⏱️ 3 min.

Audi chce wyrzucić wielkie ekrany z aut

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

28-01-2026 13:01
Audi chce wyrzucić wielkie ekrany z aut. I wreszcie ktoś to powiedział głośno

Przez ostatnie lata producenci urządzili sobie wyścig: kto przyklei większy ekran do deski rozdzielczej i zostawi mniej pokręteł. Audi też brało udział w tej konkurencji, czasem nawet z entuzjazmem. Teraz wygląda na to, że marka zaczyna hamować i wraca do prostego pytania: czy to w ogóle jest wygodne dla kierowcy?

Kiedy jedni montują już nie tyle „multimedia”, co niemal telewizory w kabinie (czasem nawet dla pasażerów z tyłu), w Ingolstadt pojawia się sygnał, że to może być ślepa uliczka. Brzmi jak herezja w czasach, gdy „więcej” ma się samo sprzedawać, ale już nie sposób ignorować głosów krytyki.

Szef designu Audi: ekrany to nie zawsze dobre doświadczenie

W centrum tej zmiany stoi Massimo Frascella, szef kreatywny odpowiedzialny za stylistykę Audi. Wprost kwestionuje założenie, że większa liczba ekranów automatycznie poprawia obsługę auta, i nazywa to przerostem technologii nad sensem. W tej historii ważne jest też to, skąd on się wziął. Frascella dołączył do Audi w 2024 roku, a wcześniej pracował przy kluczowych modelach Land Rovera, takich jak Velar, Defender i Range Rover. Tam kabiny zwykle nie krzyczą wielkim ekranem na pół kokpitu, tylko próbują „działać” bez ciągłego proszenia o uwagę. Massimo Frascella, szef kreatywny Audi, ujął to tak:

Duże ekrany nie dają najlepszego doświadczenia. To bywa technologia dla samej technologii. Audi jest najlepsze, kiedy jest pewne siebie: trzeba słuchać tego, czego potrzebuje klient, a potem znaleźć własny sposób, żeby dostarczyć to w ramach doświadczenia marki, nie jak wszyscy dookoła. U mnie liczą się cztery słowa: klarownie, technicznie, inteligentnie i emocjonalnie. Tyle że „emocji” nie chcę już wciskać na siłę – ona ma wynikać z dyscypliny, precyzji i celu.

Audi Concept C wskazuje kierunek

Najciekawsze jest to, że to nie są tylko słowa do kawy i kamery. Nowy Audi Concept C (ma trafić do produkcji) pokazał wnętrze, które w części wariantów w ogóle nie ma centralnego ekranu systemu multimediów. To mocny sygnał: da się zaprojektować kabinę nowoczesną, a jednocześnie mniej zależną od jednego, wielkiego panelu dotykowego.

W wersjach, w których ekran jednak się pojawia, klimat wnętrza ma być bliższy temu, co dziś widać u Land Rovera i Range Rovera: więcej „dotyku” i czytelności, mniej krzyku na siłę. I to jest kierunek, który część kierowców przyjmie z ulgą, bo dotykowe menu do wszystkiego potrafi zmęczyć szybciej niż korek w piątek po południu.

To nie tylko kwestia gustu, ale też uwagi kierowcy

W tle przewija się też temat bezpieczeństwa i obciążenia uwagi. Rozbudowane ekrany i opcje ukryte głęboko w menu potrafią wciągać kierowcę w klikanie zamiast w prowadzenie, a fizyczne przyciski i pokrętła bywają po prostu szybsze w obsłudze „na ślepo” (czyli bez odrywania wzroku od drogi). Coraz częściej słychać, że fizyczne sterowanie wraca, bo ludzie mają dość błądzenia po ekranach jak po katalogu ustawień w telefonie.

Audi Q5 i SQ5: sygnał, że kurs może się zmieniać

Obok rozmów o przyszłości pojawia się też kontekst modeli takich jak Audi Q5 i SQ5 na 2026 rok, które są pokazywane jako tło dla tej dyskusji o kierunku marki. To nie musi oznaczać rewolucji z dnia na dzień w całej gamie, ale ton jest wyraźny: mniej pogoni za „cyfrowym show”, więcej konsekwencji i własnego charakteru.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl