Europa dostanie Dodge’a Chargera. W USA ten model poniósł fiasko

Dodge Charger wraca do Europy w pełnym składzie: jako elektryczny Daytona i spalinowy Sixpack z sześciocylindrowym silnikiem twin-turbo. Sprzedażą zajmie się KW Automotive, a częściami – Iron Parts. Decyzja wygląda ciekawie, bo w USA nowe wcielenie Chargera nie rozpędziło sprzedaży tak, jak marka mogła oczekiwać.
Europa otrzyma Chargera z V6
Europejska oferta ma objąć całą gamę Chargera, czyli wersje dwudrzwiowe i czterodrzwiowe. Dodge chce sprzedawać zarówno standardowe odmiany napędowe, jak i mocniejsze warianty high-output. To oznacza, że na Stary Kontynent trafią dwa zupełnie różne pomysły na współczesnego muscle cara. Charger Daytona stawia na napęd elektryczny, a Charger Sixpack korzysta z benzynowego, rzędowego silnika sześciocylindrowego z podwójnym turbodoładowaniem.
Za oceanem klienci nie rzucili się do salonów
Kontekst tej decyzji jest dla Dodge’a mało komfortowy. Elektryczny Charger Daytona znalazł w 2025 roku 7421 nabywców w USA, ale w ostatnim kwartale roku sprzedaż spadła do 346 sztuk. W pierwszym kwartale 2026 roku Dodge sprzedał już tylko 240 egzemplarzy elektrycznego Chargera.
Spalinowy Charger Sixpack jest na rynku krócej, ale jego start także nie przypomina triumfalnego powrotu dawnej legendy. W pierwszym kwartale Dodge sprzedał 1672 benzynowe Chargery. To wynik daleki od dziesiątek tysięcy sztuk kwartalnie, które osiągała poprzednia generacja.
Europa dostanie i prąd, i benzynę
Dodge nie ogranicza europejskiego planu wyłącznie do wersji elektrycznej. To ważne, bo Charger Daytona i Charger Sixpack są kierowane do dwóch różnych grup odbiorców. Jeden model ma przyciągać tych, którzy chcą amerykańskiego stylu w wydaniu bezemisyjnym lokalnie, drugi tych, którzy nie wyobrażają sobie Chargera bez silnika spalinowego. W praktyce marka próbuje sprawdzić, czy europejski klient spojrzy na nowego Chargera łaskawiej niż amerykański.
Import, dealerzy i części są już rozdzielone
Sprzedażą Dodge’a Chargera w Europie zajmie się KW Automotive wraz ze swoją siecią dealerską. Obsługa części zamiennych przypadnie firmie Iron Parts. Dodge nie podał jeszcze terminu rozpoczęcia eksportu tej gamy do Europy. Sam transport aut przez Atlantyk nie kończy sprawy. Charger będzie prawdopodobnie wymagał dostosowania do europejskich regulacji, zanim trafi do klientów. Dotyczy to przede wszystkim formalnego dopuszczenia samochodów do sprzedaży i użytkowania na lokalnych rynkach.
Nowy Charger musi udowodnić, że nie jest tylko eksperymentem
Największe pytanie dotyczy tego, czy europejska obecność faktycznie pomoże modelowi. Charger ma rozpoznawalną nazwę, mocny wizerunek i stylistykę, której trudno odmówić charakteru. Ma też problem: jego nowe wcielenie zastępuje epokę, z którą wielu fanów Dodge’a było emocjonalnie związanych.
Europa może być dla Chargera dodatkowym rynkiem, ale nie będzie łatwym schronieniem. Tutejsi klienci są przyzwyczajeni do innych kosztów paliwa, innych przepisów i zupełnie innej kultury użytkowania dużych amerykańskich aut. Jeśli Dodge chce tu coś ugrać, sam znaczek i nostalgia mogą nie wystarczyć.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Kubica dostał zimny prysznic w Le Mans. Ferrari #83 poza Hyperpole

Red Bull przyznał, że tempo Antonellego w Monako ich zaskoczyło

Ferrari zrzuca maskę przed Le Mans. „Nie jesteśmy faworytami”

Racing Bulls jedzie do Barcelony w piłkarskich barwach z okazji mundialu



