie spodziewa się, że jego ekipa szybko stanie się najszybsza. Realistyczny cel to według niego zmniejszenie straty w perspektywie następnych trzech, czterech lub pięciu miesięcy. W padoku to brzmi mniej jak deklaracja ataku, a bardziej jak chłodny plan minimalizowania strat.

Tabela pokazuje, jak duża jest strata

Po siedmiu rundach Norris zajmuje piąte miejsce w klasyfikacji kierowców. Do prowadzącego Antonellego traci 83 punkty, co dobrze oddaje skalę zadania, przed jakim stoi McLaren. W klasyfikacji zespołów McLaren jest trzeci i ma 141 punktów. Ferrari ma 190 punktów, a Mercedes prowadzi z dorobkiem 262 punktów. Austria będzie więc nie tylko testem tylnego skrzydła, ale też testem cierpliwości dla zespołu, który jeszcze niedawno dyktował tempo.

W McLarenie widać korektę w narracji. Pierwszy przełom miał nastąpić w Miami, ale jednak rzeczywistość okazała się bardziej szorstka. Teraz już nikt nie ma złudzeń, że w krótkim terminie cel jest osiągalny.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl