Nowy Chevrolet Bolt 2027 powraca – większy zasięg, wyższa cena i szybkie ładowanie

Chevrolet reaktywował model Bolt – elektryczny kompakt, który przez lata był symbolem przystępnego elektryka. Jednak tym razem nie obyło się bez zmian: większy zasięg, mocniejszy napęd i szybsze ładowanie idą w parze z wyższą ceną. Mimo to Bolt 2027 wciąż pozostaje najtańszym autem elektrycznym amerykańskiej marki, choć kosztuje kilka tysięcy dolarów więcej niż nowy Nissan Leaf.
Powrót elektrycznego klasyka
W 2025 roku Chevrolet zaprezentował nowego Bolta podczas zamkniętego pokazu dla obecnych właścicieli modelu. Produkcja ruszy na początku przyszłego roku w zakładzie w Kansas City. Cena startowa wersji Launch Edition została ustalona na 29 990 dolarów (ok. 110 300 zł z uwzględnieniem opłat i kursu 3,6778 zł/USD). To umiarkowany wzrost względem modelu z 2023 roku, który zakończył produkcję dwa lata temu. Nowy Bolt wciąż pozostanie najtańszym elektrykiem amerykańskiego producenta, jednak jego cena jest o kilka tysięcy dolarów wyższa od nadchodzącego Nissana Leafa 2026, który zadebiutuje wiosną 2026 roku i ma kosztować od 25 360 dolarów (ok. 93 300 zł).
Zasięg i napęd – konkretne ulepszenia, żadnej rewolucji
Chevrolet wyposażył Bolta 2027 w nowy akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy (LFP) o pojemności 65 kWh, zapewniający zasięg 410 km (255 mil) według szacunków GM. To niewielki, lecz zauważalny wzrost względem poprzednika, który oferował 247 mil. Nowością jest również gniazdo NACS – standardowe złącze przyjęte obecnie w branży. Użytkownicy wreszcie nie będą ograniczeni do 50 kW – teraz prędkość ładowania sięga 150 kW DC, co pozwala uzupełnić energię od 10 do 80% w zaledwie 26 minut. Jak podało przedsiębiorstwo GM, pod maską pracuje silnik elektryczny o mocy 210 KM, pochodzący z modelu Equinox EV. To zauważalny krok naprzód względem poprzedniego Bolta, choć nadal nie zapowiada emocji spod świateł – to wciąż auto stworzone z myślą o ekonomii i miejskiej funkcjonalności, nie o pojedynkach na prostej.
Wygląd zewnętrzny – ewolucja zamiast rewolucji
Z zewnątrz nowy Bolt przypomina lifting poprzednika. Zmiany skupiają się na szczegółach: nowym zestawie reflektorów, innych lampach tylnych oraz przeprojektowanej klapie bagażnika z nowym zderzakiem. Sylwetka pozostała niemal niezmieniona, co sugeruje, że Chevrolet postawił na zachowawczość – zamiast radykalnego projektu wolał dopracować detale.
Wnętrze – praktyczność ponad gadżety
We wnętrzu widać, że projektanci Chevroleta słuchali użytkowników. Choć układ deski rozdzielczej pozostał podobny, dodano większy cyfrowy zestaw wskaźników oraz nowy system obsługi przekładni – przyciski na tunelu środkowym ustąpiły miejsca klasycznej dźwigni.
Najbardziej zauważalną zmianą są jednak duże fizyczne pokrętła do regulacji temperatury i nawiewu – proste, intuicyjne i niezależne od ekranu dotykowego. To rzadkość w epoce „dotykowego wszystkiego”. Dodatkowo Chevrolet dodał dwa nowe schowki w desce rozdzielczej przed pasażerem, zwiększając funkcjonalność i codzienną wygodę. Wersja Launch Edition ma też nowe materiały wykończeniowe i opcję dwukolorowej tapicerki.
Wersje, ceny i dostępność
Pierwsza na rynek trafi Launch Edition, a zaraz po niej nieco tańsza wersja LT, której cena startuje od 28 995 dolarów (ok. 106 700 zł). Jak podkreślił przedstawiciel Chevroleta:
Nowy Bolt został zaprojektowany tak, aby pozostał dostępny cenowo, ale jednocześnie bardziej dopracowany technologicznie i praktyczny niż kiedykolwiek wcześniej.
Kontekst rynkowy – Bolt kontra reszta świata
Rynek tanich samochodów elektrycznych w USA przechodzi trudny okres. W sytuacji, gdy federalne ulgi podatkowe na zakup elektryków wygasły, producenci muszą walczyć o klientów głównie ceną i funkcjonalnością. Chevrolet próbuje zachować równowagę między atrakcyjnością oferty a kosztami produkcji. Zasięg 410 km, szybkie ładowanie 150 kW i kompatybilność z NACS-em plasują Bolta w pozycji solidnego, ale nietaniego wyboru. W czasach, gdy nawet najtańsze elektryki kosztują ponad 25 000 dolarów, każda próba utrzymania ceny w granicach 30 000 dolarów jest sukcesem. Ale klienci oczekują też jakości i zasięgu, więc Bolt 2027 może być jednym z niewielu modeli, które faktycznie utrzymają równowagę.
Podsumowanie – więcej, ale i drożej
Nowy Chevrolet Bolt 2027 nie jest rewolucją, lecz logiczną ewolucją popularnego elektryka. Oferuje lepszy zasięg, szybsze ładowanie, nowocześniejsze wnętrze i dopracowany design, ale też kosztuje więcej niż kiedykolwiek. Czy to nadal „tani elektryk”? Tak – jeśli spojrzeć na rynek amerykański, gdzie ceny aut elektrycznych rosną szybciej niż zasięgi. Bolt 2027 może więc pozostać jednym z ostatnich przedstawicieli segmentu przystępnych EV – choć nieco droższych, to wciąż w realnym zasięgu dla szerokiego grona kierowców.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy





















