Więcej niż co dziesiąte auto w Polsce ma cofnięty licznik. Średnio o prawie 70 tys. km

Jan Pacula
Jan Pacuła

Rynek aut używanych w Polsce nadal ma problem, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Według analizy Carly manipulacja przebiegiem może dotyczyć 12% samochodów, a średnia skala cofnięcia licznika wynosi 69 872 km. Dla kupującego oznacza to nie tylko ryzyko ukrytych usterek, ale też realną stratę sięgającą nawet 30 tys. zł.

Największy kłopot polega na tym, że przebieg nie jest tylko liczbą na zegarach. W nowoczesnym samochodzie informacje o pracy auta mogą być zapisane w różnych sterownikach, a kupujący zwykle nie ma do nich dostępu podczas zwykłych oględzin.

To tworzy klasyczną przewagę sprzedającego nad klientem, który widzi zadbane wnętrze, świeże ogłoszenie i licznik wyglądający podejrzanie optymistycznie.

Licznik robi cenę, nawet jeśli nie mówi prawdy

Cofnięty przebieg działa jak sztuczne odmłodzenie samochodu. Auto wygląda w ogłoszeniu na mniej zużyte, więc łatwiej uzasadnić wyższą cenę. Problem zaczyna się wtedy, gdy rzeczywisty stan techniczny nie ma wiele wspólnego z historią sugerowaną przez drogomierz.

Według Carly typowa strata kupującego mieści się w przedziale 14–21 tys. zł. Przy droższych modelach kwota może dojść do 30 tys. zł. To już nie jest drobna korekta ceny, tylko różnica, za którą można sfinansować poważny pakiet napraw albo sporą część kolejnego samochodu.

Manipulacja przebiegiem uderza też w późniejszą odsprzedaż auta. Samochód kupiony jako „mniej zużyty” może po czasie ujawnić stan, którego nie da się pogodzić z deklarowaną historią. Wtedy problem przechodzi na kolejnego właściciela, a rynek używanych samochodów nadal kręci się w tym samym błędnym kole.

Polska wypada gorzej niż Niemcy

Analiza Carly pokazuje, że w Polsce problem dotyczy 12% samochodów używanych. To więcej niż co dziesiąty pojazd. Dla porównania w Niemczech podobny problem występuje w 10% przypadków.

Różnica nie jest przypadkowa. Polski rynek aut używanych w dużej mierze opiera się na pojazdach sprowadzanych z Niemiec, Belgii i Holandii. Do tego w obrocie znajduje się wiele starszych samochodów, w których historia serwisowa bywa niepełna, rozproszona albo trudna do zweryfikowania.

W praktyce kupujący często musi zestawić ze sobą ogłoszenie, dokumenty, stan wnętrza, historię serwisową i diagnostykę komputerową. Każdy z tych elementów może coś powiedzieć, ale żaden pojedynczo nie daje pełnej pewności. Sprzedawca z nieczystą intencją właśnie na to liczy.

Najdroższe są nie tylko ukryte kilometry

Cofnięcie licznika nie kończy się na zawyżonej cenie. Zaniżony przebieg może opóźnić naprawy, które powinny już zostać wykonane. Dotyczy to zwłaszcza elementów eksploatacyjnych, układu napędowego, zawieszenia i podzespołów, których zużycie zależy od realnego przebiegu.

Toyota Corolla 2026

Kupujący może więc zapłacić za samochód jak za egzemplarz w lepszym stanie, a potem szybko wejść w etap kosztów typowych dla auta mocniej wyeksploatowanego. To podwójny cios: najpierw przepłacenie przy zakupie, potem wydatki, których można było uniknąć albo przynajmniej wkalkulować w negocjacje.

Do tego dochodzi bezpieczeństwo. Sam przebieg nie decyduje o stanie pojazdu, ale jest ważnym punktem odniesienia. Jeżeli został zafałszowany, trudniej prawidłowo ocenić ryzyko awarii i sensowność dalszej eksploatacji.

Diagnostyka może odsłonić to, czego nie widać w ogłoszeniu

Carly wskazuje, że cofnięcie licznika jest operacją szybką, ale trudną do wykrycia bez odpowiednich narzędzi. Dlatego przed zakupem auta znaczenie ma nie tylko jazda próbna i kontrola wizualna, lecz także sprawdzenie danych zapisanych w elektronice pojazdu.

Sama deklaracja sprzedającego to trochę za mało, nawet jeśli brzmi jak gotowy scenariusz do reklamy rodzinnego kombi. Firma oferuje funkcję „Sprawdzanie samochodu używanego”, która porównuje odczyty z ECU i pomaga wykryć niespójności przebiegu.

Aplikacja Carly umożliwia też szybką diagnostykę pojazdu przed podpisaniem umowy. Z takiego rozwiązania mogą korzystać kupujący oraz uczciwi sprzedający, którzy chcą potwierdzić stan auta i zwiększyć wiarygodność oferty.

Najrozsądniejszy schemat zakupu auta używanego pozostaje prosty: nie ufać jednej informacji, tylko szukać zgodności między wieloma śladami. Przebieg z licznika powinien pasować do dokumentów, zużycia wnętrza, historii serwisowej i danych diagnostycznych. Dopiero taki zestaw daje kupującemu realną podstawę do decyzji.

Skala badania pokazuje, że to nie margines

Carly przeprowadziło analizę od stycznia 2025 do lutego 2026 roku. Dane objęły około 100 tys. użytkowników w Polsce, którzy wykonali diagnostykę oraz Used Car Check w aplikacji Carly OBD.

Materiał pochodził z aplikacji Carly oraz społeczności użytkowników tej usługi. Średnia skala cofnięcia licznika, wynosząca niemal 70 tys. km, pokazuje, że nie chodzi o kosmetyczne różnice. To przebieg, który może całkowicie zmienić ocenę wartości auta.

Dla wielu modeli oznacza granicę między samochodem „jeszcze świeżym” a egzemplarzem, który powinien mieć za sobą kosztowniejszy etap obsługi. Wniosek dla kupujących jest brutalnie prosty: atrakcyjny przebieg nie może być głównym argumentem za zakupem.

Na rynku, na którym 12% samochodów może mieć zmanipulowany licznik, ostrożność nie jest przesadą. Jest częścią ceny, którą trzeba zapłacić, zanim zapłaci się za samo auto.

O autorze

Jan Pacula

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl